Pomijając już kwestię tego jaki materiał publikuje NG (ustawiony, czy nie). Znam Arkadiusza. Uwielbiam jego zdjęcia, zwłaszcza pracę nad światłem zastanym, wysublimowane kadry, ciekawie ujęte modele. Dla znawcy jest oczywiste, że spora (prawie cała?) część zdjęć to kadry "ustawione", ale to jego styl. Z resztą można popatrzeć na prace Igora Siwanowicza:
http://blepharopsis.deviantart.com/gallery/
W swoim portfolio ma zaledwie kilka kadrów z natury i do tego jeszcze używa niemal zawsze lamp błyskowych. Mimo to uzyskuje świetne rezultaty. Takie zdjęcia mogą mieć dużą wartość artystyczną i edukacyjną (choć naukową już niekoniecznie). Wielu się to podoba, niektórym nie. Ja akurat należę do grona wielbicieli jego twórczości, choć wiele "izolowanych z otoczenia" prac średnio mi leży.
Gdzie są granice "możliwego ustawiania"? Puryści powiedzą, że fotografią przyrodniczą można nazwać tylko to, co udało się zrobić bez żadnej ingerencji w otoczenie i najlepiej bez żadnego postprocesingu. Ja uważam, że ideałem jest zrobienie zdjęcia w terenie, "tak jak było", ale również godzę się z przenoszeniem modela i takim ingerowaniem w plan, by zdjęcie miało od razu wartość artystyczną. A zdjęcie trupka ma jak najbardziej cel, w przypadkach o jakich pisał Jarosław Wenta.
Jeśli ktoś pamięta zdjęcia Arkadiusza Stopy, gdzie omomiłki, naliściaki i inne "badziewie" łaziło po drzewkach cytrusowych i tym podobnych podłożach, pewnie o to chodzi
Aby samemu też uderzyć się w pierś, dość często stosuję takie tricki. Nie zawsze w swojej twórczości staram się przekazać pełną informację o konkretnym gatunku - roślina żywicielska itp. Starając się nadać modelowi osobowość, zmuszony jestem nierzadko do ustawiania kadru, przeniesienia go w miejsce, tak by przybrał określoną pozę, lub abym mógł ustawić się pod odpowiednim kątem. Przykład:
album_page.php?pic_id=2221
Tę błonkówkę zamknąłem w probówce z wylotem w postaci liścia z dziurką. Owad, chcąc wyleźć z pułapki, musiał przecisnąć się przez liść. Uzyskałem w ten sposób portret zwierzaka o komicznej, niemal komiksowej fizjonomii.