ostatnio do mieszkania wpadł mi jakiś dziwny owad i nie mogę go zidentyfikować. Długości ok. 5 cm, wściekle pomarańczowy z trójkątną głową i dużymi, wypukłymi, czarnymi oczami. Ma spłaszczony z boków odwłok i przezroczyste, błyszczące skrzydła o wyraźnym żyłkowaniu, cicho terkocze nimi gdy lata. Przyleciał w środku nocy - raz przed północą, drugi raz około wpół do trzeciej w nocy. Wabi go światło, ale nie tak mocno jak ćmy, bo leci do lampy, ale nie obija się o nią głupio i nie usiłuje się przypalić żarówką. Jest raczej nerwowy i bojowo nastawiony, jak próbowałam go przegonić ugryzł mnie w rękę i zostawił po sobie dosyć duży, piekący bąbel od którego mrowiła mnie całą dłoń
Z góry przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale nie pozwala do siebie dostatecznie blisko podejść i siada na abażurach