Szedłem sobie alejką i nagle jakiś bardzo duży, ciemny motyl, lotem koszącym przeciął mi drogę. Początkowo myślałem, że to jakiś mieniak, a może nawet pokłonnik. Ponieważ miałem czas, stanąłem między dębami i spokojnie czekałem. Jakieś rozmazane kształty przelatywały mi przed oczami, aż w końcu zlokalizowałem ich źródło. Jakieś 3-4 metry nad ziemią ułamała/uszkodziła się spora gałąź, z której sączył się sok. Miejsce przyciągnęło całą bandę awanturniczych pijaków, którzy pchali się do baru, co chwila wszczynając bójki między sobą. Najwięcej było mieniaków (czy da się odróżnić dwa gatunki przy złożonych skrzydłach?), ale trafił się też prawdziwy rarytas - motyl, którego jeszcze nigdy nie widziałem w życiu - bez wątpienia duża rusałka, raczej Nymphalis polychloros, patrząc na nogi. Na zdjęciach widać, że nie tylko motyle były spragnione - wokoło fruwało też sporo muchówek i błonkówek. Obserwacja miała miejsce tydzień temu, niestety dzisiaj bar był już nieczynny - pewnie skończyło się zaopatrzenie
Knajpa 'Pod Dębem'
- red45
- Posty: 795
- Rejestracja: 14 sierpnia 2007, 10:49 - wt
- UTM: CC83
- profil zainteresowan: Fotografia przyrody astronomia samoloty
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Knajpa 'Pod Dębem'
Kiepski sezon mam w tym roku, najpierw musiałem odwołać wylot na Korfu, a później z różnych względów nie mogłem się skupić na przyrodzie i fotografii. Ale nic to, koniec narzekania. Dzisiaj spore wydarzenie w moim lokalnym świecie Łódzkiego Ogrodu Botanicznego - nowy gatunek motyla. Ale od początku...
Szedłem sobie alejką i nagle jakiś bardzo duży, ciemny motyl, lotem koszącym przeciął mi drogę. Początkowo myślałem, że to jakiś mieniak, a może nawet pokłonnik. Ponieważ miałem czas, stanąłem między dębami i spokojnie czekałem. Jakieś rozmazane kształty przelatywały mi przed oczami, aż w końcu zlokalizowałem ich źródło. Jakieś 3-4 metry nad ziemią ułamała/uszkodziła się spora gałąź, z której sączył się sok. Miejsce przyciągnęło całą bandę awanturniczych pijaków, którzy pchali się do baru, co chwila wszczynając bójki między sobą. Najwięcej było mieniaków (czy da się odróżnić dwa gatunki przy złożonych skrzydłach?), ale trafił się też prawdziwy rarytas - motyl, którego jeszcze nigdy nie widziałem w życiu - bez wątpienia duża rusałka, raczej Nymphalis polychloros, patrząc na nogi. Na zdjęciach widać, że nie tylko motyle były spragnione - wokoło fruwało też sporo muchówek i błonkówek. Obserwacja miała miejsce tydzień temu, niestety dzisiaj bar był już nieczynny - pewnie skończyło się zaopatrzenie
Szedłem sobie alejką i nagle jakiś bardzo duży, ciemny motyl, lotem koszącym przeciął mi drogę. Początkowo myślałem, że to jakiś mieniak, a może nawet pokłonnik. Ponieważ miałem czas, stanąłem między dębami i spokojnie czekałem. Jakieś rozmazane kształty przelatywały mi przed oczami, aż w końcu zlokalizowałem ich źródło. Jakieś 3-4 metry nad ziemią ułamała/uszkodziła się spora gałąź, z której sączył się sok. Miejsce przyciągnęło całą bandę awanturniczych pijaków, którzy pchali się do baru, co chwila wszczynając bójki między sobą. Najwięcej było mieniaków (czy da się odróżnić dwa gatunki przy złożonych skrzydłach?), ale trafił się też prawdziwy rarytas - motyl, którego jeszcze nigdy nie widziałem w życiu - bez wątpienia duża rusałka, raczej Nymphalis polychloros, patrząc na nogi. Na zdjęciach widać, że nie tylko motyle były spragnione - wokoło fruwało też sporo muchówek i błonkówek. Obserwacja miała miejsce tydzień temu, niestety dzisiaj bar był już nieczynny - pewnie skończyło się zaopatrzenie
- Załączniki
-
Łukasz
- Posty: 1071
- Rejestracja: 12 maja 2006, 21:54 - pt
- Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków