Cześć!
Mam jakieś nieodparte i przykre wrażenie, że zbyt dużo się tu tłumaczę. Ale niech tam, zrobię to raz jeszcze. Najpierw specjalnie dla Pana Roberta Rosy:
1.Oczywiście, że nie jestem jedynym "specem" od
A. krueperi. Ale popatrz na nasze
polskie entomologiczne podwórko: o ile się nie mylę, jestem tu pierwszą osobą (jakby co proszę mnie poprawić), która osobiście złowiła ten gatunek i mam - z racji odbytych "roboczogodzin" - największą z nim praktykę w terenie. A co do opracowania na ten temat - przeczytaj sobie uważnie końcówkę mego poprzedniego wątku, tam znajdziesz odpowiedź. Jednak takie postawy jak Twoja powodują, że mam coraz mniejszą chęć do pisania o tym.
2. Czytasz niedokładnie. Nigdzie nie napisałem, ze jakieś stanowisko traktuje jak swoją własność. Ponadto to nie ja pisałem o 200 exx.
3, Kolejna niedokładność: nic takiego nie napisałem, że "
jakiś rzadki gatunek może przecież "ewoluować" w krótkim czasie w pospoliciucha" - to jedynie Twoja mylna interpretacja . Napisałem, że:
przecież owady - w sprzyjających okolicznościach potrafią nam zrobić niespodziankę i z rarytasu stać się "pospoliciakiem". Nie rozumiesz tego co czytasz? Nie chodzi tu o żadną
ewolucje, ale o czasami liczny, a wręcz masowy pojaw niektórych gatunków, które zwykle są rzadkie. Nigdy z czymś takim się nie spotkałeś? Wychodź częściej w teren, a zobaczysz, że ten
idiotyzm jednak się zdarza. Sam widziałem bardzo liczne pojawy np.
Nivellia saguinosa (w terenie, gdzie nie bywa ona zazwyczaj częsta),
Acmaeops marginatus,
Ropalopus clavipes czy
Acanthocinus reticulatus (wszystko to w Polsce). A są to gatunki uważane za rzadkie, a ja właśnie trafiłem na te
sprzyjające okoliczności dla nich...
4. Pozwolenia. W tym wątku prostowałem tylko nieścisłości Cioci Ewy w kwestii jednego z dokumentów jakie posiadam. A jakie mam inne? Nie widzę żadnego powodu by Tobie o tym mówić. A może masz ochotę Drogi Kolego, abyśmy wzajemnie posprawdzali kto co może, do czego ma uprawnienia, co posiada w zbiorach i kto działa zgodnie z prawem? Idziesz na to? Ja wchodzę w ciemno
Nie chodzi o to, czy ja Cię lubię. Nie znam Cię, ale Twoje dziwacznie pokręcone, niezrozumiałe, chaotyczne i jakieś chorobliwe uwagi są po prostu męczące. Są tu osoby, z którymi wchodzę w różnego rodzaju spory, ale z Tobą jest to przelewanie z pustego w próżne. Mam jedną prośbę: czytaj uważnie posty, staraj się je zrozumieć i nie reaguj tak impulsywnie. Potrafisz pisać z sensem, gdy rezygnujesz maski
cynizmu i chamstwa, którą w upojeniu nie wiedzieć po co czasem zakładasz.
No, teraz to mnie dopiero znielubiłeś
I słowo do Pana Romana Królika:
Zaiste, trudno dyskutować z kimś, kto z góry zna wynik swego experymentu, a jakiekolwiek zdania są tylko wodą na jego młyn... Pan już wszystko wie, osądził, wydał wyrok i skazał. Co z tego, że niezgodnie z faktami i zdrowym rozsądkiem? Mam nadzieję, że w pracach przyrodniczych kieruje się Pan innymi przesłankami i metodyką?
Nasza dyskusja też nie ma sensu, ale z nieco innych powodów, niż z poprzednikiem. Łączy je jedynie to, że zaczyna być równie nudna. To po prostu fajerwerki próżności i erudycji (z obu stron) przeplatane śliską semantyką (nie z mojej strony). Czy na zdanie: "
To przykre, że człowiek, który chlubi się być obrońcą przyrody, w rzadkich gatunkach widzi tylko wartość wymienną na inne rzadkie gatunki. Ja w nich widzę trochę więcej." mam Panu odpowiedzieć tak:
A jeszcze bardziej przykre jest, że człowiek mieniący się entomologiem różnicuje owady na coś warte i nic nie warte. I te drugie może w spokoju sumienia mordować milionami z chęci zysku... Bawimy się tak dalej? Przecież to tak naprawdę nic nie dająca i nic nie wnosząca przekomarzanka nawet nie na racje, a na figury retoryczne. Ja odpuszczam. Może sobie mnie Pan jeszcze zacytować w swój ulubiony sposób i przyczepić się do tego czy owego zdania. Nie odpowiem. Nie daję się w to dalej wyciągać, mam ciekawsze i pożyteczniejsze rzeczy do zrobienia. Ale rozumiem, że Pan nie wytrzyma. Dobrze, ostatnie zdanie może należeć do Pana, proszę sobie ulżyć
A co do zasadniczej części dyskusji:
Kolejne zdziwienie

Myślałem, że choć wśród wypowiadających się w tym wątku owadoznawców jest jako-taka znajomość prawa

Przykre, że Jacek Kalisiak musiał pisać o oczywistości, jaką jest zakaz przywozu do Polski gatunków u nas chronionych. Ponadto obowiązują tu już od kliku lat prawa ochrony przyrody UE, a niektóre z gatunków wymienionych na "studenckiej liście" są chronione w całej Unii!
Rzecz przestaje być śmieszna - zaczyna się groteska. Naprawdę jakaś uczelnia wydaje tak kuriozalne zalecenia? Czy można zdobyć taki dokument w oryginale? Naprawdę - nie uwierzę, póki nie zobaczę!
PZDR!
Wujek Adam
Ps. Pan Grzegorz Banasiak pisał post w tym samym momencie co ja. Podzielam jego zdanie - w tym samym czasie do tego dojrzałem. Właśnie wycofuje się z dwóch
wojenek. Czasem lubię się pospierać, ale tylko, jeżeli to do czegoś prowadzi. Uznałem, że w tych dwóch przypadkach nie ma to sensu. A więc o dwa boje mniej...