publiczne starcie "Osmodermologów" na łamach Gazet
- mwkozlowski
- Posty: 978
- Rejestracja: 20 lutego 2005, 21:21 - ndz
publiczne starcie "Osmodermologów" na łamach Gazet
Krzysztof Worobiec przesłał mi linka do artykułu, który wzbudził niemałe emocje - patrz wypowiedzi poniżej artykułu na forum Gazety. Kto jest "dobry" a kto "zły" - pozostawiam Waszej ocenie.
http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,3518 ... _Kruk.html
http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,3518 ... _Kruk.html
- Andrzej Oleksa
- Posty: 44
- Rejestracja: 16 kwietnia 2004, 10:37 - pt
- Lokalizacja: Bydgoszcz
ekologia stosowana
Dla mnie absolutny hit tej konwersacji to stwierdzenie, że spróchniałe drzewa przyczyniają się do rozprzestrzeniania chorób i szkodników; poniżej wyciąg z wymiany zdań na forum pod artykułem między mną (AO) a panem dr hab. Markiem Krukiem (MK), prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, kierownikiem Katedry Ekologii Stosowanej:
_______________________________________________________________________________
MK: (...) pojawienie się próchna, w zasadzie kwalifikuje takie drzewo do wycięcia ze względów sanitarnych (grzyby, mikroorganizmy).
AO: Nie wiedziałem, że grzybice drzew są zaraźliwe dla ludzi.
MK: Dobry żart z tą grzybicą. Oczywiście wszyscy wiedzą, że chodzi tu o wycinki lub cięcia sanitarne zmniejszające mozliwość rozprzestrzenienia się chorób i rozwoju szkodników. To też Pan wie, po co więc ta złoslowość?
AO: No tu mnie Pan dopiero zaintrygował. Jakie to choroby i szkodniki rozprzestrzeniają się dzięki dziuplastym drzewom?
MK: Jesteśmy w wybornych humorach. Czy drzewa przydrożne tylko kojażą (sic!) sie Panu z dziuplami. One, tak jak pisałem są narażone na różne czynniki powodujące stres i choroby.
_______________________________________________________________________________
Różnie można argumentować za wycinką alei: poszerzenia, poprawa bezpieczeństwa. Ale z argumentem, że aleje z dziuplami to rezerwuar chorób i szkodników spotykam się po raz pierwszy. Być może chodzi o nietoperze - wszyscy przecież wiedzą, że cholerstwo wkręca się we włosy . Robaki też różne w takim próchnie siedzą - a nuż przelezie toto na rzepak i nieszczęście gotowe.
A tak na poważnie, to artykuł można sprowadzić do dwu tez:
- powinniśmy być wybiórczy w przestrzeganiu prawa, wybrać z niego to co nam pasuje (prawo to wyzwanie intelektualne)
- pachnica przy drogach? no problem! przenieść do lasu.
Dla mnie obydwie tezy są mocno kontrowersyjne - ale zachęcam do samodzielnej lektury.
_______________________________________________________________________________
MK: (...) pojawienie się próchna, w zasadzie kwalifikuje takie drzewo do wycięcia ze względów sanitarnych (grzyby, mikroorganizmy).
AO: Nie wiedziałem, że grzybice drzew są zaraźliwe dla ludzi.
MK: Dobry żart z tą grzybicą. Oczywiście wszyscy wiedzą, że chodzi tu o wycinki lub cięcia sanitarne zmniejszające mozliwość rozprzestrzenienia się chorób i rozwoju szkodników. To też Pan wie, po co więc ta złoslowość?
AO: No tu mnie Pan dopiero zaintrygował. Jakie to choroby i szkodniki rozprzestrzeniają się dzięki dziuplastym drzewom?
MK: Jesteśmy w wybornych humorach. Czy drzewa przydrożne tylko kojażą (sic!) sie Panu z dziuplami. One, tak jak pisałem są narażone na różne czynniki powodujące stres i choroby.
_______________________________________________________________________________
Różnie można argumentować za wycinką alei: poszerzenia, poprawa bezpieczeństwa. Ale z argumentem, że aleje z dziuplami to rezerwuar chorób i szkodników spotykam się po raz pierwszy. Być może chodzi o nietoperze - wszyscy przecież wiedzą, że cholerstwo wkręca się we włosy . Robaki też różne w takim próchnie siedzą - a nuż przelezie toto na rzepak i nieszczęście gotowe.
A tak na poważnie, to artykuł można sprowadzić do dwu tez:
- powinniśmy być wybiórczy w przestrzeganiu prawa, wybrać z niego to co nam pasuje (prawo to wyzwanie intelektualne)
- pachnica przy drogach? no problem! przenieść do lasu.
Dla mnie obydwie tezy są mocno kontrowersyjne - ale zachęcam do samodzielnej lektury.
- Jacek Kalisiak
- Posty: 3449
- Rejestracja: 24 sierpnia 2004, 14:50 - wt
- Lokalizacja: Łódź
- Has thanked: 17 times
- Been thanked: 9 times
Bo w modelowym naturalnym lesie unijno-europejskim XXI wieku grzyby i robaki nie występują (kropka)
Smutne, że pan profesor ekspert wieloletni UE z zakresu ekologii eksponuje w polemice z innym naukowcem takie pojęcia jak: "szkodniki", "względy sanitarne", czy naturalny proces obumierania drzewa, jako ognisko zarazy wszelakiej!
Rozumiem, że Warmińsko-Mazurska ekologia, to las z plastiku i pachnica z modeliny
Smutne, że pan profesor ekspert wieloletni UE z zakresu ekologii eksponuje w polemice z innym naukowcem takie pojęcia jak: "szkodniki", "względy sanitarne", czy naturalny proces obumierania drzewa, jako ognisko zarazy wszelakiej!
Rozumiem, że Warmińsko-Mazurska ekologia, to las z plastiku i pachnica z modeliny
- Andrzej 54 †
- Posty: 238
- Rejestracja: 13 lutego 2005, 19:46 - ndz
- UTM: CC71
- Specjalność: Staphylinidae
- profil zainteresowan: rencista o szerokim spektrum zainteresowań
- Lokalizacja: Łask
i co niektórzy
"Rozumiem, że Warmińsko-Mazurska ekologia, to las z plastiku i pachnica z modeliny"
A niektórzy naukowcy strażnikami tegoż

A niektórzy naukowcy strażnikami tegoż
-
Witas
- M. Stachowiak
- Posty: 1835
- Rejestracja: 14 kwietnia 2005, 23:45 - czw
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Been thanked: 1 time
- Tomasz Mokrzycki
- Posty: 627
- Rejestracja: 21 kwietnia 2007, 11:33 - sob
- Lokalizacja: Warszawa
- M. Stachowiak
- Posty: 1835
- Rejestracja: 14 kwietnia 2005, 23:45 - czw
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Been thanked: 1 time
-
Witas
To w takim razie KTO ma to opiniować?Jacek Kalisiak pisze:Smutne, że pan profesor ekspert wieloletni UE z zakresu ekologii
Tak się potoczyło moje życie, że jestem tylko tech-lab. Znam się tylko na motylach Polski, mam mgliste pojęcie o motylach Europy, nie mam zielonego pojęcia o egzotyce. Tak sobie po prostu założyłem, ponieważ uważam, "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Ale uważam także, że mam większe pojęcie niż w/w AUTORTYTET z tytułami naukowymi, jak chronić motyle, zachować je dla potomnych.
I w dalszym ciągu pytam się, z uporem maniaka: KTO ma opiniować wszelkiego rodzaju rzeczy ws. ochrony przyrody? Biurokraci czy terenowcy? PTE czy Salamandra?
- Marek Przewoźny
- Posty: 1414
- Rejestracja: 03 lutego 2004, 07:15 - wt
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
-
Pawel Jaloszynski
- Posty: 1887
- Rejestracja: 05 lutego 2004, 02:00 - czw
- Lokalizacja: Palearktyka
Nikt tu nikogo nie oczernia (chociaż przydałoby się tak czasem trochę smoły i pierzaMarek Przewoźny pisze:
Odczep sie od SalamandryTo są wszystko zawodowcy przyrodnicy, sam jestem wśród nich i nie pozwole oczerniać tej organizacji
Cytowany wyżej pan profesor też jest zawodowcem, i na pewno znajdzie całkiem sporo ludzi, którzy nie pozwolą go oczerniać. W Polsce największy imbecyl znajdzie zwolenników i obrońców. Nie takich argumentów oczekuje się od naukowców, Marku.
Paweł