drobnica z oleicy
- Delog
- Posty: 706
- Rejestracja: 26 maja 2008, 15:34 - pn
- UTM: CA56
- Lokalizacja: Katowice
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
drobnica z oleicy
Wczoraj podczas przeglądania forum przypomniało mi się, że od dwóch lat obserwowałem na oleicy (M. violaceus) małe muchówki, które obsiadały miejsca w których oleice wydzielają swoje odstraszające oleum. Z pewnością substancja ta działa na nie jak atraktant, niewykluczone, że się nią także dożywiają. Robiłem sporo zdjęć oleicom, jednak w większości przypadków muchówki uciekały sprzed obiektywu. Znalazłem tylko jedno (crop z cropa, byle jakie i z ręki, z lampą błyskową - czysty dokument) na którym widać opisywany fenomen. Ciekaw jestem, czy był on wcześniej obserwowany, czy może to lokalny musi obyczaj (Beskid Makowski).
- Załączniki
-
-> Pokaż EXIFOriginal image recording time:2008:04:29 13:54:55Image taken on:29 kwietnia 2008, 11:54 - wtFocus length:50 mmShutter speed:1/100 SecF-number:f/16ISO speed rating:400Camera-model:NIKON D90
-
-> Pokaż EXIFOriginal image recording time:2008:04:29 13:54:55Image taken on:29 kwietnia 2008, 11:54 - wtFocus length:50 mmShutter speed:1/100 SecF-number:f/16ISO speed rating:400Camera-model:NIKON D90
- Delog
- Posty: 706
- Rejestracja: 26 maja 2008, 15:34 - pn
- UTM: CA56
- Lokalizacja: Katowice
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Re: drobnica z oleicy
Aneta pisze:Było o tym tu:
viewtopic.php?f=106&t=4980
Temat, który cytujesz nie był wyczerpany w kontekście muchówek. Czyżby muszki, podobnie do niektórych innych owadów (Notoxus z linka, czy Neopyrochroa flabellata, cytowana przez Pawła Jałoszyńskiego, http://www.entomo.pl/artykuly/abcjalosz ... mia_IV.php były kantarydynofilami? Bardzo ciekawa strategia zwiększenia szansy przekazania genów. Jak widać natura też daje radę, w odniesieniu np. do kultury u H. sapiens (afrodyzjaki i sex shopy) ;=). I jak tu nie wierzyć założeniom socjobiologii/ psychologii ewolucyjnej...
- Łukasz Mielczarek
- Posty: 915
- Rejestracja: 31 maja 2006, 18:58 - śr
- Specjalność: Diptera
- Lokalizacja: Włoszczowa/Kraków/Olkusz
Re: drobnica z oleicy
Wygląda na Ceratopogonidae. Nawiała mi taka podczas ubiegłorocznej majówki na działce Jacka Mazepy. Fruwała nad fotografowaną oleicą. Imagines z tej rodziny piją hemolimfe oraz krew.
- Delog
- Posty: 706
- Rejestracja: 26 maja 2008, 15:34 - pn
- UTM: CA56
- Lokalizacja: Katowice
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Re: drobnica z oleicy
Pytanie jednak, czy obserwowany gatunek jest mono- (hemolimfa) czy polifagiem (hemolimfa i krew)? Jeśli polifagiem, zdecydowanie łatwiej o krew, a żer na oleicy (jeśli rzeczywiście jest to żer) może być raczej sposobem na pozyskanie afrodyzjaku i jednocześnie substancji aktywującej popęd u płci przeciwnej lub substancji obronnej przeciwko potencjalnym drapieżnikom. Tak jak już wspominałem, muszek tych jest całkiem sporo, a oleice występują corocznie i masowo. Przyjrzę się więc tym muszkom w tym roku i spróbuję zrobić lepszą dokumentacje zdjęciową, bo temat przedni. A tak swoją drogą, ciekawe jak wykształciła się kantarydynofilia. Zważywszy na mnogość kantarydynofili z różnych rzędów, proces ten musiał zachodzić wielokrotnie. Jednak bardziej chyba interesujące jest, jak się utrwaliła, bo po co to raczej wiadomoŁukasz Mielczarek pisze:Wygląda na Ceratopogonidae. Nawiała mi taka podczas ubiegłorocznej majówki na działce Jacka Mazepy. Fruwała nad fotografowaną oleicą. Imagines z tej rodziny piją hemolimfe oraz krew.
- Łukasz Mielczarek
- Posty: 915
- Rejestracja: 31 maja 2006, 18:58 - śr
- Specjalność: Diptera
- Lokalizacja: Włoszczowa/Kraków/Olkusz
Re: drobnica z oleicy
O tych muszkach jest kilka artykułów w sieci, nawet z kraju. Wystarczy poszukać....
http://pte.au.poznan.pl/ppe/PPE1-2007/2 ... i_i_in.pdf
http://www.landesmuseum.at/pdf_frei_rem ... 7-0119.pdf
http://pte.au.poznan.pl/ppe/PPE1-2007/2 ... i_i_in.pdf
http://www.landesmuseum.at/pdf_frei_rem ... 7-0119.pdf
- Delog
- Posty: 706
- Rejestracja: 26 maja 2008, 15:34 - pn
- UTM: CA56
- Lokalizacja: Katowice
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Re: drobnica z oleicy
Pierwszy czytałem wczoraj, nie wyjaśnia jednak relacji pomiędzy tymi gatunkami (troficzna czy raczej w celu pozyskania afrodyzjaka) i jest przeglądem systematyki i kluczem. Drugi dla mnie (Pawła Niemca z Polski) nie do przeskoczenia, bo po niemiecku. Poszukam czegoś w temacie wieczorkiem i jeśli znajdę podzielę się...Łukasz Mielczarek pisze:O tych muszkach jest kilka artykułów w sieci, nawet z kraju. Wystarczy poszukać....
http://pte.au.poznan.pl/ppe/PPE1-2007/2 ... i_i_in.pdf
http://www.landesmuseum.at/pdf_frei_rem ... 7-0119.pdf
-
Pawel Jaloszynski
- Posty: 1887
- Rejestracja: 05 lutego 2004, 02:00 - czw
- Lokalizacja: Palearktyka
Re: drobnica z oleicy
Owady kantarydynofilne pozyskują kantarydynę z żywych lub martwych chrząszczy Meloidae i Oedemeridae w celach najprawdopodobniej ochronnych - samice przekazują toksynę jajom, zawierają ją też larwy, poczwarki i później młode imagines. Źródła kantarydyny mogą też prawdopodobnie pełnić funkcję miejsc, w których muchówki gromadzą się i kopulują. Znane są rośliny, które produkują związki podobne do kantarydyny i na nich również gromadzą się np. Ceratopogonidae. Być może tutaj jest właśnie jakiś punkt początkowy ewolucji zachowań nakierowanych na atakowanie chrząszczy; kantarydyna i jej pochodne są atrakcyjne dla tych muchówek niezależnie od tego, czy są zwierzęce czy roślinne. Najpierw mogło być gromadzenie się muchówek przy roślinnych źródłach związków podobnych do kantarydyny, potem wykształciła się zdolność do pozyskiwania tych związków i ich gromadzenia w organizmie, co w efekcie przyniosło korzyści w postaci zwiększonej przeżywalności jaj i larw, a pobieranie kantarydyny od chrząszczy to najmłodszy wynalazek. Ciągle za mało na ten temat wiadomo, żeby wesprzeć taką teorię, ale ten scenariusz wydaje się prawdopodobny.
Paweł
Paweł
- Delog
- Posty: 706
- Rejestracja: 26 maja 2008, 15:34 - pn
- UTM: CA56
- Lokalizacja: Katowice
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Kontakt:
Re: drobnica z oleicy
Witaj Pawle
bardzo ciekawa koncepcja dotycząca ewolucji zachowania i wyważona. Zainteresował mnie fragment z Twojego artykułu dotyczącego systemów obrony chemicznej owadów i wątek dotyczący Neopyrochroa flabellata, który sobie pozwolę zacytować:
W czasie podchodów poprzedzających kopulację, samice testują wydzielinę gruczołu zlokalizowanego na głowie samców i znacznie częściej akceptują partnera, który wcześniej pożywiał się kantarydyną. Samce, które nie przyswoiły sobie toksyny, stały się w tych badaniach atrakcyjne dla samic dopiero, kiedy umieszczono w ich gruczole głowowym kryształ kantarydyny. Tym samym wykazano, że kantarydyna jest dla Pyrochroidae feromonem płciowym, czyli faktycznie afrodyzjakiem, choć trzeba być samicą chrząszcza, żeby to docenić.
Sięgnąłem po pracę cytowaną we wzmiankowanym fragmencie, dla zainteresowanych tematem:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article ... 7-0290.pdf
Autorzy wykazali, że 95% samców pasionych kantarydyną miało możliwość przekazania genów, podczas gdy tylko 13% samców nie karmionych nią zostało dopuszczonych do kopulacji przez samice. Abstrahując od małych grup badawczych, interesujące wydaje się pytanie, czy kantarydyna jest w tym przypadku afrodyzjakiem (jak sugerują autorzy w dyskusji), czy jedynie preferowanym czynnikiem selekcyjnym (trutka na drapieżców), pozwalającym na przeżycie jaj, larw i młodych postaci dorosłych. Zważywszy na sekwencję transferu kantarydyny (samiec>samica>jaja>kolejne stadia rozwojowe) stężenie kantarydyny przekazanej jajom przez samice zależeć może od tego ile ona dostanie od swego wybrańca. Stąd kantarydyna może być ważnym atrybutem samczym podczas doboru epigenicznego (chodzi o samiczą strategię księżniczki). Nie wiem zatem czy właściwa jest, zależna od bodźca-kantarydyny, ekstrapolacja zachowań ssaczych na owadzie (trąci darwinowską zoopsychologią). Wydaje mi się więc, że ze względu na swą funkcję ochronną, bardzo trudno będzie wykazać że kantarydyna wpływa na owadzie libido...
bardzo ciekawa koncepcja dotycząca ewolucji zachowania i wyważona. Zainteresował mnie fragment z Twojego artykułu dotyczącego systemów obrony chemicznej owadów i wątek dotyczący Neopyrochroa flabellata, który sobie pozwolę zacytować:
W czasie podchodów poprzedzających kopulację, samice testują wydzielinę gruczołu zlokalizowanego na głowie samców i znacznie częściej akceptują partnera, który wcześniej pożywiał się kantarydyną. Samce, które nie przyswoiły sobie toksyny, stały się w tych badaniach atrakcyjne dla samic dopiero, kiedy umieszczono w ich gruczole głowowym kryształ kantarydyny. Tym samym wykazano, że kantarydyna jest dla Pyrochroidae feromonem płciowym, czyli faktycznie afrodyzjakiem, choć trzeba być samicą chrząszcza, żeby to docenić.
Sięgnąłem po pracę cytowaną we wzmiankowanym fragmencie, dla zainteresowanych tematem:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article ... 7-0290.pdf
Autorzy wykazali, że 95% samców pasionych kantarydyną miało możliwość przekazania genów, podczas gdy tylko 13% samców nie karmionych nią zostało dopuszczonych do kopulacji przez samice. Abstrahując od małych grup badawczych, interesujące wydaje się pytanie, czy kantarydyna jest w tym przypadku afrodyzjakiem (jak sugerują autorzy w dyskusji), czy jedynie preferowanym czynnikiem selekcyjnym (trutka na drapieżców), pozwalającym na przeżycie jaj, larw i młodych postaci dorosłych. Zważywszy na sekwencję transferu kantarydyny (samiec>samica>jaja>kolejne stadia rozwojowe) stężenie kantarydyny przekazanej jajom przez samice zależeć może od tego ile ona dostanie od swego wybrańca. Stąd kantarydyna może być ważnym atrybutem samczym podczas doboru epigenicznego (chodzi o samiczą strategię księżniczki). Nie wiem zatem czy właściwa jest, zależna od bodźca-kantarydyny, ekstrapolacja zachowań ssaczych na owadzie (trąci darwinowską zoopsychologią). Wydaje mi się więc, że ze względu na swą funkcję ochronną, bardzo trudno będzie wykazać że kantarydyna wpływa na owadzie libido...