Sztuczki z "naprawianiem" uszkodzonych motyli.

jon

Sztuczki z "naprawianiem" uszkodzonych motyli.

Post autor: jon »

Już widzę posępne, krytykanckie miny entomologów z czysto naukowym nastawieniem, albowiem dla tych coś takiego jak "naprawianie" motyli może kojarzyć się tylko z czymś bardzo komercyjnym i z naukowego punktu widzenia całkowicie absurdalnym. Wiem, że temat jest kontrowersyjny bo kiedyś Bodzio był za to krytykowany, ale ja takich tematów się nie obawiam, a o tym również nigdy i nigdzie nie przeczytacie w książkach. Dlatego zachęcam do opisania waszych metod naprawiania motyli po to aby jeśli nawet nie ma to służyć nauce, to zawsze może taki okaz pięknego motyla tropikalnego może wyglądać o wiele lepiej na ścianie każdego, nawet najbardziej ambitnego naukowca. Mam na myśli głównie tropik, ale i motyle krajowe są naprawiane, po to aby lepiej wyglądały w zbiorze. Osobiście nie popieram sztuczek z motylami krajowymi, bo na tych to właśnie opieramy nasze opracowania, wnioski i powinny być zachowane w stanie jak najbardziej naturalnym, tak jak się je złowiło. Tak czy inaczej podam kilka swoich metod którymi posłużyłem się przy ulepszeniu wyglądu motylom tropikalnym, które podarowałem znajomym w celach ozdoby ściany.

1. Wszelkie otarcia, niewielkie dziurki na powierzchniach skrzydeł o kolorze czarnym są możliwe do naprawienia babskimi kosmetykami o nazwie mascara, to są takie tusze do rzęs w rurce na takim pędzelku. Po wyciągnięciu tego pędzelka, można odrobinkę tego tuszu nabrać na małą główkę szpilki entomologicznej i te miejsca delikatnie pokryć. Dziurki w skrzydłach zrobione na wylot można tym tuszem zakryć smarując skrzydełko od spodu.

2. Jeśli mamy do czynienia ze złamanym delikatnym ogonkiem pazia w pół to można użyć do tego kawałek czułka od innego motyla który umaczany w bezbarwnym lakierze do paznokci prawie na całej długości (bo koniec trzymamy pęsetą włosówką i na odwróconego motyla położonego na czymś przykładamy ten fragment czułka który będzie trzymał złamany ogonek.

3. Złamane czułki i odwłoki można dokleić bezbarwnym lakierem do paznokci, który szybko schnie.
Jeśli miejsce klejenia będzie błyszczało,można je zasmarować tą mascarą.

4. Miejsca przetarć skrzydeł o kolorze brunatnym udawało mi się zasłonić posypując ten fragment skrzydła zdrapanym żyletką pyłkiem z węgla drzewnego. Jakby mi ktoś tylko podpowiedział jaki klej jest najlepszy do tego aby to skrzydło posmarować, byłbym wdzięczny.

Bowiem te metody to moje metody. Ale wiem, że istnieją lepsze.
Awatar użytkownika
Antek Kwiczala †
Posty: 5707
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2005, 14:29
UTM: CA22
Lokalizacja: Kaczyce

Post autor: Antek Kwiczala † »

Ja do klejenia odłamanych czułków, czy nóg używam wikolu. Ma on tą wadę, że producenci często uzupełniają ten klej wypełniaczami. Trzeba używać dobrej jakości kleju (np. czeski Hercules). Koledzy chrząszczarze wolą roztwór alkoholu winylowego (była o nim niedawno mowa na forum). Jest po wyschnięciu całkim bezbarwny, i bez problemu można go rozpuścić całkowicie w wodzie. Dobrej jakości wikolem można kleić nawet pęknięte skrzydła przezierników. Zaletą tych klejów jest możliwość poprawki, gdyby coś się nie udało (są wodorozcieńczalne). Kleje typu "lakier do paznokci" których rozcieńczalnikiem jest aceton lub octan butylu bardzo szybko schną, a jego usunięcie wymaga kąpieli całego okazu w acetonie. Wikolem można też zaklejać drobne dziurki w skrzydłach (niektórzy do preparacji motyli używają szpilek entomologicznych i robią brzydko wygladajace dziury w skrzydłach). A do barwienia można używać suchych farb malarskich, a nawet sproszkowanych kredek rysunkowych (przyznaję, to wysoce komercyjny sposób poprawiania wyglądu - ale spotykam takie okazy). Natomiast klejenie pękniętych skrzydeł, ułamanych nóg, czy czułków to wg. mnie dopuszczalny sposób reperacji okazu (a na pewno nie zmniejsza wartości dowodowej okazu).
jon

Post autor: jon »

Próbowałem kleić tym wikolem ze sklepu z netu, ale ten klej ma to do siebie, że nie łapie szybko, a w ogóle to kiepsko łapie np. skrzydła.
Awatar użytkownika
Kamil Mazur
Posty: 1922
Rejestracja: niedziela, 19 grudnia 2004, 15:14
Specjalność: Psychidae
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Post autor: Kamil Mazur »

Do naprawiania czułków szczególnie egzoycznych gatunków jest przydatna miotła. Wyrywasz włosa gryziesz końcówkę żeby się spłaszczyła i czułek gotowy :)
jon

Post autor: jon »

Urwany ogonek pazia można skleić od spodu włoskiem z pędzla, smarując go klejem i kładąc na odwróconego tyłem motyla. Lepsze to, niż czułek bo nie pęka.

... no tak teraz ambitni naukowcy milczą, choć posiadają tajne laboratoria naprawcze i po całych nocach kleją roztrzaskane motyle ;)
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Wróć do „Zagadnienia ogólne (motyle)”