beksinski pisze:
Maceracje zazwyczaj przerywam, gdy segmenty odwłoka robią się na tyle przezroczyste, że widać w jakim stanie są miękkie tkanki wewnatrz i sam aparat. Nigdy jednak nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić czy pomiędzy chitynowymi elementami aparatu nadal nie ma miękkich tkanek.
Chyba motylarze bardziej ci pomoga, bo jednak kluczowe jest to, co chcesz zobaczyc, a to nie jest to samo czego szuka sie u chrzaszczy. Ale kilka rzeczy powinno byc identycznych.
Jesli po maceracji widzisz te detale, ktore chcesz widziec, to pozostalosci tkanek miekkich (jesli zostana dobrze odwodnione) nie powinny w niczym przeszkadzac. Do tego stopnia, ze ja 99% preparatow robie bez jakiejkolwiek maceracji. Dobre odwodnienie i przeswietlajace wlasciwosci ksylenu (duzo lepsze od gliceryny) sa wystarczajace, zeby tkanki miekkie staly sie omalze niewidoczne. Maceruje tylko duze rzeczy, gdzie jest np. kawal tkanki miesniowej, ktora cos zaslania. Kluczowe sa trzy rzeczy:
- dokladne plukanie po KOH (najlepiej w bardzo rozcienczonym kwasie octowym + drugi raz w wodzie dest., lub nawet raz w wodzie, drugi w occie, trzeci w wodzie);
- odpowietrzenie (to tylko kwestia czasu, najlepiej calkowicie odpowietrzyc na etapie alkoholu);
- odwodnienie.
To ostatnie jest w zasadzie najwazniejsze, i tu widze zrodlo twoich klopotow. Ja odwadniam wszystko w izopropanolu, stosunkowo krotko (rozmaczane okazy 24h, wyjete z zatruwaczki czasem pare minut, zalezy od tego co konkretnie odwadniam), potem znowu krotko (5-10 min) w ksylenie i od razu przenosze do balsamu kanadyjskiego. Nie mam zaufania do jakichkolwiek innych mediow (przynajmniej jesli chodzi o "wieczne" przechowywanie). Balsam jest dla mnie o tyle przewidywalny, ze wiem w czym go rozcienczam, jaki gesty powinien byc (tzn. kiedy przychodzi czas dodac krople ksylenu), w jaki sposob pozniej postepowac z czesciowo zastygnieta kropla z fiutem w srodku itd. Jesli po przeniesieniu obiektu z izopropanolu do ksylenu widze metnawe smugi rozchodzace sie wokol tego obiektu, to wiem, ze nie jest dobrze odwodniony i wtedy powrot do izopropanolu na dluzej.
Przy kazdym srodku odwadniajacym wazne jest, zeby za kazdym razem brac nowa porcje (najwieksze naczynia do odwadniania jakie uzywam to PCRowki, czyli objetosci rzedu 100-200 mikrolitrow). Po kilku odwodnionych preparatach alkohol (jakikolwiek by nie byl) zawiera juz za duzo wody, zeby dzialac. To samo jesli chodzi o ksylen, jak rozpusci sie w nim za duzo etanolu czy izopropanolu to pozniej preparat ma prawo metniec.
beksinski pisze:Potem robię stopniowe odwadnianie aparatu poprzez zanurzanie w alkoholu. Potem w glicerynie albo robię preparat trwały.
Do gliceryny nie musisz odwadniac, wystarczy przeplukac w kropli gliceryny, zeby sie pozbyc nadmiaru wody. Natomiast musisz przed przeniesieniem do twojego ostatecznego medium przeprowadzic obiekt przez rozpuszczalnik, w ktorym to medium zostalo zrobione, czyli w twoim przypadku przez toluen. Ja bym tutaj robil odwadnianie w czystym etanolu lub izopropanolu, potem do czystego ksylenu, potem do toluenu.
beksinski pisze:nikt natomiast nie pisze do jakiej konsystencji nalezy Naphrax rozcieńczać.
Do takiej, zeby bylo wygodnie zatapiac w nim takie obiekty, jakie ci sa potrzebne, to kwestia wyczucia. Ja z balsamem kanadyjskim robie tak, ze pobieram krople szpilka i dobry jest wtedy, kiedy po wzieciu tej kropli nie ciagnie sie "makaron" za szpilka, a rownoczesnie kropla nie ucieka mi z konca szpilki. Klade taka krople na kawalek plastiku, minucja osadzona w zapalce pobieram malenka krople balsamu (z tej znajdujacej sie juz na plastiku), szybko zanurzam minucje w ksylenie, w ktrorym jest obiekt, przyklejam ten obiekt do balsamu, szybko wyciagam minucje i zanurzam jej koniec (z przyklejonym obiektem) w kropli balsamu na plastiku. Pod bionkularem nakladam na taki surowy preparat krople ksylenu (lebkiem duzej szpilki), dzieki czemu moge teraz czysta minucja obrocic obiekt z grubsza do odpowiedniej pozycji. Jesli sa w balsamie pecherzyki powietrza, to zwykle wszystkie uciekaja w ciagu 24h (jesli nie, to znaczy, ze balsam byl duzo za gesty).
Pawel