Też kiedyś miałem w domu omacnicę - zalęgła się w przedpokoju w szafce z jedzeniem, najwiecej gąsienic było w jakichś otrębach i płatkach kukurydzianych. Z początku nie było ich widać, bo to była taka szafka z zapasami, większość jedzenia trzymam w kuchni, ale któregoś razu dziesiątki gąsienic po prostu wylazły na zewnątrz i opanowały cały sufit w przedpokoju. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to jest, ale było też trochę postaci dorosłych, więc złapałem i zaniosłem dla prof. Buszko z pytaniem o diagnozę. Musiałem potem wyłapać to co już wylazło - reszta współlokatorów się brzydziła. Na szczęście po zniszczeniu głównych wylęgarni sytuację udało się opanować i nie doszło do inwazji na kuchnię

Natomiast znaczną część wyłapanych gąsienic zjadły moje myszy i wyraźnie im to smakowało
