Tylko jej tak nie męcz motylami- odpyta Cię z botaniki i będzie gorzej, hehe. A tak na poważnie- może spróbuj zainteresować innych motylami, przynieś jakieś okazy (polecam martwe

) do szkoły, powiedz jak i gdzie złapałeś etc. Dogadaj się z nauczycielem- na pewno "odpali" Ci jedną lekcję kosztem 'colekcyjnych'

dysput nt. motyli.
Ja przećwiczyłem to w nieco innej formie- dałem jako "pomoc naukową" (aha, akurat...) gablotę z motylami i spory zbiór gąsienic w alkoholu na zaliczenie.
Motyle wypłowiały- ale to już sprawa szkoły, co z tym zrobi...
Dlatego reasumując, zamiast mówić, czas działać

Napisz jakiś referat o motylach, zrób prezentację, po prostu scal morze pomysłów w jedną solidną pracę.
Pozdrawiam
ps. BTW. /może/ odnosi się do 2 wyrazów- "rz" piszemy w morzu, w którym pływamy, "ż" w partykule- może pojadę nad morze, a może i nie, gwoli ścisłości
Edit: co do ortografii: w ostatnim poście napisałeś już poprawnie- nie zauważyłem tego
