Witam.Proszę o pomoc.

Owady żyjące w mieszkaniach czyli "coś mi chodzi po domu". Owady synantropijne.
Regulamin forum
Przy zamieszczaniu zdjęć wymagane jest podanie daty oraz miejsca wykonania zdjęcia.
Posty ze zdjęciami bez danych jak również linkowanych spoza serwisu mogą być usuwane.

Linkowanie do zdjęć spoza Forum jest nieregulaminowe (§ 2.1)
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Witam.Proszę o pomoc.

Post autor: Robert ABC »

Mam mieszkanie 5 letnie.Podłogi drewniane.W narożnikach mieszkania,na parapetach pojawiały się owady dł. ok. 2mm - 4 mm ( chociaż bywają większe) wyraźnie widać główkę i resztę ciała przykrytą pancerzykiem ( skrzypi przy gnieceniu), kształt raczej podłużny, kolor brązowy, ciemno brązowy, ruszają się niemrawo, chociaż potrafią też szybko uciekać.
Raczej latają, bo znalazłem przedstawicieli na lampie.Znajduję je na suficie, ścianach, chociaż za wylęgarnię uważam okolicę drzwi balkonowych przy podłodze ( jest ich tam po prostu najwięcej).
Niestety zdjęcia nie wychodzą.Po powrocie z tygodniowych wakacji jest tego świństwa pełno, osiedliło się nawet w otwartej mikrofalówce ( i wpadło do odgrzewanego mleka).
Przejrzałem Wasze forum i nie znalazłem niczego podobnego.

Proszę o pomoc.
Awatar użytkownika
Jacek Kalisiak
Posty: 3380
Rejestracja: wtorek, 24 sierpnia 2004, 14:50
Lokalizacja: Łódź
Podziękował(-a): 16 times
Podziękowano: 3 times

Post autor: Jacek Kalisiak »

Zobacz zdjęcia Stegobium paniceum
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Jacek Kalisiak pisze:Zobacz zdjęcia Stegobium paniceum
Podobne, ale "mój ulubieniec" nie ma tych czułek a i odnóża mu nie wystają.Nie jest też pokryty włoskami.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Mimo że Robert pisze, iż nic podobnego nie znalazł na forum, to i tak stawiam na kolejny przypadek z Attagenus smirnovi w roli głównej ;)
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Aneta pisze:Mimo że Robert pisze, iż nic podobnego nie znalazł na forum, to i tak stawiam na kolejny przypadek z Attagenus smirnovi w roli głównej ;)
Sprawdzam.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Attagenus smirnovi ma wyraźnie ciemniejszą głowę niż moje owady,ale kształtem i kolorem odwłoka jest bardzo podobny.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

A czym ciachnąć ( załatwic ostatecznie i definitywnie) te moje zbliżone do "attagenus smirnovi"?
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

A inne propozycje, oglądałem Wasze typy i "moi współlokatorzy" mają wyraźnie wydzieloną główkę, nieco ciemniejszą od reszty odwłoku.Nie znalazłem też jakiejkolwiek larwy ( czy innej formy stadialnej).
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Robert, najpierw wrzuć jakieś zdjęcia, bo małych brązowych chrząszczy jest tyle, że możemy sobie gdybać do upojenia.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Dobra, już robię, ale nie będą świetnej jakości.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

to jest zdjęcie, nie przypuszczacie ile mnie kosztowało, ich zrobienie, powiększenie a następnie zamieszczenie.
jeśli komuś potrzeba coś więcej proszę o adres mailowy na priv.
Załączniki
robak_duzy.JPG
robak_duzy.JPG (26.06 KiB) Przejrzano 9145 razy
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

kratka 5 mm x 5 mm
Awatar użytkownika
Tomek Klejdysz
Posty: 403
Rejestracja: niedziela, 27 lutego 2005, 19:10
Lokalizacja: Bochnia/Poznań

Post autor: Tomek Klejdysz »

Wydaje mi się, że Jacek ma rację. Będzie to żywiak chlebowiec. Radzę przepatrzeć wszystkie dłużej przechowywane produkty zbożowe i to te twarde ("chlebowe" baranki wielkanocne czy inne takie)
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Nie spotykam ich w "żarciu" raczej przypodłogowo, chociaż ostatnio pojawiły się w kuchni.Odnoszę wrażenie że lubią iść w stronę okna, światła.
Ten na zdjęciu to jest mniejszy okaz, raczej są większe.Dorzucę jeszcze jedno zdjęcie.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Oto ono...
Załączniki
Apokalipsa.JPG
Apokalipsa.JPG (11.47 KiB) Przejrzano 9141 razy
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Mnie też obywatele ze zdjęć pasują najbardziej na żywiaka. Ale wbrew nazwie ("chlebowiec") nie koncentruj się tylko na sprawdzeniu produktów zbożowych - znajdowałam rozmnażające się S. paniceum w najmniej spodziewanych rzeczach: proszku kakaowym czy ostrej papryce (chociaż najdziwniejszym przypadkiem był żywiak konsumujący zasuszonego kraśnika).
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Po doświadczeniach z "molami żywnościowymi" ( pfe.. to było obrzydlistwo) rok 2001 w wynajmowanym mieszkaniu, nie trzymamy otwartej żywności.Nie ma tych owadów ( na własny użytek nazywam je chrabąszczami, innych nazw nie przytoczę, bom nie Durczok)w szafkach, nie ma ich tam gdzie są płatki spożywcze, oooooooooo żona robi teraz przeszukanie i mówi: "E może coś tym jest.Bo teraz w szafce kilka znalazłam."
Ale ja zdecydowanie widzę miejsce ich pochodzenia, jako przypodłogowe, stamtąd to coś pochodzi!!!
A jednak bingo!!!
Kus- kus!!!!!!!!!!!!!!!
Na szczęście ja tego nie jem...

No to chyba będę musiał wyjść z pełnym koszem żarcia w stronę ś :mrgreen: mietnika.
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

A czym to wytępić? ( pyta żona).Byłem na mrozie, biedne owady zamarzną w kus-kusie.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Najpierw chciałeś definitywnie i ostatecznie załatwić, a teraz przejmujesz się, że zamarzną? :cool:
A wytępić żywiaki można tylko właśnie przez wywalenie zaatakowanych produktów, innej metody raczej nie ma.
Zaś co do zamykania żywności - ta ostra papryka z żywiakami, o której pisałam, też była w zamkniętym pojemniku (kraśnik zresztą też był w zamkniętej gablocie). Do tej pory nie wiem, jak one tam wlazły :mrgreen:
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Jest!!! Headquarter.
"Pomysł na ... kurczaka po chińsku."

Winiary.
Dobre pomysły dobry smak.Opakowanie zdeflorowane...
Siedlisko zła...

Ale owad wybredny, stojący obok "Pomysł na ... rybę w sosie koperkowym" pozostał nietknięty.


Niewiem ale chyba też tego nie jadam, ale wolę się żony nie pytać.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Nawet jeżeli zjadłeś, nic Ci nie będzie :cool: To kakao, o którym wspomniałam wcześniej - jakby to ująć - otóż odkrycie w nim żywiaków nastąpiło dopiero wtedy, kiedy przyrządziłam sobie z niego pyszny (przynajmniej w założeniach :mrgreen: ) napój i pociągnęłam tegoż parę solidnych łyków. Dopiero wowczas zorientowałam się, że te brązowe kuleczki na wierzchu to nie jest nierozmieszany proszek kakaowy :lol:
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Aneta pisze:. Dopiero wowczas zorientowałam się, że te brązowe kuleczki na wierzchu to nie jest nierozmieszany proszek kakaowy :lol:
Pychotka...
Wolę nie myśleć co zjadłem, zresztą w Azji jadłem duuuże owady.Nic specjalnego.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Może były źle przyprawione :grin:
A co konkretnie jadłeś w Azji, jeśli można zapytać?
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Aneta pisze:Może były źle przyprawione :grin:
A co konkretnie jadłeś w Azji, jeśli można zapytać?
Skąd mam wiedzieć :mrgreen: zamykałem oczy
, duże koniki polne, frytowane posypane czymś zielonym a la pietruszka
mam wrażenie że jadłem mrówki z czymś słodkim
oraz coś zbliżónego do dużej pszczoły - myślałem że umrę ze strachu.

Dobre były te koniki polne, były duże tak z 10 cm, oni to jedzą nie jako danie główne lecz taka przekąska w gazecie, w ruloniku z gazety do jedzenia na ulicy idąc

Jajka mrówek mnie przerosłły.
W chinach to jadłem, byłem też w nepalu ale tam ze względów zdrowotnych - wyjście w góry musiałem być zdrowiutki jak rybka poza Snikersami, i innymi europejskimi g....nami nie jadłem nic.
Dopiero po zejściu z gór zaszalałem :kotlet z jaka, ogólnie kicha, szukałem tego smierdxącego owocu duriana ale nie znalazłem, dobre jest awokado.

A wracając do tematu "moje owady" mieszkały też w ziarnie mojego kanarka... k***wa litości nie mają!!!!
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Fajne doświadczenia, nawet mimo tych zamkniętych oczu :grin: A szarańczaki podobno są faktycznie dobre - sama chętnie spróbowałabym, oczywiście odpowiednio przyrządzonych, bo surowe owady nie mają najfajniejszej konsystencji ;) Smaczne są też ponoć larwy dużych chrząszczy (ryjki, kózki) - ale co do takich miałabym pewne opory, bo szkoda zjadać coś, z czego mogłby wyrosnąć piękny tęgopokrywy, taki akurat do gablotki :mrgreen: Jedyne owady, których nie wzięłabym do ust to pluskwiaki z Pentatomidae (bywają jadane w m.in. Meksyku) - wydzielają substancje o takim zapaszku, że dziękuję, postoję :cool:
Awatar użytkownika
vogel
Posty: 411
Rejestracja: piątek, 11 lipca 2008, 15:36
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: vogel »

Aneta! Litości!!
Gabloty zostaw w spokoju, bo jutro będziesz żałować. :twisted:
W tłusty czwartek proponuję pączka lub faworka (nie chruścika) :lol:
Pozdrawiam serdecznie.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Cóż za daleko idące wnioski, na dodatek kreujące mnie na jakiegoś łakomczucha :mrgreen: Moje gabloty są w zasadzie jednokierunkowe :cool: - a gdy już jakiś okaz z nich wychodzi, to tylko w dobre ręce, bynajmniej nie do gara :lol:
Robert ABC
Posty: 17
Rejestracja: poniedziałek, 16 lutego 2009, 21:32
Lokalizacja: Ząbki

Post autor: Robert ABC »

Aneta pisze:Fajne doświadczenia, nawet mimo tych zamkniętych oczu
muszę przyznać że wolę frytowany drób,
psa nie szkosztowałem, nie lubie też potraw z mlekiem kokosowym, ale wszelkie smazone makarony, ryże z warzywami pycha,
natomiast w Górach Annamskich widziałem gości którzy jedli gotowane kacze pisklaki ( w jajku),

zasadniczo w tej częsci Azji którą lubię, warto jeść owoce i warzywa a mięsa itp juz niekoniecznie, mój kolega Artur przywióżł z Bombaju tasiemca i minus 35 kg wagi a nie był przesadnie otłuszczony ( skusił sie na jakiś uliczny gulasz)
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: wtorek, 13 września 2005, 19:00
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

Czyli zamiast na dietę, to do Bombaju na gulasz :mrgreen: Swoją drogą ciekawe, jak był przygotowany... Surowy? Kompletnie niedogotowany? I inna sprawa- jaki to gatunek? Cestoda nie są bardzo liczną grupą (mówimy o pasożytujących na człowieku), ale taki azjatycki tasiemiec... ciągnie do Orientu :)
Konkluzja: ja w ogóle nie jem mięsa ssaków i ptaków- ograniczyłem się do ryb i owoców morza- żadnym gulaszem z płazińcem się nie zarażę. A referaty o przywrach, tasiemcach i nicieniach pasożytniczych są bardzo interesujące, o motylicy wątrobowej np.- ale bez zdjęć ;)
Pozdrawiam i życzę Anecie bliskiego spotkania z szarańczakiem w wersji smażonej ;)
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Hehe, dzięki :mrgreen:
A na pasożyty w rybach (bruzdogłowiec np.) i frutti di mare też trzeba uważać, zwłaszcza jeśli dania są w wersji surowej - u mnie wszelkie sushi oraz tatary odpadają w przedbiegach właśnie z powodu lekkiej obsesji na punkcie ww. robali :cool:

PS. Ależ ładnie zofftopowaliśmy ;)
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: wtorek, 13 września 2005, 19:00
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

Nie no- tatarów też nie jem ;) A w rybach siedzą i różnorakie przywry wnętrzniaki i zewnętrzniaki. Wszystko siedzi... I straszy... i obrzydza... Ale zasadniczo larwy muchówek też są dla mnie obleśne nieco ;) A nawet bardziej niż nieco...
No to już wiem, dlaczego się przerzucasz na szarańczaki- nie ma z nich tatarów, chyba, że zjesz "prosto z pola" :mrgreen:
---
A offtop jest trochę, ale zasadniczo kręcimy się ciąglę w obrębie szkodliwych bezkręgowców, które zatruwają ludziom życie. Może zrób osobny temat: preferencje kulinarne forumowiczów-szarańczaki a krewetki :mrgreen:
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Tawulec pisze:Ale zasadniczo larwy muchówek też są dla mnie obleśne nieco ;)
Ja co do dzieci much nie jestem obrzydliwa ;) - chyba że miałeś na myśli ich konsumpcję, to już co innego :cool: Ale są tacy, którym i na to nie brakuje odwagi - w którymś odcinku "Ultimate Survival" (leci na Discovery) prowadzący Bear Grylls znalazł w lesie, zimą, jakąś nieświeżą dość padlinkę i skonstatował, że z niej kolacji już nie będzie, natomiast można się posilić spożywającymi owo truchełko czerwiami muchówek. Co powiedziawszy, uczynił - przyznam, że wtedy mnie jednak trochę otrząchnęło :mrgreen:
ale zasadniczo kręcimy się ciąglę w obrębie szkodliwych bezkręgowców, które zatruwają ludziom życie
Hyhy, teraz chyba na odwrót - ludzi, którzy zatruwają życie bezkręgowcom, łapiąc je i konsumując :grin:
Witas

Post autor: Witas »

Aneta pisze:A na pasożyty w rybach (bruzdogłowiec np.)
i .....
Tawulec pisze:Nie no- tatarów też nie jem
Tak was czytam :roll: no to weganie...
Ale ile tego cholerstwa (żywego) , a teraz w czasie zimy to cała tablica Mendelejewa na sałacie, szczypiorku... :mrgreen:
Tak sobie myślę...Nie ma to jak ..kaleki Azjata na przystawkę :mrgreen:
Awatar użytkownika
Antek Kwiczala †
Posty: 5707
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2005, 14:29
UTM: CA22
Lokalizacja: Kaczyce

Post autor: Antek Kwiczala † »

no to weganie...
Chybna raczej wegetarianie. Weganie to mieszkańcy układu planetarnego Wegi (najjaśniejsza gwiazda gwiazdozbioru Lutni). Jak na razie nie wiadomo, czy ta gwiazda ma jakiś układ planetarny, więc to czysta science-fiction :wink: .
brakkonta

Post autor: brakkonta »

weganizm jest odłamem wegetarianizmu - nie jedzą niczego odzwierzęcego, nawet mleka (i pochodnych), jajek i inszych pyszności. :mrgreen: A najbardziej porąbany jest frutarianizm - żrą jeno owocki :shock:
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: wtorek, 13 września 2005, 19:00
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

Tak, tak- Mazep ma rację. Podciągnąć można pod wegetarianizm. Antoni- świetne! :lol:
Awatar użytkownika
Antek Kwiczala †
Posty: 5707
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2005, 14:29
UTM: CA22
Lokalizacja: Kaczyce

Post autor: Antek Kwiczala † »

Macie rację. Ale Ci weganie (podszkoliłem się w Wikipedii :smile: ), to cała filozofia życia - odrzucają też np. ubiory i t.p. produkty odzwierzęce. A już fakt, że nie mogą zjadać smażonych karaluchów znacznie im komplikuje życie :lol: .
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: wtorek, 13 września 2005, 19:00
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

A zjadacze karaluchów nie mogą patrzeć na sałatę z kolei :mrgreen: Każde ukierunkowanie w którąkolwiek stronę uznałbym za swoistą filozofie życiową. Zgodzisz się ze mną, Antoni :wink:
Awatar użytkownika
Robert M.
Posty: 377
Rejestracja: poniedziałek, 26 września 2005, 17:07
Lokalizacja: Opole / Branice
Kontakt:

Post autor: Robert M. »

No tak ale gdyby czałowiek nie jadł miesa to dzisiaj skakalibysmy po drzewach, ogryzali bambusy lub tez całkowice wymarli. Tak wiec mieso, a glownie białko zwierzece jest potrzebne człowiekowi do rozwoju:D Zaden kotlet sojowy nie zastąpi prawdziwego schabowego :cool:
Awatar użytkownika
Malko
Posty: 2007
Rejestracja: piątek, 19 grudnia 2008, 16:06
Lokalizacja: Tarnów/Radłów/Kraków

Post autor: Malko »

Czlowiek moze byc monofagiem:))))))
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: wtorek, 13 września 2005, 19:00
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

... tak, ale żyć można na sojowych i jeszcze wiedzieć, jak się nazywa. :mrgreen: Jak widać... :wink:
Awatar użytkownika
Piotr Pawlikiewicz
Posty: 612
Rejestracja: poniedziałek, 11 października 2004, 10:48
UTM: CC71
Lokalizacja: Łask
Kontakt:

Post autor: Piotr Pawlikiewicz »

Co do pasożytów prostoskrzydłych to częstym jest drucieniec Gordius sp.
Obrazek
Obrazek
Ale spokojnie człowiekowi ten nicień szkody nie wyrządzi, więcej mięsa do spożycia.
Przy kilkunastu spożytych posiłkach z prostoskrzydłych niestety ani razu nie trafił mi się on :(

Trochę informacji na temat drucieńca.
"Dorosły występuje w różnych typach wód. W wodzie, w okresie kopulacji, drucieniec występuje w postaci kłębków, stanowiących plątaninę dwóch osobników, stąd pochodzi jego nazwa łacińska gordius – w przenośni węzeł gordyjski. Larwa nitnika osadza się w odwłoku owadów, gdzie dochodzi do 1,5 m długości. Larwa, gdy brak jest odpowiednich warunków, np. przy wysychaniu wody, może encystować, przyczepia się wtedy do kamienia lub rośliny. W tej postaci może być połknięta przez owada lądowego. Wtedy owady, które nigdy nie żyły w wodzie, zarażone gordiusem, w momencie kiedy on zaczyna dojrzewać płciowo, wykazują silny pociąg do kontaktu ze zbiornikiem wodnym. Wtedy nitnik opuszcza swego żywiciela."
Pawel Jaloszynski
Posty: 1887
Rejestracja: czwartek, 5 lutego 2004, 02:00
Lokalizacja: Palearktyka

Post autor: Pawel Jaloszynski »

Piotr Pawlikiewicz pisze: Ale spokojnie człowiekowi ten nicień szkody nie wyrządzi,
To nie jest nicien.
Awatar użytkownika
Piotr Pawlikiewicz
Posty: 612
Rejestracja: poniedziałek, 11 października 2004, 10:48
UTM: CC71
Lokalizacja: Łask
Kontakt:

Post autor: Piotr Pawlikiewicz »

oczywiście z rozbiegu napisałem nicień, dla jasności jest to typ: Nematomorpha po polsku nitnikowce
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Wróć do „Domowe robaczki.”