od dwóch tygodni walczę z takimi dziwnymi robalami. Nieduże, największy, jakiego znalazłam, miał niecały centymetr.
Mniejsze są jaśniejsze, zrzucają chyba skórę, rosnąc. Większe są ciemne, nawet czarne. I poruszają się szybko.
To nie rybiki - wiem, jak wyglądają rybiki
Porastają je jakby drobne włoski, te dorosłe mają na ogonie dłuższe włoski.
Nie są gładkie, tylko jakby zbudowane z segmentów, więc potrafią się wić w różne strony.
Są tylko w pokoju; w kuchni i łazience - brak.
Mieszkanie jest dość stare, ale nie ma tu starego drewna ani nic takiego - podłoga jest raczej z ksylolitu (na tym położone panele).
Zebrałam "próbki" do pojemnika.
Najwięcej znalazłam pod paletami, na których leżał materac, w samym materacu kilka było zagnieżdżonych (palety już wywalone, został materac, który obserwuję, ale nic już z niego nie wyłazi).
Ponadto sporo łaziło przy listwach, a po zdjęciu listw - widać było pełno martwych (już po zamgławianiu).
Jak wyżej - był spec od dezynsekcji (nie miał pojęcia, co to...), mieszkanie zostało zamgławione, zgodnie z procedurą nie myta podłoga później przez kilka dni.
Pokazało się jeszcze kilka martwych, ale to wszystko.
Od dwóch dni znowu wyłażą żywe (mało, zwykle 2-3 na dzień), ale już dość spore, odpasione.
Nie wiem, co to za cholerstwo, mam niestety podejrzenie, że mnożą się pod podłogą i jakoś wydostają na zewnątrz (mieszkanie wynajmowane, nadaje się do remontu...).
Nie gryzie to (chyba), ale nie jest przyjemne obudzić się rano i znaleźć dwa takie wijące się robale na podłodze.
Z góry dziękuję za pomoc w identyfikacji.
Postaram się jeszcze zrobić lepsze zdjęcie, jeśli coś się pokaże, ale nie mam zbyt dobrego aparatu.