Doktor Gonzo pisze:
Dziękuję

teraz się głowię, jak uwiązać to na haku... Później przyjdzie czas na dopracowanie prowadzenia w wodzie.
Jak sięgnę pamięcią w czasy mojego totalnego wariactwa, to "nimfy" były bardzo proste w robocie. Główny problem polegał na zachowaniu smukłości przy maksymalnym napakowaniu obciążenia. Prowadzenie to "dolna nimfa" , nie wiem czy to jeszcze w PL legalne

. Trochę orka, ale skuteczność masakryczna. Próbowałem też prowadzenia na około 7-8 m szybko tonącym sznurze i częściowo pod prąd. Oj działo się fest, ale trafić przy tej długości pofalowanym sznurze, to już był większy problem. Oczywiście sukcesy były, tylko najczęściej większość spadała po krótkim kontakcie.
"Górna nimfa" nie przypadła mi do gustu. Słabo to wyglądało. Oczywiście wszystko zależało od dnia, czasami eechhh chruściki ruszyły i smużenie tuż pod powierzchnią to był strzał w dyszkę.