Przyznaje, że znam takich
i wyznaję jeszcze coś innego:
W zasadzie każdy
robalolog, z którym o tym rozmawiałem ma nieco inne podejście do tej kwestii:
* Jednych po prostu drażni to, że ktoś tam zbiera w ich mniemaniu
długie serie, bo sami nie odczuwają i nie rozumieją takiej potrzeby.
* Drudzy mają ściśle określoną wizję i cel swego zbioru i zakładają pewne ramy jego objętości, przy okazji bardzo krytycznie oceniając podejście innych do tej kwestii, które nie pokrywa się z ich koncepcją.
* Znam takich, którzy dzielą swój zbiór na "właściwy" i "rezerwowy". W tym pierwszym jest np. po kilka okazów danego gatunku, ale za to w
rezerwowym, przeznaczonym do wymian i/lub do handlu...
* Inni pracowicie wypełniają zaplanowane miejsca w gablocie zadowalając się "skończonym rządkiem" i nie widząc w tym nic dziwnego czy niestosownego.
* Poznałem ludzi, którzy utrzymują, że maja "zbiory porównawcze", tylko że często nie za bardzo jest w nich co porównywać.
* Kolejni nieustannie i bezradnie gromadzą
przypadkowo wyhodowane okazy - tworzące już nie serie, a całe zbiory - nie wiedząc w zasadzie co z tym począć.
* Bywają i twórcy "zbiorów dowodowych" - obfitujących np. w 10000 okazów jednego gatunku. Niestety, często właśnie te zbiory kończą w zapomnieniu, lub wręcz na śmietniku.
* Nieliczni w ogóle nie chodzą w teren, a jedynie kupują lub "wysępiają" owady albo nawet całe zbiory (na serio!).
* Następni zbierają "po parce lub dwie każdego gatunku" najczęściej do tego płacząc, że nie mają nic na wymianę.
* Są i tacy, którzy dłuuugim ciągiem okazów chcą sobie i innym udowodnić zwykle dawno udowodnioną "zmienność".
* Niektórzy nawet nie wiedzą, że mają długie serie, bo gatunki w ich zbiorze są źle oznaczone, lub tak pomieszane, że nic nie wiadomo.
* A duża część po prostu nad tym w ogóle się nie zastanawia...
Zapewne większość może się podpisać pod którąś z wyżej wymienionych grup. A inni pod dwoma, lub trzema skombinowanymi wymienionymi tu opcjami. Będzie też spora grupa, której nie da się tak łatwo zaszeregować.
W każdym razie zbiory tworzą ludzie. A więc mamy wiele typów osób, które zbierają owady. Na przykład można ich podzielić na takie kategorie:
- Naukowcy. To między innymi ci, którzy zawodowo zajmują się owadami, a ich zbiór jest poniekąd koniecznością i służy przede wszystkim (a czasem jedynie) szeroko rozumianym celom naukowym.
- Entomolodzy. Nie wiedziałem, jaki termin tu zastosować, więc roboczo użyłem tego słowa. Mam tu na myśli zarówno naukowców jak i nie naukowców pasjonatów, dla których entomologia jest treścią i sensem życia.
- Hobbyści. To osoby lubiące po prostu kolekcjonować owady dla samego siebie.
- Okazjonaliści. Tu wrzucam tych wszystkich, którzy zbierają, bo tak wyszło (przelotne zainteresowanie, fascynacja, moda), lub muszą (studenci, uczniowie).
- Handlarze. Oni w zasadzie nie prowadzą zbioru jako takiego, lecz gromadzą towar na sprzedaż.
I tu też można znaleźć wcale nierzadkie połączenie Hobbysty z Okazjonalistą, a nawet (tak tak!) Naukowca z Handlarzem
Tak więc temat prosty nie jest.
Nigdy nie widziałem dwóch takich samych kolekcji, bo ile osobowości, tyle zbiorów. I tyle prawd, racji, przemyśleń, powodów, intencji i uzasadnień tyczących się jego tworzenia.
Więc kto ma prawo instruować innych jak powinno się właściwie podchodzić do zbioru owadów?
Oczywiście pewne zachowania czy postawy są tu traktowane przychylniej, a inne piętnowane.
Osobiście widziałem zbyt wiele kolekcji oraz ich losów, by się tu jednoznacznie wypowiadać bez indywidualnego wejrzenia w każdą historię.
Parafrazując Marka Wełnickiego z innego wątku:
Nie sądźmy, abyśmy sami nie byli osądzeni. Przecież każdy myśli, że robi dobrze i słusznie, bo nikt normalny chyba nie zbiera owadów mając świadomość i dogłębne przekonanie, że czyni źle czy niemoralnie?
Wątek jest bardzo ciekawy, lecz szkoda, że tak niewielu w nim dyskutantów. Szczególnie tych reprezentujących odmienne opcje
Z entomologicznym pozdrowieniem!
Wujek Adam
ps. Zdaje się, że umieszczenie tego wątku akurat w dziale "Prawo" podświadomie, lecz wyraźnie odzwierciedla poglądy (a raczej pragnienie, by tak był postrzegany) twórcy tematu, choć w zasadzie ta dyskusja powinna być w zupełnie innym miejscu, prawda?
