Ciekawych stanowisk jest w okolicy zapewne wiele. Twoja bardzo ogólnikowa wypowiedź, niczego niewnosząca, była dosyć dziwaczna. A może ja ją tylko jako dziwną odebrałem?
Jakbyśmy świecili kilkaset metrów w drugą stronę to przylatywałoby jeszcze coś innego. I zapewniam cię, że wiemy, dlaczego świeciliśmy w tym miejscu, wiemy jakie środowiska tam chcieliśmy odwiedzić i jakie gatunki tam łapaliśmy. I skoro prowadzimy inwentaryzację tego terenu, to nie po to by złapać kilka ciekawostek, tylko aby przygotować w miarę reprezentatywną listę gatunków. Zaś Copris lunaris jest gatunkiem pospolicie występującym w Polsce. Gdybyśmy jeździli na świecenia byle gdzie, to byśmy rozstawiali płótno na asfalcie przed knajpą w Przedborzu
Zresztą wielokrotnie ciebie na te świecenia zabieraliśmy. Jeżeli chodzi zaś o stanowiska gatunków, które z nazwy wymieniłeś, to ja się o nie nigdy nie dopytywałem, tylko ty sam przy różnych okazjach o nich opowiadałeś i których to chrząszczy na tych stanowiskach nigdy nie próbowałem łapać, bo i po co skoro już zostały tam stwierdzone. Jedynym wyjątkiem był Lixus punctiventris, którego przypadkiem znalazłeś na pniu buka, a którego ja i Marek Wanat, korzystając z ogólnej informacji o miejscu łapania, odnaleźliśmy na jego siedlisku (bynajmniej nie w lesie) i odszukaliśmy larwy na roślinach żywicielskich (jednej zresztą nowej dla niego).
A poza wszystkim, wiesz w którym miejscu świeciliśmy?