Larwy much padlinówek

Hodowla owadów
Agata_a
Posty: 2
Rejestracja: czwartek, 6 grudnia 2007, 20:25

Larwy much padlinówek

Post autor: Agata_a »

Witam!
Zwracam sie do Panstwa w pewnym naglacym przypadku. Otóz zarejestrowalam sie na tym forum, by odszukac entomologów/lekarzy, którzy mogliby pomóc w sprawie leczenia larwami much padlinówek. Szukam informacji o tej metodzie w wielu miejscach, u wielu ludzi, jednak nikt nie jest w stanie pomóc.
Moze Panstwo dysponuje taka wiedza: do kogo sie zwrócic, gdzie zakupic, jak stosowac?
Pozdrawiam,
Agata K.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

W Polsce stosował tę metodę doktor Marek Orkiszewski z Torunia, jednak larwy, których użył pochodziły z Wielkiej Brytanii; tak samo było w innym przypadku leczenia larwami, w Katowicach - w kraju nie ma chyba żadnej hodowli much na potrzeby medycyny. W każdym razie tu jest link do strony dr Orkiszewskiego (chociaż nie wiem czy podane na niej namiary są aktualne):
http://www.hypospadias.pl/pl.php?id=4
a tu strona angielskiej firmy zajmującej się produkcją opatrunków z larw:
http://www.zoobiotic.co.uk/

Co do stosowania - tu nikt nie udzieli takiej informacji, bo to domena lekarza. To poważna terapia, i jak każda podobna metoda leczenia nie powinna być stosowana na własną rękę, bez konsultacji ze specjalistą.
Agata_a
Posty: 2
Rejestracja: czwartek, 6 grudnia 2007, 20:25

Post autor: Agata_a »

Jestem tego swiadoma, iż nikt tutaj nie udzieli takiej informacji. Ale dziękuje baaardzo za stronę doktora Orkiszewskiego. Już kilka dni temu znalazlam informację, iz on właśnie stosował te metodę w Toruniu. Niedlugo skontaktujemy sie z nim.
Jeszcze raz bardzo dziękuje.
Awatar użytkownika
Jarosław Bury
Posty: 3567
Rejestracja: niedziela, 19 lutego 2006, 20:28
Lokalizacja: Podkarpacie
Kontakt:

Post autor: Jarosław Bury »

Co do lekarzy, to wśród entomologów kilku pewnie by się znalazło... :wink:
Co do metody leczenia: metoda stara, ale ostatnio odświeżona, ponoć stosowana min. przez polskich lekarzy do oczyszczania owrzodzeń i ropiejacych ran u żołnierzy AK w Powstaniu Warszawskim...

Zasada jest prosta - larwy much żywią się rozkładającymi się tkankami - wydzielającymi obrzydliwy fetor atrakcyjny dla much - ach te nietypowe skłonności kulinarne owadów!!!
Człowiek posiadający nieoczyszczone rany czy owrzodzenia - jest w tym konkretnym przypadku rezerwuarem martwiczo zmienionych tkankek gł. skórnej i podskórnej, ale niekiedy również tk. mięśni, ich przyczepów, więzadęł, torebek stawowych, powięzi itd . Larwy wydzielając enzymy proteolityczne, "upłynniają" martwiczo zmienione tkanki - będące nie lada problemem w I fazie gojenia owrzodzeń, a więc w fazie oczyszczania.
Głównym problemem I fazy gojenia jest uzyskanie czystego owrzodzenia lub rany, bez rozkładających się elementów tkanek, w postaci martwicy suchej, rozpływnej, czy też twardo przytwierdzonych do dna owrzodzenia złogów włóknika, lub też nadmiaru wydzieliny ropnej - będących doskonałą pożywka dla bakterii. Ta faza ma zakończyć się uzyskaniem czystej rany lub owrzodzenia bez cech stanu zapalnego, za to z rozpoczynającym sie procesem naprawczym w postani ziarninowania, a nastepnie naskórkowania ...
Enzymy wydzielane na zewnatrz ciała larwy upłynniają wszystkie martwe tkanki do płynnej zupy, którą to zupę larwy much są w stanie pochłaniać całą powierzchnia ciała - co ciekawe enzymy te nie naruszają otaczających owrzodzenie zdrowych tkanek, które są odporne na ich działanie!!! Larwy po uprzątnięciu martwicy są zbędne i są usuwane z owrzodzenia. Dalsze fazy gojenia; ziarninowanie i naskórkowanie przebiegają bez ich udziału!!!

Naturalna metoda ma kilka wad - co prawda larwy specjalnie przygotowane do działania muszą (notabene) być zupełnie jałowe, ale efekt wizualny ich obecności na ranie i owrzodzeniu dla niewprawnego obserwatora kończy się natychmiastowym odwiedzeniem ubikacji w celu pozbycia się ostatnio spożytego posiłku!!!
Nawet dla ludzi obytych z tym widokiem jest to spory problem...
Dalej - niekiedy chorzy odczuwaja świąd i inne obiektywne odczucia związane z penetracja larw w tkankach. W skrajnych przypadkach larwy penetrują głębokie "kieszenie" podskórne i przetoki, mogąc przedostawać się w odległe miejsca od pierwotnego punktu aplikacji!!!!
Trzeba wreszcie zwrócić uwagę na psychologiczny aspekt metody - gł. problemy to blok psychiczny przed zastosowaniem metody u chorego lub ewentualne pozostałości w sferze psychiki chorego po jej zastosowaniu!

Ogólnie ciekawa (gł. historycznie) alternatywa dla innych metod, ale po co stosować ją w praktyce w dobie syntetycznych enzymów proteolitycznych w postaci maści i żelów
np. FIBROLANU SALBE, DISTREPTAZY itp preparatów.....
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16715
Rejestracja: czwartek, 6 maja 2004, 12:14
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(-a): 1 time
Podziękowano: 32 times

Post autor: Aneta »

Ogólnie ciekawa (gł. historycznie) alternatywa dla innych metod
Ja powiedziałabym jednak na odwrót, że leczenie larwami jest przyszłościowe 8) Larwy bowiem nie tylko oczyszczają rany z martwej tkanki, ale potrafią również usuwać obecne w nich bakterie, w tym te najgroźniejsze, antybiotykooporne; ponadto wydzieliny larw przyspieszają proces ziarninowania. Poza tym zmodyfikowano nieco tę terapię - larwy nie musza być umieszczane bezpośrednio na nieosłoniętej ranie, są natomiast na nią aplikowane w specjalnych opatrunkach, nie ma więc ryzyka, że czerwie przemieszczą się w nieodpowiednie miejsce. Wobec tego największą przeszkodą rzeczywiście wydaje się być opór psychologiczny u pacjentów oraz lekarzy.
Awatar użytkownika
Jarosław Bury
Posty: 3567
Rejestracja: niedziela, 19 lutego 2006, 20:28
Lokalizacja: Podkarpacie
Kontakt:

Post autor: Jarosław Bury »

Każda metoda, szczególnie ta które posiada liczne wady jest udoskonalana...

W pewnym sensie syntetyczne enzymy proteolityczne to paradoksalnie skrajnie ulepszona metoda "na muchy".
Tyle, że zamiast larw, które wydzielają enzymy, stosuje się same enzymy !!!

Co do innych zalet tej metody, a więc pobudzania ziarninowania i usuwania bakterii antybiotykoopornych:

Istnieje wiele innych (być może efektywniejszych) metod pobudzania ziarninowania tak farmakaologicznych jak i fizykalnych - do tych najnowocześniejszych włącznie - a więc stosowania laserów biostymulujących, czy też opatrunków hydrożelowych (mających i tę zaletę, że pochłaniając wysięk zmniejszają namnażanie się bakertii).
Podobnie z radzeniem sobie z bakterami bytujacymi w samym owrzodzeniu - i tu też zdania są podzielone - niektórzy twierdzą, że uzyskanie całkowicie jałowego owrzodzenie jest nieosiągalne, należy jedynie zminimalizować ilość bakterii i wyeliminować najzjadliwsze ich szczepy - metod jest multum (od zabiegowych - oczyszczania chirurgicznego, poprzez farmakologiczne i wreszcie zabiegi fizykalne, z kompresoterapią, światłolecznictwem, komorami hyperbarycznymi i namiotami tlenowymi włącznie)...

Ocenę przydatności wszystkich wymienionych i niewymienionych metod oraz ich "możliwości rozwojowe" pozostawiam zainteresowanym :wink:
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Wróć do „Hodowla”