Dlaczego entomolodzy nie chcą publikować doniesień....
-
Przemek Zięba
Dlaczego entomolodzy nie chcą publikować doniesień....
Zainspirowały mnie wypowiedzi kilku Kolegów dotyczące zagadnień publikacji doniesień o stwierdzeniu gatunków bądź to nowych dla fauny Polski, bądź uznanych za zanikłe na terenie Polski....
Wynika, że sporo się dzieje tylko nikt nie publikuje nic na ten temat, spychając obieg informacji do towarzysko-biesiadnego - w trakcie wspólnego piwkowania bądź przekazywania ,,z ucha do ucha". Dlaczego tak się dzieje i to w rzędzie najpopularniejszym w sferze amatorskiej - chrząszczach??? Temat poruszany wielokrotnie ale może wreszcie odkrywcy nowych stanowisk etc wypowiedzą się co blokuje wysłanie do chociażby WE krótkiej wzmianki, która jeśli naprawdę wartościowa z pewnością będzie opublikowana???
Nawet w przypadku nieznajomości zasad pisania szorcików, niechęci do pisania zawsze znajdzie się Kolega pracownik placówki naukowej chętny do pomocy, wystarczy napisać maila z prośbą o pomoc....
Z analizy postów na forum z ostatnich kilku lat dotyczących bardzo ciekawych gatunków wynika, że tak naprawdę nikt o nich nie napisał.....Tłumaczenie że ,,jeszcze będzie czas" mnie nie przekonuje...Z braku publikacji wynikają nieporozumienia natury merytorycznej, bo co prawda ten i ów widziała nawet złowił ale co tam będzie publikował i się chwalił...
Napiszcie dlaczego tak się dzieje???
Wynika, że sporo się dzieje tylko nikt nie publikuje nic na ten temat, spychając obieg informacji do towarzysko-biesiadnego - w trakcie wspólnego piwkowania bądź przekazywania ,,z ucha do ucha". Dlaczego tak się dzieje i to w rzędzie najpopularniejszym w sferze amatorskiej - chrząszczach??? Temat poruszany wielokrotnie ale może wreszcie odkrywcy nowych stanowisk etc wypowiedzą się co blokuje wysłanie do chociażby WE krótkiej wzmianki, która jeśli naprawdę wartościowa z pewnością będzie opublikowana???
Nawet w przypadku nieznajomości zasad pisania szorcików, niechęci do pisania zawsze znajdzie się Kolega pracownik placówki naukowej chętny do pomocy, wystarczy napisać maila z prośbą o pomoc....
Z analizy postów na forum z ostatnich kilku lat dotyczących bardzo ciekawych gatunków wynika, że tak naprawdę nikt o nich nie napisał.....Tłumaczenie że ,,jeszcze będzie czas" mnie nie przekonuje...Z braku publikacji wynikają nieporozumienia natury merytorycznej, bo co prawda ten i ów widziała nawet złowił ale co tam będzie publikował i się chwalił...
Napiszcie dlaczego tak się dzieje???
- Adam Larysz
- Posty: 2150
- Rejestracja: 03 lutego 2004, 11:43 - wt
- Lokalizacja: Mysłowice/Bytom
- Been thanked: 3 times
- Kontakt:
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4585
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
-
Przemek Zięba
Pewnie na publikacje trzeba czekać czasami dosyć długo, ale w sytuacji złożenia do redakcji czy komuś tak naprawdę się śpieszy?? Nie mówię o pracownikach naukowych, którzy muszą zdobywać punkty etc....Ale pozostali??
Nie chce się....to jest chyba prawda, zamiast opublikować lepiej wsadzić o gabloty, czasami z wątpliwej jakości determinacją i cieszyć się ze statusu posiadania.....
Nie chce się....to jest chyba prawda, zamiast opublikować lepiej wsadzić o gabloty, czasami z wątpliwej jakości determinacją i cieszyć się ze statusu posiadania.....
-
Rafał Ruta
- Posty: 255
- Rejestracja: 12 kwietnia 2004, 11:26 - pn
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Tak, tylko że jak się poczeka z publikowaniem rok, to zamiast dwóch mamy trzy lata do tyłuGrzegorz Banasiak pisze:Nie chce się to raz, Ci, którzy publikowali narzekają, że dwa lata trzeba czekać... a nawet dłużej - to dwa. Generalnie to problem bardziej złożony, bardzo trudny do opisania, ale pierwszy czynnik - to podstawa.
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4585
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Wiesz, amatorzy nie mają ... lat do tyłu, tylko raczej faktów szkoda, bo po latach zostaje tylko okaz na szpilce.Rafał Ruta pisze:Tak, tylko że jak się poczeka z publikowaniem rok, to zamiast dwóch mamy trzy lata do tyłuGrzegorz Banasiak pisze:Nie chce się to raz, Ci, którzy publikowali narzekają, że dwa lata trzeba czekać... a nawet dłużej - to dwa. Generalnie to problem bardziej złożony, bardzo trudny do opisania, ale pierwszy czynnik - to podstawa.
-
Rafał Ruta
- Posty: 255
- Rejestracja: 12 kwietnia 2004, 11:26 - pn
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Czas upływa jednym i drugim mniej więcej w tym samym tempie. Odkąd zacząłem publikować miałem jakieś plany i po prostu zależało mi żeby nie zwlekać z wysyłaniem prac do druku, bo najzwyczajniej utrudnia to planowanie kolejnych działań (na pewno nie myślałem wtedy o zbieraniu punktów czy planowaniu kariery entomologicznej). Swoją drogą, faunistyka raczej nie służy do zdobywania punktów, co najwyżej może w tym pomagać.
Podstawowy problem to moim zdaniem lenistwo, a w niektórych przypadkach błędne przekonanie o tym, że od publikowania są "zawodowcy".
Podstawowy problem to moim zdaniem lenistwo, a w niektórych przypadkach błędne przekonanie o tym, że od publikowania są "zawodowcy".
-
Piotr Kowalski
- Posty: 571
- Rejestracja: 03 lipca 2009, 09:06 - pt
- Lokalizacja: Ciemne
Całość bym przeniósł do Inne , Sprawy entomologiczne.
Marku w odpowiedzi na twój post odpowiem krótko a ja jestem za. Jak to zauważył Przemek dużo informacji przepływa nazwijmy to pocztą pantoflową. A na postawione pytanie dlaczego nie są one publikowane padły odpowiedzi z lenistwa.
Zawodowcy wiedzą jak zamieścić doniesienia i czekają dwa lata amatorzy nie wiedzą jak to zrobić i milczą. Przez co pewnie ok 80% możliwych doniesień nigdy się nie pojawi ze stratą dla nauki. Oczywiście można mnożyć problemy a co będzie jak serwer wysiądzie - pech. Co będzie jak pojawi się trol- forum pokazało że potrafi się świetnie obronić. Prace wysyłać do recenzentów ich też może ogarnąć lenistwo.
Dbałość merytoryczna są na forum moderatorzy i świetni znawcy w swoich grupach którzy mogą pomóc i skorygować pewne wypowiedzi.
Chodziło mi o to żeby stworzyć namiastkę czegoś co z czasem może przekształcić się w coś większego. Jak stwierdziłeś Odonatix i Dipteron znakomicie sobie radzą ale czy ilość doniesień jest satysfakcjonująca i objęła swoim obszarem całą Polskę?
Odpowiadając Markowi zostałem przeniesiony a powinienem być między Markiem i Adminem może moja wypowiedź by coś zmieniła
Marku w odpowiedzi na twój post odpowiem krótko a ja jestem za. Jak to zauważył Przemek dużo informacji przepływa nazwijmy to pocztą pantoflową. A na postawione pytanie dlaczego nie są one publikowane padły odpowiedzi z lenistwa.
Zawodowcy wiedzą jak zamieścić doniesienia i czekają dwa lata amatorzy nie wiedzą jak to zrobić i milczą. Przez co pewnie ok 80% możliwych doniesień nigdy się nie pojawi ze stratą dla nauki. Oczywiście można mnożyć problemy a co będzie jak serwer wysiądzie - pech. Co będzie jak pojawi się trol- forum pokazało że potrafi się świetnie obronić. Prace wysyłać do recenzentów ich też może ogarnąć lenistwo.
Dbałość merytoryczna są na forum moderatorzy i świetni znawcy w swoich grupach którzy mogą pomóc i skorygować pewne wypowiedzi.
Chodziło mi o to żeby stworzyć namiastkę czegoś co z czasem może przekształcić się w coś większego. Jak stwierdziłeś Odonatix i Dipteron znakomicie sobie radzą ale czy ilość doniesień jest satysfakcjonująca i objęła swoim obszarem całą Polskę?
Odpowiadając Markowi zostałem przeniesiony a powinienem być między Markiem i Adminem może moja wypowiedź by coś zmieniła
- Dark
- Posty: 906
- Rejestracja: 03 marca 2005, 00:14 - czw
- UTM: EC07
- Specjalność: Coleoptera saproksyliczne
- profil zainteresowan: Fotografia Mikrofotografia Podróże
- Lokalizacja: Warszawa
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Może i lenistwo, ale i czas oczekiwania + ewentualne opłaty. Ze 4 lata temu (?) puściłem do WE tekst o nowym stanowisku Blaps mortisaga. Tekst przyjęty, zrecenzowany i... gdzieś się wszystko rozpłynęło. Dałem sobie na wstrzymanie... choć jak się okazuje moje "rzekome" znaleziska ostatnio gdzieś znów wypływają. Stwierdzenie Rhagium sycophanta z Natolina, pozornie przypominające spotkania z UFO Fundacji Nautillus, mogę jednak potwierdzić okazami dowodowymi (i innymi przynajmniej w 2 kolekcjach) 
http://img7.-wstawianie-linkow-z-zewnetrznych-serwerow-zabronione-.us/img7/6284/dsc5759o.jpg
Mam jeszcze parę ciekawostek, jak Trox eversmanni, ale ile można?
Jeśli ruszy budowanie bazy http://www.ksib.pl/colpol/ z możliwością bezpośredniego wrzucania danych terenowych (najlepiej po jakimś uprzednim zweryfikowaniu) to da więcej informacji, niż szczątkowe publikacje. Nie mówię już o prędkości ich zbierania.
http://img7.-wstawianie-linkow-z-zewnetrznych-serwerow-zabronione-.us/img7/6284/dsc5759o.jpg
Mam jeszcze parę ciekawostek, jak Trox eversmanni, ale ile można?
Jeśli ruszy budowanie bazy http://www.ksib.pl/colpol/ z możliwością bezpośredniego wrzucania danych terenowych (najlepiej po jakimś uprzednim zweryfikowaniu) to da więcej informacji, niż szczątkowe publikacje. Nie mówię już o prędkości ich zbierania.
- Damian Bruder
- Posty: 791
- Rejestracja: 25 marca 2004, 15:15 - czw
- UTM: XU91
- Lokalizacja: Nowa Sól/Gniezno
Ja chciałem napisać krótkie doniesienie o występowaniu dwóch rzadkich gatunkach np. o Akimerus schaefferi (Laicharting , 1784) oraz Iphiclides podalirius,.W następnym roku planuję spenetrować teren w poszukiwaniu Akimerusa, by ustalić czy jest to stała populacja. Zapraszam w swoje rejony na wspólne poszukiwania, bo kozy to nie moja specjalizacja
. Samo to jedno doniesienie byłoby ciekawe do opublikowania.
viewtopic.php?t=9783
Co do I.podalirius, to odkryłem jego stanowisko w swoich rejonach, ale dopiero po 10 latach jeżdżenia i łapania w tamtym miejscu. Było to w ubiegłym roku, a paź ten występował w liczbie 6-7 sztuk.
Jeśli zdobędę więcej informacji o terenie w tym kwadracie UTM i pobliskich, oraz znajdę wszystkie stadia rozwojowe i potwierdzę, że ta populacja jest obecnie stała w tym miejscu, to warto to jakoś złożyć w jedną całość i wysłać do WE.
Myślę, że z pomocą kogoś poszłoby to szybciej, zwłaszcza jeśli chodzi o tekst. Wspólnymi siłami mogłoby to zgrabnie pójść.
Pozdrawiam i zachęcam do współpracy.
viewtopic.php?t=9783
Co do I.podalirius, to odkryłem jego stanowisko w swoich rejonach, ale dopiero po 10 latach jeżdżenia i łapania w tamtym miejscu. Było to w ubiegłym roku, a paź ten występował w liczbie 6-7 sztuk.
Jeśli zdobędę więcej informacji o terenie w tym kwadracie UTM i pobliskich, oraz znajdę wszystkie stadia rozwojowe i potwierdzę, że ta populacja jest obecnie stała w tym miejscu, to warto to jakoś złożyć w jedną całość i wysłać do WE.
Myślę, że z pomocą kogoś poszłoby to szybciej, zwłaszcza jeśli chodzi o tekst. Wspólnymi siłami mogłoby to zgrabnie pójść.
Pozdrawiam i zachęcam do współpracy.
-
Przemek Zięba
- Dark
- Posty: 906
- Rejestracja: 03 marca 2005, 00:14 - czw
- UTM: EC07
- Specjalność: Coleoptera saproksyliczne
- profil zainteresowan: Fotografia Mikrofotografia Podróże
- Lokalizacja: Warszawa
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Nie należę do PTEnt, a o ile pamiętam publikacja to wydatek ok. 100-150zł. Dla kogoś, kto liczy każdą złotówkę, to nie jest obojętna suma.Przemek Zięba pisze:Na znaczek listowy??? No tak może na publikację dla osób nie należących do PTEnt. Chociaz nie wiem czy to aż takie kosztowneDark pisze: brak kasy
-
Przemek Zięba
-
Rafał Ruta
- Posty: 255
- Rejestracja: 12 kwietnia 2004, 11:26 - pn
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Wydaje mi się, że to minimalna kwota, dotycząca krótkiej notatki. Przy "pełnowymiarowym" artykule kosztuje to znacznie więcej. Taniej wychodzi opłacenie składek, pod warunkiem że myśli się o regularnym publikowaniu.Dark pisze:Nie należę do PTEnt, a o ile pamiętam publikacja to wydatek ok. 100-150zł.
-
klekel
- Posty: 119
- Rejestracja: 05 stycznia 2008, 12:20 - sob
- Lokalizacja: Nowy Targ
A ja mam trochę odmienne zdanie na ten temat: dużo osób ma coś ciekawego do opublikowania, ale:
1. Po prostu nie wie o tym (nie każdy jest w stanie rozpoznać zebrane przez siebie chrząszcze, brak kluczy po polsku do różnych rodzin to utrudnia, a jeśli nawet już jest jakiś klucz - rozpoznać na 100% każdy gatunek to nie takie proste - żeby być w czymś dobrym, trzeba poświęcić temu czas, a nie wszyscy zawsze go mają pod dostatkiem)
2. Na publikacje trzeba czekać dwa lata i jeszcze za to płacić - a pochwalić się na forum można teraz i za darmo - choć osobiście uważam, że lepszym pomysłem byłoby wrzucanie w przyszłości informacji do bazy http://www.ksib.pl/colpol/ , o ile to kiedyś będzie możliwe - bo informacje będą przez kogoś sprawdzone, każdy będzie miał do nich dostęp, nowinki będą wychodzić szybciej, no i koszta - nie każdy może sobie na nie pozwolić - osobiście znam kilka osób, które nigdzie nie jeżdżą łowić, bo nie mają po prostu pieniędzy, albo praca uniemożliwia im to w mniejszym, bądź większym stopniu, ale tereny wokół miejsca zamieszkania - mają opracowane rewelacyjnie.
Baza danych byłaby tu rozwiązaniem umożliwiającym szybsze i tańsze (przynajmniej dla studentów
) donoszenie o stanowiskach wielu gatunków.
3. Niektórym ludziom rzeczywiście się nie chce - zbierają coś bo zbierają, byle by było tego dużo i było to ładne, ale nie można nikomu narzucać publikowanie czegoś jeśli komuś się nie chce, bo ma taki kaprys - to zadaniem tych ambitniejszych działaczy jest wychwytywanie ewentualnych ciekawych gatunków u kogoś takiego i publikowanie ich za zgodą tej drugiej osoby.
Tak pokrótce to chyba tyle, ale temat można by rozwijać i rozwijać...
1. Po prostu nie wie o tym (nie każdy jest w stanie rozpoznać zebrane przez siebie chrząszcze, brak kluczy po polsku do różnych rodzin to utrudnia, a jeśli nawet już jest jakiś klucz - rozpoznać na 100% każdy gatunek to nie takie proste - żeby być w czymś dobrym, trzeba poświęcić temu czas, a nie wszyscy zawsze go mają pod dostatkiem)
2. Na publikacje trzeba czekać dwa lata i jeszcze za to płacić - a pochwalić się na forum można teraz i za darmo - choć osobiście uważam, że lepszym pomysłem byłoby wrzucanie w przyszłości informacji do bazy http://www.ksib.pl/colpol/ , o ile to kiedyś będzie możliwe - bo informacje będą przez kogoś sprawdzone, każdy będzie miał do nich dostęp, nowinki będą wychodzić szybciej, no i koszta - nie każdy może sobie na nie pozwolić - osobiście znam kilka osób, które nigdzie nie jeżdżą łowić, bo nie mają po prostu pieniędzy, albo praca uniemożliwia im to w mniejszym, bądź większym stopniu, ale tereny wokół miejsca zamieszkania - mają opracowane rewelacyjnie.
Baza danych byłaby tu rozwiązaniem umożliwiającym szybsze i tańsze (przynajmniej dla studentów
3. Niektórym ludziom rzeczywiście się nie chce - zbierają coś bo zbierają, byle by było tego dużo i było to ładne, ale nie można nikomu narzucać publikowanie czegoś jeśli komuś się nie chce, bo ma taki kaprys - to zadaniem tych ambitniejszych działaczy jest wychwytywanie ewentualnych ciekawych gatunków u kogoś takiego i publikowanie ich za zgodą tej drugiej osoby.
Tak pokrótce to chyba tyle, ale temat można by rozwijać i rozwijać...
- CezaryN
- Posty: 215
- Rejestracja: 03 lipca 2007, 20:10 - wt
- UTM: DB23
- Lokalizacja: Włoszczowa
Dodałbym jeszcze jeden powód: niezrozumiałą dla mnie niechęć do ujawniania nowych stanowisk ewidentnych rzadkości, co miałoby, chyba, prowadzić do przełowienia tych "miejscówek". A wieść o złowieniu np. bolbelasmusa czy dorcadionów i tak prędzej czy później rozchodzi się bardzo szeroko w "środowisku". I mamy nowe stanowisko, o którym prawie wszyscy wiedzą, stwierdzone przez autora który publikuje, być może z okazami dowodowymi w kolekcji, a jakże, ale nie opublikowane. Wg mnie zakrawa to na jakąś paranoję.
-
Andrzej J. Woźnica
do tego są potrzebne odpowiednie czasopisma. Dla muchówek jest Dipteron !. Gdybym miał więcej wolnego czasu i możliwości i trochę pięniedzy extra na popularyzację wiedzy to Dipteron wychodziłby co np. 2 miesiące z pdf-ami darmowymi na jakims dobrym serwerze - ale jest jeszcze jeden warunek - muszą być takie prace pisane ! Niestety z tego co wiem tzw. "fuchy" za pieniądze b. się liczą 
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2009, 15:42 - śr przez Andrzej J. Woźnica, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Przemek Zięba
Tak zgadzam się to często jest strach przed eksterminacją, może nie do końca uzasadniony ale zawsze. Widać jeszcze raz że w społeczeństwie entomologicznym bardzo ważnym aspektem jest kolekcjonerstwo, czasami przybierające zastraszające formy zbierania baaardzo długich serii jednego gatunku..prawidłowość ta tzn. tworzenia długich serii jest wprost proporcjonalna do rzadkości gatunku im gatunek rzadszy tym seria dłuższa,CezaryN pisze:Dodałbym jeszcze jeden powód: niezrozumiałą dla mnie niechęć do ujawniania nowych stanowisk ewidentnych rzadkości, co miałoby, chyba, prowadzić do przełowienia tych "miejscówek"..
-
Witas
Czy aby na pewno? I czy tylko chodzi o klasyczną eksterminację ze środowiska?Przemek Zięba pisze:Natomiast obawy poza pewnymi wyjątkami jak P.apollo, są często przesadzone.
Taka historyjka z czerwca. Bywałem w tym roku w pewnym miejscu przynajmniej raz w tygodniu, od ok 10 do późnej nocy, a parę razy wręcz do świtu. Mój kolega, nie łapiący tylko obserwujący, wrzucił na forum informacje o pewnym gatunku motyla dziennego, którego tam nigdy nie było, a pokazał się bardzo licznie. I co? Tydzień później widzę kolesi (handlarzy, monitorujących to forum) z siatkami w tym lesie. Bielinków raczej nie łapali! Gatunek prawnie chroniony. Przypuszczam, że parę osób (młodych i początkujących) z tego forum kupiło te motyle.
Morał? Po co podawać takie dane! Z drugiej strony co z takimi danymi zrobić?
-
Andrzej J. Woźnica
-
admin
- Administrator
- Posty: 1659
- Rejestracja: 04 lutego 2004, 03:41 - śr
- Lokalizacja: Tomaszów Maz.
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 7 times
- Kontakt:
Jesli taki przypadek udałoby się udowodnic to sprawę wypadałoby zgłosić i ukarać handlujących. W przypadkach, gdy jawnie mamy do czynienia z wylapywaniem okazów gatunkow chronionych w celach osiągnięcia korzyści majatkowej, nie powinno byc miejsca na pobłażanie i "zrozumienie", ze "biedny, to chciał dorobić do niby nędznej pensji". To zwykły proceder przestępczy. Inaczej musielibysmy zaakceptować wszelkie inne formy przestępstw tj. handel narkotykami, bronią, stręczycielstwo itp. Tak więc handlarzy wyłapujących nasze rodzime gatunki ze stanowisk w Polsce należałoby po prostu... napiętnować.Witas pisze:Gatunek prawnie chroniony. Przypuszczam, że parę osób (młodych i początkujących) z tego forum kupiło te motyle.
Wiele razy już pisano, żeby stanowiska rzadkich i zagrożonych gatunkow podawać z rozsądkiem np z dokładnością do kwadratu UTM, a sobie zostawić dokladniejsze dane (do "rozsądnej" publikacji).
-
Przemek Zięba
- Dark
- Posty: 906
- Rejestracja: 03 marca 2005, 00:14 - czw
- UTM: EC07
- Specjalność: Coleoptera saproksyliczne
- profil zainteresowan: Fotografia Mikrofotografia Podróże
- Lokalizacja: Warszawa
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Przemek Zięba pisze:Darku pozostaje ,,współudział" członka PTEntom. jako współautora i po problemie. Rozumiem problem wydatku 150 zeta tez byłem doktorantem.....
W sumie tak. Choć pozostaje jeszcze możliwość publikowania w pismach, które nie pobierają opłat. Mam np. kilka doniesień w "Kulonie", a z tego co wiem, wiele różnych pism przyjmuje notatki nt. bezkręgowców.Rafał Ruta pisze:Wydaje mi się, że to minimalna kwota, dotycząca krótkiej notatki. Przy "pełnowymiarowym" artykule kosztuje to znacznie więcej. Taniej wychodzi opłacenie składek, pod warunkiem że myśli się o regularnym publikowaniu.
-
Przemek Zięba
Darku jasne!
Tutaj jeszcze pozostaje czynnik dodatkowy a mianowicie dotarcie do danych faunistycznych. Chodzi mi o to że publikując, chciałbym by ktoś z tego skorzystał, czyli dostępność informacji. Publikując dane chciałbym ( i nie tylko ja zapewne) szybkiego dostępu do danych odnośnie występowania gatunku. KFP rzecz jasna plus opublikowane dane. WE daje ten komfort. Inne też jak np. doskonały Odonatrix. Uważam że każda większa grupa powinna doczekać się czegoś takiego. Publikując w Kulonie - OK, ale w jakimś regionalnym czasopiśmie - z tym gorzej. Gdy jeszcze można wyszperać go w sieci pół biedy. Stąd projekty elektronicznej ewidencji stanowisk gatunków, z którymi się zgadzam. Dane nie mogą ,,przepaść" to wielka strata. Każda obserwacja jest cenna. Natomiast zawsze pozostaje to o czym piszecie: nadmierna eksploatacja stanowisk przez handlarzy. To powinno się piętnować. Ale żeby napiętnować trzeba udowodnić a to łatwe nie będzie.
Tutaj jeszcze pozostaje czynnik dodatkowy a mianowicie dotarcie do danych faunistycznych. Chodzi mi o to że publikując, chciałbym by ktoś z tego skorzystał, czyli dostępność informacji. Publikując dane chciałbym ( i nie tylko ja zapewne) szybkiego dostępu do danych odnośnie występowania gatunku. KFP rzecz jasna plus opublikowane dane. WE daje ten komfort. Inne też jak np. doskonały Odonatrix. Uważam że każda większa grupa powinna doczekać się czegoś takiego. Publikując w Kulonie - OK, ale w jakimś regionalnym czasopiśmie - z tym gorzej. Gdy jeszcze można wyszperać go w sieci pół biedy. Stąd projekty elektronicznej ewidencji stanowisk gatunków, z którymi się zgadzam. Dane nie mogą ,,przepaść" to wielka strata. Każda obserwacja jest cenna. Natomiast zawsze pozostaje to o czym piszecie: nadmierna eksploatacja stanowisk przez handlarzy. To powinno się piętnować. Ale żeby napiętnować trzeba udowodnić a to łatwe nie będzie.
-
Janusz S.
- Posty: 402
- Rejestracja: 23 września 2010, 12:37 - czw
Re:
Miałem taką przygodę. Wiad.Ent. opublikowały moją informację, dot. nowych stanowisk specyficznych gatunków motyli, po upływie prawie 2 lat. Pewna osoba spotkała jeden z tych gatunków w następnym roku, lecz inne czasopismo opublikowało jej informacje po 4 miesiącach, czyli ponad rok wcześniej, niż ukazała się moja. Osoba ta wysłała pismo do zarządu PTE, zarzucając mi plagiat i strasząc mnie Sądem Koleżeńskim. Na poważnie, to formalnie miała rację, liczy się bowiem data publikacji, a nie data obserwacji.Ta nieprzyjemna sytuacja, wynikająca z nadmiernie długiego czekania, nie tylko mnie zniechęciła do dalszego publikowania.Grzegorz Banasiak pisze:Nie chce się to raz, Ci, którzy publikowali narzekają, że dwa lata trzeba czekać... a nawet dłużej - to dwa.
Generalnie to problem bardziej złożony, bardzo trudny do opisania, ale pierwszy czynnik - to podstawa.