Po pierwsze primo: nie wiem czy w dobrym dziale forum umieszczam ten wątek, gdyż według niektórych Gruzja to już nie bardzo Europa, ale trudno!

Po drugie primo: Zrelacjonowana eskapada jest "wyprawą zastępczą", ponieważ pierwotnie mieliśmy lecieć do Jordanii, lecz głównie ze względów finansowych (drogie bilety), finalnie koncepcja nam się zmieniła, a ponieważ niektórzy z nas pobrali już urlopy na taki a nie inny termin, to wyszło tak, a nie inaczej.
CZĘŚĆ ZASADNICZA
Dane podstawowe:
Miejsce akcji: Gruzja, głownie w części południowo zachodniej, środkowej i południowo wschodniej.
Czas akcji: 29 IV - 12 V 2014 r.
Uczestnicy: Lechu K, Marcin W. Darek zwany na forum Tatanka i ja.
Cel wyprawy: Przegląd gruzińskiej koleopterofauny, ze szczególnym zwróceniem uwagi na przedstawicieli rodziny Cerambycidae.
Teren:
Biorąc pod uwagę porę roku wypad w góry Kaukazu postanowiliśmy sobie odpuścić. Skupiliśmy się więc na cieplejszych, niżej położonych terenach, choć górskich przepraw nie udało się nam uniknąć. Zaczęliśmy od strefy subtropikalnej nad Morzem Czarnym, w okolicach Batumi i Parków Narodowych Mtirala i Kintrishi. Podczas pobytu w fantastycznym ogrodzie botanicznym w Batumi Lechu nie odmówił sobie kąpieli w pobliskim morzu, ale tylko on, bo pozostali uznali, że woda jest jednak jeszcze zbyt zimna. Lecz prawdziwy szok termiczny czekał nas następnego dnia: podczas górskiego wieczornego i nocnego rajdu górami nieopodal granicy z Turcją, na podjeździe pod przełęcz Goderdzi położonej na wysokości 2050 m. n.p.m., przywitały nas kilkumetrowe zaspy śniegu i lodowate zimo. Po pokonaniu gór i noclegu w w Adigeni, znów wjechaliśmy w obszar pogody do zniesienia, i eksplorowaliśmy tereny w okolicach miejscowości Aspindza i Akhalkalaki i w pobliżu granicy gruzińsko-armeńskiej, odwiedzając przy okazji Varzię z jej legendarnym kamiennym miastem. Później nadszedł czas na zwiedzanie największego lesistego obszaru Gruzji: Rezerwatu Borjom. Następnie skierowaliśmy się na południe znów w kierunku Akhalkalaki, a na przełęczy za miejscowością Bakurani zaskoczyły nas opady śniegu. Zabawiliśmy trochę w rejonie Ninotsmindy, i skręciwszy na wschód, niezrażeni zmiennością i surowością górskich klimatów, przebiliśmy się do Manglisi, a stamtąd do Tbilisi, a koszmar przejazdu przez stolicę był niczym wobec wcześniejszych górskich perypetii. Dalej skierowaliśmy się prosto na wschód, i stacjonując przez 4-ry noce w budynku gościnnej dyrekcji rezerwatu Vashlovani usytuowanej w miejscowości Dedoplis Tskaro, badaliśmy rzeczony rezerwat oraz skoczyliśmy do pobliskiego Lagodekhi, skąd wygnała nas pogarszająca się pogoda. Wracając objechaliśmy Tbilisi od południowego wschodu, wstąpiwszy wcześniej do Sagarejo i na południe pod granicę z Azerbejdżanem na Davit-Garejańskie górskie łąki. Za Tbilisi odwiedziliśmy przelotnie Mtskhetę, pokręciliśmy się w rejonie Kaspi, a potem obowiązkowo zjechaliśmy do Gori do Muzeum Stalina. Stamtąd malowniczą drogą wijącą się u podnóża Gór Gedsamani wróciliśmy do miejsca skąd wyruszyliśmy, czyli do Kutaisi. Czas pozwolił nam jeszcze na powtórną, krótką wizytę w Parkach Narodowych Mtirala i Kintrishi, które oglądaliśmy przed prawie dwoma tygodniami, i ta wyprawa zakończyła naszą gruzińską entomo-przygodę.
Poniżej, pod zdjęciami, prezentuję mapkę z trasą naszych wędrówek z zaznaczeniem miejsc, którym poświęciliśmy więcej uwagi.
Legenda:
Kolor różowy - trasa przejazdu
1, 15 - Parki Narodowe Mtirala i Kintrishi
2 - Batumi
3 - okolice Akhalkalaki
4 - Rezerwat Borjom
5 - okolicy Ninotsmindy
6 - okolice jeziora Saghamo
7 - okolice Manglisi
8 - okolice Dedoplis Tskaro
9 - Rezerwat Vashlovani
10 - Rezerwat Lagodekhi
11- okolice Sagarejo
12 - okolice Davit-Gareja
13 - okolice Tbilisi
14 - okolice Kaspi
cdn.
