
Ja robie to mniej więcej tak
1) okazy dobrze namaczam (gorąca woda odrobina octu)
2) okaz wędruje na papierowy ręcznik gdzie woda elegancko sie sciąga
3) okaz na piankę gdzie dwoma igłami (jedna zagięta) manipuluje przy czółkach i odnóżach - jedna go przytrzymuje druga manipuluje (okaz oczywiście jest na grzbiecie i pod binokularem, inaczej nic z tego)
4) okaz przewracam na brzuszek, poprawiam układ wszystkiego i na kartonik a jak nieco podeschnie to wyrównuje wszystko maleńkim pędzelkiem (można kupić w sklepach plastycznych lub takich do malowania figurek lub modeli), najlepiej posługiwać sie tu ... śliną

Przyznam ze mam czasem problemu z okazami które są bardzo sklepione i śliskie (gładkie). czysto jak takiego jedna igiełka chce przytrzymać to ten mi ucieka albo co gorsza wystrzeliwuje gdzieś na dywan (nigdy takiego sie potem nie doszukałem). By temu zaradzić stosuje cienki kawałek ligniny (najlepiej dobrej jakości warstwa z chusteczki higienicznej, która potem nie zostawia włókien na okazie) kładę coś takiego na piankę do preparowania i zalewam paroma kropelkami wody przez co ta przykleja sie do pianki i na wilgotno te robale dużo lepiej sie trzymają. Przyznam jednak że metoda ta nie zawsze działa

Dlatego jestem ciekaw waszych doświadczeń i 'patentów' tym względzie.