TRUDNY TEMAT: usypianie chrząszczy...
- Rafał SZCZECIN
- Posty: 1666
- Rejestracja: 31 stycznia 2009, 21:34 - sob
- Specjalność: Ogólnie, poznawczo, żukowate, kózkowate
- profil zainteresowan: karate oraz gitara klasyczna
- Lokalizacja: Szczecin
- Been thanked: 2 times
TRUDNY TEMAT: usypianie chrząszczy...
Koledzy, jak to jest u Was - ja od kilku lat mam coraz większe opory moralne z zatruwaniem chrząszczy. Kiedyś - spoko, wrzucało się do zatruwaczki. A teraz - widzę biedronkę, byc może rzadki gatunek, musiałbym najpierw zatruć, obejrzeć pod mikroskoperm i zidentyfikować. I co? I szkoda mi... Widzę nóżki, czułki, jak się ruszają, jak się owad porusza, jak podlatuje...Nie potrafię...i wypuszczam. Zbiór się nie powiększa. Pozostaje życie, które zachowałem a nie zabrałem... Patrzę na mojego małego synka - i tym bardziej nie potrafię teraz odebrac życia nawet małemu chrząszczykowi. Podobnie z hodowlarkami - nie potrafię wychodować żeby potem zatruć. Wylęga się a tu łup - do chloroformu. Nawet jeśli to tylko malutka część populacji....
Nie wiem czy nie wbiłem kija w mrowisko - ale zapraszam do otwartej dyskusji.
Nie wiem czy nie wbiłem kija w mrowisko - ale zapraszam do otwartej dyskusji.
-
Przemek Zięba
- Miłosz Mazur
- Posty: 2574
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, 11:33 - czw
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Has thanked: 2 times
No cóż , zmiana hobby była by chyba najlepszym rozwiązaniem. Miałem kiedyś znajomego, który przez kilka lat namiętnie zbierał owady a potem też go zaczęło sumienie cisnąć i się przerzucił na znaczki pocztowe z tymiż owadami właśnie 
Nie ma co się bulwersować żadnej ze stron, powiedzmy sobie szczerze że takie hobby nie jest dla każdego, ja na ten przykład nie zbierał bym znaczków
Nie ma co się bulwersować żadnej ze stron, powiedzmy sobie szczerze że takie hobby nie jest dla każdego, ja na ten przykład nie zbierał bym znaczków
- Rafał SZCZECIN
- Posty: 1666
- Rejestracja: 31 stycznia 2009, 21:34 - sob
- Specjalność: Ogólnie, poznawczo, żukowate, kózkowate
- profil zainteresowan: karate oraz gitara klasyczna
- Lokalizacja: Szczecin
- Been thanked: 2 times
...
18 lat zbierania i interesowania się entomologią to nie jest dobry chyba moment na rzucenie hobby, tego nie da się z człowieka wyrwać jak drzewa z korzeniami. Chodzi mi o stopniową zmianę podejścia do tej pasji, więcej się czyta, więcej wymienia informacji, w zbiorze pojawia mi się więcej szpilek przebitych przez kartki z danymi lokalizacyjnymi....Przecież można się tym interesować a okazy zostawiać w przyrodzie, prawda? Jestem pewiem że tak...
- Malko
- Posty: 2006
- Rejestracja: 19 grudnia 2008, 16:06 - pt
- Lokalizacja: Tarnów/Radłów/Kraków
- Rafał SZCZECIN
- Posty: 1666
- Rejestracja: 31 stycznia 2009, 21:34 - sob
- Specjalność: Ogólnie, poznawczo, żukowate, kózkowate
- profil zainteresowan: karate oraz gitara klasyczna
- Lokalizacja: Szczecin
- Been thanked: 2 times
Koledzy chyba mnie nie do końca dobrze zrozumieli. Entomologia nie przestaje mnie kręcić, wręcz przeciwnie, interesuję się tym coraz bardziej, coraz więcej wiedzy przyswajam na ten temat. Chodzi o to, że jak wrzucę jakiegoś Onthophagusa do słoika i wiozę go do domu żeby go u...ić to zaczynam mu się przyglądać i dostrzegam w nim nie tylko OKAZ ENTOMOLOGICZNY ale ŻYCIE. Nie wierzę że wszyscy z Was tak łatwo wrzucają do uspypiaczek pozyskane czy tez wyhodowane okazy, że nigdy się Wam nie robi troche przykro gdzieś w dołku... Co innego jak ktoś prowadzi badania naukowe, pracuje nad jakimś tematem związanym z owadami, jeśli to ma uzasadnienie naukowe to tak. ..Dawid_Masło pisze:wiesz jeśli przestaję Cie to kręcić to trzeba poszukać alternatywy może fotografia owadów? bo szkoda od razu przestawiać się na coś zupełnie innego, doradzałbym może dłuższą przerwę nabrać dystansu i dopiero podjąć jakąś decyzje??
- Miłosz Mazur
- Posty: 2574
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, 11:33 - czw
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Has thanked: 2 times
Powiem od siebie tak. Zawsze zabieram z terenu tylko to co chce mięć i biorę tylko kilka sztuk, nigdy wszystko co mi wpadnie w siatkę. Zbieram jedynie chrząszcze a z innych grup pozyskuję jedynie te grupy które przydadzą mi się do dydaktyki. Nie pozyskuję gatunków chronionych i często oznaczam w terenie i spisuję gatunki które jestem w terenie z całą pewnościa oznaczyć, po czym całość idzie do bazy danych okazy wówczas dalej biegają sobie wśród pól, łąk i lasów 
Myślę że każdy postępuję w mniej lub bardziej zbliżony sposób gdyż wynika to z naszej entomologicznej natury a więc umiłowania piekna tych stworzonek a co za tym idzie ich ŻYCIA
A najważniejsze to postępowanie zgodnie z własnym sumieniem do czego każdego zachęcam, niema się co zmuszać do takiego czy innego postępowania.
Myślę że każdy postępuję w mniej lub bardziej zbliżony sposób gdyż wynika to z naszej entomologicznej natury a więc umiłowania piekna tych stworzonek a co za tym idzie ich ŻYCIA
A najważniejsze to postępowanie zgodnie z własnym sumieniem do czego każdego zachęcam, niema się co zmuszać do takiego czy innego postępowania.
-
Przemek Zięba
To jeden z typowych nurtów ewolucji amatora entomologa, z biegiem czasu rośnie zapotrzebowanie na wiedzę, poznawanie, obserwację i nie tylko tworzenie zbioru, który ch0ociaż nieodłączny w pracy entomologa, to czasami moralnie poniewierający. Ogranicz zatruwanie na korzyść obserwacji, ja np. do końca nie przestałem tworzyć zbioru, chociaż wyewoluowałem w kierunku zmiany głównego nurtu zainteresowań w kierunku owadów eusocjalnych (w moim przypadku mrówek), gdzie elementy obserwacji są jednak podstawą a tworzenie zbioru ogranicza się jedynie do zbioru porównawczego i okresowego pobierania pojedynczych okazów celem determinacji, badań faunistycznych etc. Fajnie się obserwuje, zakłada hodowle, a badania faunistyczne też są ciekawe o ile nie ciekawsze niż chrząszczy, przynajmniej w moim odczuciu. Chociaż nie będę ukrywał, że pojedyncze okazy kózek wpadają w ręce i wielkich oporów przed zatruciem ich zatruciem nie mam. Moja ewolucja nie ma fundamentu oporów przed eksterminacją owadów jedynie zmianą obiektów zainteresowań.Rafał pisze: Entomologia nie przestaje mnie kręcić, wręcz przeciwnie, interesuję się tym coraz bardziej, coraz więcej wiedzy przyswajam na ten temat. Chodzi o to, że jak wrzucę jakiegoś Onthophagusa do słoika i wiozę go do domu żeby go u...ić to zaczynam mu się przyglądać
- Aneta
- Posty: 16738
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 32 times
Rafale, ja miałam podobne odczucia jakiś czas temu: przestałam zbierać na kilka lat, zadowalałam się obserwowaniem - ale chyba natura ciągnie wilka do lasu
, bo wróciłam do kolekcjonowania i ciągnę je nieprzerwanie od jakichś 10 lat. Nie powiem, że uśmiercanie owadów przychodzi mi z łatwością, ale podobnie jak Curculio staram się to robić z głową oraz z szacunkiem dla owadzich istnień. Może więc faktycznie warto zrobić przerwę, zostać przy obserwacji, fotografowaniu - a co zadecydujesz dalej, pokaże czas.
- Rafał Celadyn
- Posty: 7517
- Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
- UTM: CA-95
- Lokalizacja: Młoszowa
- Has thanked: 11 times
- Been thanked: 7 times
- Kontakt:
Hmm ,nie wydaje mi się ,aby to było "coś innego" .Jak napisali poprzednicy, to tylko i wyłącznie kwestia sumienia i wrażliwości ,której jak sądzę nie brakuje ani zawodowcom ,ani też amatorom .Według mnie musisz ,sam sobie wyjaśnić jaki cel ma Twoje kolekcjonowanie(i czy jest potrzebne).Wszyscy wiemy, że okaz dowodowy jest głównym dowodem istnienia gatunku w danym miejscu i to pewnie szybko się nie zmieni.Jeśli chodzi o mnie ,chrząszcze czy motyle etc. są w środowisku tak samo ważne.Owszem zacząłem tworzyć zbiór kózek,ale robię to tylko po to żeby mieć dowód na istnienie danych faunistycznych ,które ,jeśli nie ja ,opublikujką ludzie do tego bardziej przygotowani merytorycznie i to będzie moja satysfakcjaRafał pisze:Co innego jak ktoś prowadzi badania naukowe, pracuje nad jakimś tematem związanym z owadami, jeśli to ma uzasadnienie naukowe to tak. ..
----------------------------------
Zasadniczo myślę, że i zawodowcom i amatorom chodzi przecież o to samo- żeby lepiej chronić bogactwo przyrody, które nas otacza i pokazywać jej piękno i różnorodność (czy to w gablotach czy na zdjęciach),ale żeby to robić musimy wiedzieć co nas otacza
- Malko
- Posty: 2006
- Rejestracja: 19 grudnia 2008, 16:06 - pt
- Lokalizacja: Tarnów/Radłów/Kraków
Wiesz ja nie mam skrupułów zabijam ale nie widzę w tym życia w jednej etiologii owadów bodajże z UJ wyczytałem zdanie że owady powinno się traktować bardziej jak programy a nie jak istoty ludzkie chociaż trochę smutno jak papilo machaon drży od octanu etylu.. ale ja jakoś nie mam oporów przed zabijaniem:)
- Aneta
- Posty: 16738
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 32 times
A to już moim zdaniem przesada. Oczywiście nie to, że owady są takie same jak ludzie, ale wg jakich przesłanek miałoby się traktować je jak rzeczy? Może dlatego, że nie mają podobnie jak my rozwiniętej świadomości? Głupie podejście, i bardzo wygodnickie.Dawid_Masło pisze:nie widzę w tym życia w jednej etiologii owadów bodajże z UJ wyczytałem zdanie że owady powinno się traktować bardziej jak programy a nie jak istoty ludzkie
- Miłosz Mazur
- Posty: 2574
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, 11:33 - czw
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Has thanked: 2 times
- Rafał SZCZECIN
- Posty: 1666
- Rejestracja: 31 stycznia 2009, 21:34 - sob
- Specjalność: Ogólnie, poznawczo, żukowate, kózkowate
- profil zainteresowan: karate oraz gitara klasyczna
- Lokalizacja: Szczecin
- Been thanked: 2 times
Temat faktycznie jest trudny, delikatny i dla każdego - osobisty oraz inny. Każdy ma swój punkt widzenia i bardzo dobrze, środowisko entomologów to i osoby kochające piękno, wrażliwe na nie - tak mi się przynajmniej wydaje. Na pewno najgorszym kosztem jaki trzeba ponieść by tą całą olbrzymią wiedzę przyswajać jest naruszanie życia innych stworzeń. I z pewnością jest wielka różnica pomiędzy zabiciem komara który nas właśnie kłuje a zabraniem z gałązki żuczka który nam nie szkodzi a który może nam przysporzyć wiedzy. Z pewnością każdy przeżywa swoistą ewolucję w podejściu do metod zdobywania wiedzy i to budoje jego doświadczenie oraz kształtuje w jakiejś części jego moralność. Macie rację - kto ma opory niech nie łapie tylko opisuje, kto ich nie ma ( jeszcze?...) niech działa w zgodzie z sobą. Dziękuję WSZYSTKIM za opinie i wypowiedzi, mam nadzieję że ten wątek będzie kontynuowany.... Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów !
-
Przemek Zięba
Z punktu widzenia epidemiologicznego, nie wiem który z ww. gatunków jest ważniejszy dla nauki i jego złapanie może przysporzyć wiedzy i wpłynąć na rozwój nauki.Rafał pisze:zabiciem komara który nas właśnie kłuje a zabraniem z gałązki żuczka który nam nie szkodzi a który może nam przysporzyć wiedzy.
Myślisz o doznaniach stricte estetycznych zapewne.
Uważam, że życie to życie, bez względu jaką istotę zabijasz to każda która potrafiłaby to wyrazić - wyraziła by sprzeciw. Więc Rafale dywagacje czy moralnie naganne jest usypianie żuczków a zabijanie komarów, kleszczy, much etc jest działaniem pozytywnym, ponieważ są to nosiciele chorób- pozostawia wiele do życzenia. Z tego co można przeczytać w książkach chrząszcze bardzo często są również biernymi wektorami chorób, etc. Ale to już inna bajka
- Witek Płachta
- Posty: 787
- Rejestracja: 28 września 2008, 10:22 - ndz
- Lokalizacja: Gmina Rokiciny DC12
Jeszcze w szkole podstawowej, nie pamiętam już czym kierowany, postanowiłem iż zrobię sobie swoją kolekcje owadów. Nabijałem na szpilki wszystko co wpadło w moje łapy. Motyle, ćmy, "koniki polne" i wiele innych owadów. Moja wiedza w temacie nazewnictwa była bardzo skąpa gdyż w tamtym czasie, w moich warunkach, dostęp do jakichkolwiek źródeł które byłyby mi w tym pomocne był żaden. "Kolekcionowanie" zakończyło się w momencie kiedy do moich owadów dobrały się myszy. Co się stało chyba pisać nie muszę. Stwierdziłem wtedy że pozbawianie życia nawet takich istot jakimi są owady nie ma sensu, zwłaszcza kiedy robi się to nieprofesjonalnie i tylko dla samego nacieszenia się ich widokiem lub radości z ciągłego powiększania kolekcji. Z problemem zetknąłem się ponownie w Szkole Leśnej gdzie na zaliczenie trzeba było sporządzić gablotę z min. 25 gat. owadów. Niestety pani prof. od ochrony lasu nie wyjaśniła jak to się robi w miarę profesjonalnie i znów zaczął dziać się horror. Nie zapomnę gablotek kolegów w których owady nabite na szpilki próbowały uciekać skrobiąc nogami po styropianie. By nie przykładać do tego procederu ręki zrobiłem gablotę z żerowiskami korników. Oczywiście nie jestem przeciwny zabijaniu owadów i tworzeniu ich kolekcji ale tylko wtedy kiedy ma to w miarę rozsądny cel a nie tylko kolekcja dla samej kolekcji. I oczywiście jak zabijać to szybko i w bezboleśnie. Uważam że do entomologii tak jak do kapłaństwa trzeba mieć powołanie. Najgorzej obawiam się "skoczków' którzy kiedyś zbierali kapsle, potem pudełka od papierosów, teraz przypadkowo weszli na entomo.pl i postanowili trochę ponabijać a od przyszłej wiosny zaczną robić zielnik a ich "kolekcja " owadów wyląduje na strychu. Tyle mojego zdania. Pozdrawiam.
-
bartek.g
@Dawid_Maslo:
To z wiekiem przychodzi, ze sie czlowiek bardziej zastanawia. Tak wiec mysle ze juz niedlugo Cie to czeka ;)
No i co do traktowania owadow jako programow (jako ze temat jest powiedzmy moj). Program to program, nie ma znaczenia czy ma tylko przesunac w lewo bity w liczbie, czy wyladowac promem kosmicznym. Jezeli sprowadzasz owady do programow, to nie roznimy sie niczym od nich i nas nalezy traktowac tak samo.
No i tak ogolnie, nie zastanawia Was dla czego ta cala nauka (dla naszej wygody)? Bo co maja owady z tej naszej nauki? No i czym sie rozni kolekcja w instytucie od mojej w domu, ktora jest tylko i wylacznie dla mnie.
etyka nie morlanosc ;)
To z wiekiem przychodzi, ze sie czlowiek bardziej zastanawia. Tak wiec mysle ze juz niedlugo Cie to czeka ;)
No i co do traktowania owadow jako programow (jako ze temat jest powiedzmy moj). Program to program, nie ma znaczenia czy ma tylko przesunac w lewo bity w liczbie, czy wyladowac promem kosmicznym. Jezeli sprowadzasz owady do programow, to nie roznimy sie niczym od nich i nas nalezy traktowac tak samo.
No i tak ogolnie, nie zastanawia Was dla czego ta cala nauka (dla naszej wygody)? Bo co maja owady z tej naszej nauki? No i czym sie rozni kolekcja w instytucie od mojej w domu, ktora jest tylko i wylacznie dla mnie.
etyka nie morlanosc ;)
- Robert Zoralski
- Posty: 777
- Rejestracja: 10 kwietnia 2007, 23:29 - wt
- Specjalność: Syrphidae
- Lokalizacja: Reda
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Ciekawy temat, choć bardziej filozoficzny niż entomologiczny
A filozofia ma różne oblicza. Osobiście nie mam oporów przed zabijaniem owadów do zbioru, choć jak przywożę z terenu większą ich ilość to się zastanawiam nad sensownością mojego działania.
Mimo wszystko zawsze staram się podchodzić do przyrody z należytym jej szacunkiem.
Podam jako ciekawostkę, że nurt mechanistyczny, czyli pojmowania człowieka (podobnie jak innych zwierząt a także całej przyrody ożywionej) jako swego rodzaju maszyny przewijał się w filozofii już od czasów starożytnej Grecji. Szczególnie wyraźnie widoczny był w XVIII wieku.
Jeśli kogoś to interesuje to podaję zagadnienia: La Mettrie "Człowiek-maszyna" czy choćby pojęcie "kaczki Vaucansona".
Pozdrawiam
Robert
Były i takie poglądy.Jezeli sprowadzasz owady do programow, to nie roznimy sie niczym od nich i nas nalezy traktowac tak samo.
Podam jako ciekawostkę, że nurt mechanistyczny, czyli pojmowania człowieka (podobnie jak innych zwierząt a także całej przyrody ożywionej) jako swego rodzaju maszyny przewijał się w filozofii już od czasów starożytnej Grecji. Szczególnie wyraźnie widoczny był w XVIII wieku.
Jeśli kogoś to interesuje to podaję zagadnienia: La Mettrie "Człowiek-maszyna" czy choćby pojęcie "kaczki Vaucansona".
Etyka jest nauką o moralności. Jest to również jeden z działów/dyscyplin filozofii.etyka nie morlanosc
Pozdrawiam
Robert