Nie warto. W lesie liści i drewna aż nadto i Twoja kupka nie byłaby dość atrakcyjna w stosunku do wszystkiego dookoła.

Widziałem dawno temu takie miejsce w Gdańsku, gdzie do lasu wywożono całe hałdy trocin - i rzeczywiście latem aż roiło się tam od ciekawych chrząszczy: Histeridae, Staphylinidae, ale to wtedy lata lub biega najwięcej imago.
Późną jesienią i wczesną wiosną to weź porządny nóż i ruszaj w najdziksze lasy - najlepiej tam gdzie nikt nie chodzi i gdzie jak podłubiesz w drewnie to nie będzie nikomu przeszkadzało (np: w dolinach rzecznych). Szukaj w zwalonych drzewach (pod korą), spróchniałych pniakach po ściętych drzewach, pod korą porażonych/martwych drzew (szczególnie późną jesienią gdy opadną liście to widać takie całe drzewa od których opada kora - szczególnie inne niż sosna/świerk są interesujące). Zauważysz, że wtedy można znaleźć takie gatunki chrząszczy, np: mniejsze Carabidae, Staphylinidae, Tenebrionidae, Sylvanidae, Elateridae, których w inne pory roku trudno spotkać. Jak masz cierpliwość do maleństw to można wybrać zawartość jakieś spróchniałej dziupli i przejrzeć pod lampą w domu. Można też potrzymać to przez jakiś czas w ciepełku w piwnicy albo w garażu, przeglądać co chwila i cieszyć się wykluwającymi się zimą co parę dni jakimiś drobiazgami. Niektórzy przesiewają ściółkę i liście spod dużych drzew. Niektórzy wyrzucają jakiegoś kurczaka/świniaka na kilka tygodni i przeglądają co go zjada. Inni lubią o tej porze roku krowie placki i ekshaustor (wtedy Staphylinidae i małe Scarabaeidae).
Aha, dobra pora na chrząszcze wodne - pułapka z butelki (z uciętym i odwróconym szczytem) wypełniona karmą dla psów - wrzucasz na noc i rano wyciągasz - tylko trzeba sprawdzać codziennie.
Do wyboru do koloru. Spędź trochę czasu w terenie a sam się przekonasz co Cię najbardziej interesuje.
Pozdrawiam
Robert