
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
To ja nie wiedziałem że jest do tego jakis przepisowy czasmanys pisze:Witam, przedwczoraj złapałem samice Gonepteryx rhamni. Trzymałem ją w zatruwaczce przepisowe 10 minut
Sorry za offtop, ale jak widzę powyższy błąd, to mną targa: "uśpić", "uśpiłeś"! Nigdy "uspać"!KlaudiuszK pisze:uspałeś
Aneta nie wstawiaj takich zdjęć, bo młodzież gotowa pomyśleć, że oszpilkowanie okazu na rozpinadle powinno tak wyglądać. Dla mnie zdjęcie jest dramatyczne, hardcore w najgorszym wydaniuAneta pisze:...A w kwestii odwłoka - jeśli nie jest on unieruchomiony, to może się unieść czy zagiąć. Ja zawsze przytrzymuję odwłoki paroma szpilkami, jak na focie:
Jak Janusz łowił motyle, Tobie pewnie mama zmieniała pieluchy, nie krytykuj więc Jego rozwiązań - ja robię bardzo podobnie, chociaż strzykawek nie mam na "piersi" tylko w torbie. Najlepsze są insulinówki i nie wyobrażam sobie usypiania zawisaków, sówek czy niedźwiedziówek przez godzinę w zatruwaczce, wyjąłbym chyba tylko "użyłkowanie".KlaudiuszK pisze:To masz cholerne szczęście że jeszcze sam się nie uspałeśjon pisze:Ja takie nabite strzykawki trzymam w kieszeni na klatce piersiowej albo w torbie gdzieś na wierzchu, pod ręką.![]()
![]()
straszne komplikowanie sobie życia
ale jak kto woli, nocne to może i trzeba *szprycować*.... ciekawe co inni napiszą
Z ową nadwrażliwością to był niewinny żart, ale skoro chcesz mówić serio, ok. Nie widzę w mojej metodzie rozpinania nic złego, zwłaszcza że - tak napisałam - motyle wychodzą po niej bez zarzutu. Ale jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi, to możesz po prostu je wymienić, a ja się ewentualnie do nich ustosunkuję.Grzegorz Banasiak pisze:Tu nie chodzi o moją nadwrażliwość, tylko o przykład. Nie sądzę, żeby obecni tu motylarze mieli inne od moich odczucia. Każdy ma prawo robić tak jak lubi, to nie podlega dyskusji.
Aneta, no co Ty ! Ja nie chcę się wplątywać w jakieś nieporozumienia, przecież "cel uświęca środki" - jak mówi stare przysłowie pszczółAneta pisze:Z ową nadwrażliwością to był niewinny żart, ale skoro chcesz mówić serio, ok. Nie widzę w mojej metodzie rozpinania nic złego, zwłaszcza że - tak napisałam - motyle wychodzą po niej bez zarzutu. Ale jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi, to możesz po prostu je wymienić, a ja się ewentualnie do nich ustosunkuję.Grzegorz Banasiak pisze:Tu nie chodzi o moją nadwrażliwość, tylko o przykład. Nie sądzę, żeby obecni tu motylarze mieli inne od moich odczucia. Każdy ma prawo robić tak jak lubi, to nie podlega dyskusji.
Aneta pisze:Nie no, ja przecież też się nie chcę kłócić, tylko Twoje poprzednie posty zabrzmiały tak serio, że podświadomie włączył mi się tryb wielce oficjalnyA co do zupełniego oszpilenia; owszem, tak nie trzeba - ale jak widać można
Grzegorz dzięki za postawienie się w mojej osobie, ale ja naprawdę nie chcę aby mi ktokolwiek tu "panował". Na forum jestem pod nickiem jon i bądźmy sobie równi. Aczkolwiek jakieś granice należy zachować. Faktem jest, że przez te strzykawki kiedyś zostałem wzięty za narkomana. Do tego jeszcze moje 3 sznyty na przedramieniu (po operacji żył), które pięknie kontrastują przy opaleniźnie. Do tego wystarczy się nie ogolić i włożyć niewyprasowaną koszulkę i masz etykietkę menela jak nic. Kobiety w pociągu ściskały torebki kiedy zdjąłem kurtkę z długimi rękawami zakrywającymi blizny.KlaudiuszK pisze:To masz cholerne szczęście że jeszcze sam się nie uspałeśjon pisze:Ja takie nabite strzykawki trzymam w kieszeni na klatce piersiowej albo w torbie gdzieś na wierzchu, pod ręką.![]()
![]()
straszne komplikowanie sobie życia
ale jak kto woli, nocne to może i trzeba *szprycować*.... ciekawe co inni napiszą
Dlatego nie przejmuj się niczym. Wiem o co Ci chodziło. Noszenie na klacie iluś strzykawek może być trochę dziwne.KlaudiuszK pisze:ilu ludzi tyle rozumowańchodziło o to ,że noszenie w kieszeni przy piersi jest moim zdaniem średnio bezpieczne. Można sobie to wbić , nic poza tym a że niektórzy robią z tego całą epopeje to już inna sprawa.
Pozdro
I takie np. zawisaki czy inne cięższe sztuki trzymają Ci się na tych trzech szpilkach - bo mi się wierzyć nie chceDawid_Masło pisze:ja daje na jedną stronę po 3![]()
Trzymają się spokojnie, nawet te rozwilżane, chociaż w tym wypadku daję 1-2 szpilki więcej. Warunek, to kalka odpowiedniej grubości, która dokładnie dociska skrzydła, no i troszkę doświadczenia w preparowaniu (początkujący mogą mieć problemy).Aneta pisze:I takie np. zawisaki czy inne cięższe sztuki trzymają Ci się na tych trzech szpilkach - bo mi się wierzyć nie chceDawid_Masło pisze:ja daje na jedną stronę po 3![]()
No chyba że są to szpilki w rozmiarze XXL
też tak robię:)Grzegorz Banasiak pisze:Do preparowania używam szpilek entomologicznych gorszej jakości (mam specjalnie odłożone i tylko w tym celu wykorzystywaną porcję kilkuset sztuk).
Przepraszam ale ja dalej nie wiem o jaką kalkę chodzi:( czy mógłbyś mi powiedzieć gdzie kupić w plastycznym sklepie?Grzegorz Banasiak pisze:Warunek, to kalka odpowiedniej grubości, która dokładnie dociska skrzydła,
To jest niczym warsztat malarza, który drzewa akurat maluje nie pędzlem a powiedzmy widelcem. Aneta używa strasznie dużo szpilek i taki jej urokAneta pisze:Nie no, ja przecież też się nie chcę kłócić, tylko Twoje poprzednie posty zabrzmiały tak serio, że podświadomie włączył mi się tryb wielce oficjalnyA co do zupełniego oszpilenia; owszem, tak nie trzeba - ale jak widać można
Promowane strony:
Dachy. Pokrycia dachowe |
Folia do oczek wodnych |
Opony Bełchatów Wulkanizacja |