Słowacja - Słowacją, a ja korzystając z wątku opowiem Wam coś o Czechach i o Grecji:
W 2010 roku w okolicach czeskich Milovic 1/2 naszej czteroosobowej załogi entomologicznej został zwinięta przez miejscową policję za... łażenie po krzakach opodal rezerwatu! Rezerwat był po prawej stronie drogi: solidnie oznaczony i ogrodzony. W ogóle nas nie interesował, i buszowaliśmy na lewo od niego. Tamtejsza straż leśna zainteresowała się naszymi poczynaniami, i choć nie robiliśmy niczego złego czy pozaprawnego, nasłała na nas policję. Osobiście nie załapałem się na czeski "dołek", ale dwaj kumple spędzili na komisariacie kilka godzin, zostali przeszukani i odstawieni na miejsce, gdzie doszło do rozmów z policją także i z moim udziałem. Finalnie usłyszeliśmy, że "najlepiej będzie, jeśli się stąd wyniesiemy". Na moje pytanie:
Dla kogo będzie najlepiej? Nie uzyskaliśmy satysfakcjonującej odpowiedzi, skutkiem czego zwlekaliśmy z odjazdem. Metoda "na przeczekanie" okazała się skuteczna, i w końcu policja wymiękła zostawiając nas w spokoju. Niemniej cała sytuacja była niekomfortowa.
Innym razem w Grecji na głębokim Peloponezie przyczepiła się do nas miejscowa organizacja ochrony przyrody. Ich pohukiwania skwitowałem stwierdzeniem, że owszem, wiem że znajdujemy się w pobliżu tzw.
ptasiego obszaru Natura 2000, lecz że nasze tamtejsze spacery nie kolidują z żadnym prawem. Grecy pokrzyczeli, pogestykulowali i obiecali nam wieczorem wizytę "
a little girl form Poland", która nam wszystko wytłumaczy, bo najwyraźniej nie rozumiemy w czym rzecz i jak wielkie przestępstwo popełniamy. Stacjonowaliśmy tam jeszcze bodajże przez 4 dni, w ciągu których nikt więcej nas już nie niepokoił. Incydent ten przeszedł więc bez jakichkolwiek następstw.
O naszych przygodach w rezerwacie Meghri, na pograniczu Armenii i Iranu tutaj nie wspomnę, ponieważ tam wina leżała po naszej stronie, i świadomie pchaliśmy się w kłopoty, z których wybawił nas cud i święty Alik. Ale to już zupełnie inna opowieść.
Jak więc widać w zasadzie WSZĘDZIE można mieć większe lub mniejsze entomologiczne kłopoty.
Czasami niezawinione, a czasami na własne życzenie.
Grunt to umiar, orientacja, spokój i znajomość prawa. A reszta się jakoś ułoży.
... albo i nie.
