Catephia alchymista
-
jon
Catephia alchymista
Być może we właściwym miejscu? O ile się uda wyjajczyć. Można rzec, że alchymista "je mi z ręki". Nie z P.B. ale z Dolnego Śląska (leg. J. Roguski - 1 ex samica). Drugie notowanie należy do legniczanina 1 ex samiec. Poinformuję co dalej, choćby nie wiem co.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Świeżutka, ale jedna... a może być kilkadziesiąt... 
ps. myślisz, że "nie rusana"? To byłaby tragedia.
ps. myślisz, że "nie rusana"? To byłaby tragedia.
Ostatnio zmieniony 28 maja 2011, 23:00 - sob przez jon, łącznie zmieniany 1 raz.
- Aneta
- Posty: 16727
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 32 times
Re: Catephia alchymista
Oby, oby 
Edit: to powyżej oczywiście odnosiło się do pierwszego zdania z Twojego postu - prostuję, bo po Twoim dopisku zaczęło wyglądać co najmniej dziwnie
A co do pytania, to naprawdę trudno zawyrokować. Brak zlatania może niepokoić, ale nie musi jeszcze o niczym przesądzać. Chyba tylko zostaje czekać i zobaczyć jak się sprawy rozwiną.
Edit: to powyżej oczywiście odnosiło się do pierwszego zdania z Twojego postu - prostuję, bo po Twoim dopisku zaczęło wyglądać co najmniej dziwnie
A co do pytania, to naprawdę trudno zawyrokować. Brak zlatania może niepokoić, ale nie musi jeszcze o niczym przesądzać. Chyba tylko zostaje czekać i zobaczyć jak się sprawy rozwiną.
- Antek Kwiczala †
- Posty: 5707
- Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 14:29 - ndz
- UTM: CA22
- Lokalizacja: Kaczyce
Re: Catephia alchymista
Na ogół Januszu jest tak, że świeżo wylęgłe samiczki siedzą sobie spokojnie, by nie trwonić niepotrzebnie energii, i czekają na zalotników. Dopiero po zapłodnieniu zaczynają latać, by znieść jaja. Najczęściej do światła przylatują samiczki już po złożeniu większej ilości jaj. Twój motyl wygląda jednak świeżo - jeśli Jurek Roguski znalazł ją wkrótce po wylęgu z poczwarki, to faktycznie może być problem.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Nie jest to moja pierwsza samica, którą pozyskałem do hodowli. Robię to od dziecka. Gdyby tak było jak piszesz, nie miałbym żadnych wstęgówek w hodowli, bo albo byłyby wyniesione, albo za świeże. Ryzyko zawsze jednak jakieś jest, zwykle jednak się opłaca. Z reguły jaja znosi każda samica, zanim przyleci do światła. Samiec potrafi ją jakimś cudem namierzyć tuż po wyjściu z poczwarki. Chemia... feromony. Widać to doskonale przy wabieniu niezapłodnionych samic w klatce. Jak będzie z tą - zobaczymy. Może być to potwierdzeniem teorii, że warto ryzykować, a może być jej zaprzeczeniem.
ps. wiesz, to nie jest tak jak u nas, że po wszystkim kobietka ma rozczochrane włosy, rozmazany makijaż i wygląda jak po nocnej zmianie. Alchymista widać zachowuje pełny szyk i wdzięk.
ps. wiesz, to nie jest tak jak u nas, że po wszystkim kobietka ma rozczochrane włosy, rozmazany makijaż i wygląda jak po nocnej zmianie. Alchymista widać zachowuje pełny szyk i wdzięk.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Oczywiście samo złożenie jaj nie świadczy o tym, że samica kopulowała. Dopiero wyklucie się gąsieniczek może okazać się sukcesem. Więc pozostaje czekać.
- Antek Kwiczala †
- Posty: 5707
- Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 14:29 - ndz
- UTM: CA22
- Lokalizacja: Kaczyce
Re: Catephia alchymista
Przecież wiemNie jest to moja pierwsza samica, którą pozyskałem do hodowli
A co do wstęgówek, o których wspominasz, to ja je głównie znajduję w dzień, siedzące w ocienionych miejscach, bądź łapię na przynętę. Rzadko kiedy przylatują mi do światła (co oczywiście nie znaczy, że w ogóle nie przylatują).
-
jon
Re: Catephia alchymista
Właśnie wczoraj kiedy odłamałem z topoli długą gałąź dla moich podopiecznych, okazało się, że siedzi na niej gąsienica C. fraxini. Stanowisko tuż za osiedlem w którym mieszkam. Wcześniej, kilka dni temu na odłamanej gałęzi znalazłem dwie gąsienice C. elocata. Moim zdaniem ten sposób też jest skuteczny i niekoniecznie trzeba gałęzie odłamywać, wystarczy dokładnie przejrzeć, te które są na tyle nisko.
Re: Catephia alchymista
Gratuluję Janusz!
Złapana do światła, na przynete, czy inny wariant - poprosze kilka szczegółów.
Pozdrawiam
Złapana do światła, na przynete, czy inny wariant - poprosze kilka szczegółów.
Pozdrawiam
-
jon
Re: Catephia alchymista
Do światła odłowiona nie do zatruwaczki a do słoika przez Jurka jak pisałem powyżej.
- Dispar
- Posty: 1391
- Rejestracja: 04 kwietnia 2007, 21:55 - śr
- UTM: FC18
- Specjalność: Geometridae
- Lokalizacja: Łosice
Re: Catephia alchymista
Legendarny gatunek trzeba przyznać i bardzo rzadko łowiony. Wiele rozmów już sie odbyło o nim i wiele niespełnionych wypraw i marzeń
. Być może ten gatunek bardzo słabo reaguje na światło, być może lepiej dolatuje na przynętę, itd. itp. Warto było by to sprawdzić w miejscu stwierdzenia. Znam stanowisko złowienia tego gat. w P. Biał. ale nie było okazji żeby zaświecić na nią i spróbować przy okazji posmarować parę dębów
. Na tym stanowisku lata rzadki miernik S. nemoraria. Na wiele świeceń do ekranu przyleciał tylko jeden okaz a o póżnym zmierzchu w świetle latarki można go spotkać dość licznie. Z C. alchymista też może być podobnie - czasami mały przypadek pozwala na opanowanie metody na częstsze spotkania z danym gatunkiem.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Czymś niezwykle satysfakcjonującym jest rozpracować biologię takich gatunków owianych tajemnicą i niedopowiedzeniami wynikającymi z rzadkości występowania. Wyobraź sobie takie rozpracowanie biologii np. Xylomoia strix... A zdarzały się samice... chyba Wojtkowi Sekule. Gdybym kiedyś tam był i jakimś cudem zdarzyłoby się to mnie - również wziąłbym żywą i podsuwał potem co się da gąsieniczkom, aby choć dowiedzieć się co to żre?
Życie tego okazu alchymisty uratowała w jakimś sensie wypreparowana matronula, która poszła w ręce Jurka dla ukojenia bólu po stracie tak pięknego okazu.
Ale warto powalczyć. Najwyżej wyjdzie z tego kicha, ale nie będę żałował że nie próbowałem. Już raz ten błąd popełniłem zabijając samicę alchymisty w Chorwacji. Bardzo potem bolało.
Odnośnie Xylomoia strix to mamy tu chyba jednak drogę zamkniętą, bo to gatunek chroniony. W Polsce więc nie ma szans na ew. zbadanie biologii tego gatunku, bowiem chronimy coś czego nawet nie znamy. Skoro nie znamy preferencji siedliskowej wynikającej z upodobania tego motylka do przebywania wśród określonych zespołów roślinnych, to jak można chronić siedlisko tego motyla? Głupie to ale to fakt.
Życie tego okazu alchymisty uratowała w jakimś sensie wypreparowana matronula, która poszła w ręce Jurka dla ukojenia bólu po stracie tak pięknego okazu.
Odnośnie Xylomoia strix to mamy tu chyba jednak drogę zamkniętą, bo to gatunek chroniony. W Polsce więc nie ma szans na ew. zbadanie biologii tego gatunku, bowiem chronimy coś czego nawet nie znamy. Skoro nie znamy preferencji siedliskowej wynikającej z upodobania tego motylka do przebywania wśród określonych zespołów roślinnych, to jak można chronić siedlisko tego motyla? Głupie to ale to fakt.
- Adam Larysz
- Posty: 2145
- Rejestracja: 03 lutego 2004, 11:43 - wt
- Lokalizacja: Mysłowice/Bytom
- Been thanked: 3 times
- Kontakt:
Re: Catephia alchymista
Wspomnę tylko, że 4 VI zeszłego roku Heniek Szołtys złowił u siebie w Brynku czyściutki okaz samca C. alchymista.
-
jon
Re: Catephia alchymista
A ja tylko chciałbym wtrącić trzy słowa; alchymista sypie jajami...
No jeszcze kilka słów.
Pięknie brzmi. Oby zapłodnionymi. Nie chciała składać jaj w pojemniku. Dopiero zainstalowanie motyla przy dębie w siateczce pomogło. Wciągnąłem jej gałązkę dębu z liśćmi do środka, kiedy poczuła powiew wiatru a nie jakiś odór smażonej jajecznicy z kuchni, zaczęła w końcu sypać. Na razie kilkanaście. Bardzo podobnie to wygląda do jaj wstęgówek. Potem zamieszczę zdjęcie.
p.s. około dwa tygodnie temu kolega z Legnicy pochwalił mi się, że złowił samca alchymisty w okolicach Legnicy.
Dla przypomnienia- okazy z Chorwacji, złowione przy świetle latarni. Okaz samicy zawdzięczam córce.
Bielewicz w pracy o motylach Bieszczadów pisze, że na przestrzeni dwudziestu lat złowiono tam tylko kilka okazów..
No jeszcze kilka słów.
p.s. około dwa tygodnie temu kolega z Legnicy pochwalił mi się, że złowił samca alchymisty w okolicach Legnicy.
Dla przypomnienia- okazy z Chorwacji, złowione przy świetle latarni. Okaz samicy zawdzięczam córce.
Bielewicz w pracy o motylach Bieszczadów pisze, że na przestrzeni dwudziestu lat złowiono tam tylko kilka okazów..
Re: Catephia alchymista
Hej!
Pssst - Roślina pokarmowa X. strix jest już znana, wobec tego możemy chronić odpowiedni biotop itd..., ale przed publikacją....
Pozdrawiam
Pssst - Roślina pokarmowa X. strix jest już znana, wobec tego możemy chronić odpowiedni biotop itd..., ale przed publikacją....
Pozdrawiam
-
jon
Re: Catephia alchymista
To pięknie! Gratulacje!
A ja załączam zdjęcie jaja C. alchymista. Są jakby lekko zielonkawe, składane pojedynczo. W tej chwili coś koło 20 stu. Jakośc zdjęcia taka na jaką pozwala mój skromny Canon. Do środka włożyłem kawałek kory dębowej i na niej była większość jaj. Można sądzić, że w naturze jaja składane są właśnie na pniu, być może gałązkach? Nie na liściach.
A ja załączam zdjęcie jaja C. alchymista. Są jakby lekko zielonkawe, składane pojedynczo. W tej chwili coś koło 20 stu. Jakośc zdjęcia taka na jaką pozwala mój skromny Canon. Do środka włożyłem kawałek kory dębowej i na niej była większość jaj. Można sądzić, że w naturze jaja składane są właśnie na pniu, być może gałązkach? Nie na liściach.
Re: Catephia alchymista
Witam,
niestety biologię X. strix rozpracowali finowie - a roślina żywicielska (nic szczególnego rośnie prawie w całej Polsce!?!?).
Wczoraj zaczaiłem sie także na C. alchymista - super dąbrowa koło Ośna Lubuskiego - motyli "kilka kilogramów" lecz nic do zabrania - o 1.00 - 20,5 C. Odłów do światła 400W rteć i 18W uv + przynęta.
Pozdrawiam
niestety biologię X. strix rozpracowali finowie - a roślina żywicielska (nic szczególnego rośnie prawie w całej Polsce!?!?).
Wczoraj zaczaiłem sie także na C. alchymista - super dąbrowa koło Ośna Lubuskiego - motyli "kilka kilogramów" lecz nic do zabrania - o 1.00 - 20,5 C. Odłów do światła 400W rteć i 18W uv + przynęta.
Pozdrawiam
-
jon
Re: Catephia alchymista
Po 9 dniach samica C. alchymista żyje i składa jaja. Wygląda tak...
Ostatnio zmieniony 05 czerwca 2011, 18:42 - ndz przez jon, łącznie zmieniany 2 razy.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Świntuszyła. Tylko (!) 6 dni trwa okres od złożenia jaj do wyklucia pierwszych gąsieniczek. Tak oto się prezentują. To, czy warto ryzykować powiem kiedy będę miał imago. Ale ja wszędzie widzę kubek do połowy pełny.
Pozytywnego myślenia. Zastanawiam się czy upalna temperatura nie przyspieszyła wyklucia, choć były trzymane wewnątrz. Na zewnątrz chyba by wyschły w worku izolacyjnym, gdyż nie ma takiego przewiewu jak bez niego i takiego cienia jak w starych dąbrowach.
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
Gąsienice tuż po wykluciu z jaja, zjadają całą osłonkę jajową. Tak wygląda liść nadjedzony przez młodziutkie gąsienice.
Re: Catephia alchymista
W Puszczy Białowieskiej pojedyncze egzemplarze spotkano w kilku miejscach - przyloty do światła.
Na stanowisku,o którym pisze Darek,kolega miał na ekranie 1 ex.tego motyla.
Spotkany też w Białowieży -Krzyże,w parku w Białowieży,Topiłach,Czerlonce.
Trudno powiedzieć,jak liczne są w Polsce populacje tego gatunku, do światła przylatuje niechętnie.
Na stanowisku,o którym pisze Darek,kolega miał na ekranie 1 ex.tego motyla.
Spotkany też w Białowieży -Krzyże,w parku w Białowieży,Topiłach,Czerlonce.
Trudno powiedzieć,jak liczne są w Polsce populacje tego gatunku, do światła przylatuje niechętnie.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Niektóre gąsienice przeszły wylinkę i zrobiły się czarne. Tu widać więcej szczegółów.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Skoro jak pisał Darek, słabo reaguje na światło, może lepiej na przynętę, to należy postawić na niezapłodnione samice, która w klateczce przyciągną samca z miejsc, gdzie ten gatunek występuje. Tym sposobem pozbywamy się hodowli wsobnej. No ze mnie to chyba jakiś "eugeniusz" jest. Już muszę sam siebie pochwalić, skoro tak sam ze sobą piszę.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Wiem, wiem, tylko Tobie obiecałem imagoAneta pisze:Ja się może nie odzywam, ale wątek pilnie śledzę.
Re: Catephia alchymista
Pięknie Anetko i Januszu, pięknie !!! Za moimi plecami ???jon pisze: Wiem, wiem, tylko Tobie obiecałem imago
-
jon
Re: Catephia alchymista
Wypada zamknąć pootwierane tematy, przynajmniej zdjęciowo. Uwagi co do bionomii zachowam na razie dla siebie, gdyż planuję o tym napisać i opublikować drukiem. A oto zmienność gąsienic C. alchymista.
-
Maciej Bryndal
- Posty: 14
- Rejestracja: 20 maja 2009, 10:26 - śr
- Lokalizacja: Kraków
Re: Catephia alchymista
Witam,
23 czerwca - Kraków (Swoszowice). Jeden okaz do światła, co ciekawe pojawił sie pierwszy na ekranie ok. 22:00.
pozdrawiam
ps. niestety troszkę podniszczona - A2
23 czerwca - Kraków (Swoszowice). Jeden okaz do światła, co ciekawe pojawił sie pierwszy na ekranie ok. 22:00.
pozdrawiam
ps. niestety troszkę podniszczona - A2
-
jon
-
jon
Re: Catephia alchymista
W związku z zamiarem przygotowania na Sympozjum w Toruniu prezentacji nt. obserwacji nad rozwojem i zachowaniem Catepchia alchymista a jednoczesną moją tam nieobecnością (za co chcę przeprosić osoby które były tym zainteresowane) pragnąłbym jakoś choć w części zrekompensować ten brak i napisać tutaj parę zdań na temat wcześniej zapowiedziany. Proszę mi wybaczyć taką a nie inną formę zaprezentowania tematu, odbiegającą być może od ustalonych na sympozjach reguł, nie naukowy styl pisania, aczkolwiek nie od amatora wymagać naukowej ogłady. Gdyby ktoś zadał pytanie – dlaczego akurat C. Alchymista? Nie są mi znane ani z literatury ani z innych źródeł przypadki hodowli tego gatunku, dzięki której możliwe jest przeprowadzenie wielu ciekawych obserwacji wnoszących nowe dane w zakresie jego bionomii, zachowania, sposobu przepoczwarczania. Historyczne stwierdzenia tego motyla miały miejsce w różnych częściach kraju, ale bardzo lokalnie i rzadko zwykle w pojedynczych okazach. Wykazano go m.in. z Puszczy Białowieskiej, Pienin, Bieszczad, Przedmiotowy materiał pochodzi z Dolnego Śląska, gdzie został również wcześniej wykazany w kilku miejscach w tym z okolic Świebodzic, Wrocławia, Witoszowa k. Świdnicy czy Opola.
Hodowla alchymisty prowadzona była w dwóch częściach po 66 i 70 jaj w warunkach hodowli tzw. „parapetowej” oraz hodowli ogrodowej w izolatorze w postaci wielkiego worka uszytego z muślinu i założonego na całą koronę dębu wraz z częścią pnia. Tak jak wspomniałem wcześniej samica składa jaja na pniu dębu preferując stronę północną, często omszoną. Jaja przyklejane do pnia mają barwę brunatnozielonkawą. Ich stadium trwa tylko 6 dni. Po wykluciu i zjedzeniu całej osłonki jajowej gąsienice prowadzą żer wyłącznie na starych liściach, wygryzając w nich tzw.„okienka” nie przegryzając go na wylot. W miarę wzrostu liść jest przegryzany na całej grubości, lecz po 2 wylince gąsienice zmieniają preferencje, wybierając tym razem liście w przyszczytowych częściach gałęzi
Od tej chwili będą szukały już tylko wyłącznie liści młodych, miękkich rosnących w rozproszeniu na całym drzewie. Prowadzą wtedy intensywne wędrówki w poszukiwaniu takiego właśnie pokarmu. Po zjedzeniu wszystkich miękkich listków na gałązce, często siedzą w bezruchu w ciągu dnia aby wieczorem pod osłoną zmroku odnaleźć inną gałąź z takimi liśćmi i ponownie żerują.
Żerowanie gąsienic trwa do końca lipca. Z chwilą przejścia trzeciego linienia wykazują one specyficzne reakcje lękowe, przypominające reakcje gąsienic Minucia lunaris czy Parnassius mnemosyne. Otóż w chwili zaniepokojenia odchylają przednią część ciała z odnóżami do tyłu i potrząsają odnóżami, wypuszczając jednocześnie zieloną kroplę płynu będącego zapewne treścią pokarmową przeżutego liścia z narządu gębowego, zmieszanego z płynem trawiennym. Po dłuższej chwili wciągają ten płyn z powrotem i wracają do normalnego zachowania, często jednak kropla odrywa się od narządu gębowego i spada.
Gąsienice przechodzą 4 linienia. Przed przepoczwarczeniem gąsienice zmieniają barwę z brunatnoczerwownawej na sinofioletową. Przepoczwarczenie, następuje pod korą pnia dębu. Wygryzają one w korze drobinki i kształtują z nich kolebkę, najczęściej chowając się pod grubszym kawałkiem kory w miejscu zacienionym. Ewentualne ubytki w kolebce z kory uzupełniane są przędzą. W części hodowli prowadzonej w warunkach domowych, gąsienice bez podstawionego kawałka kory zachowywały się dość nerwowo, szybko spacerując po całym pojemniku. Natomiast w części hodowli prowadzonej na zewnątrz na dębie, gąsienice od razu przystępowały do budowania kolebek.
Gatunek ten zimuje w naszym klimacie w postaci poczwarki. Na południu Europy wydaje drugie pokolenie na przełomie sierpnia i września. Zamiarem prowadzenia hodowli części gąsienic w warunkach domowych było sprawdzenie, czy będzie możliwe uzyskanie drugiego pokolenia przy wyłączeniu chłodniejszych nocy i zapewnieniem stałej temperatury jaka panuje w mieszkaniu. Okazało się jednak, że gatunek ten do wydania dwóch pokoleń w ciągu jednego sezonu zapewne potrzebuje silniejszych bodźców w postaci wysokich temperatur typowych dla południa Europy.
Z hodowli domowej uzyskałem tylko dwa okazy samców, których wyklucie nastąpiło w odstępie dwóch dni; 14-16.08.2011r. Pierwszy okaz uległ znacznemu uszkodzeniu z powodu niespodziewanego wyklucia i nie został włączony do zbioru. Natomiast drugiego samca prezentuję na załączonym tu zdjęciu.
Wszystkie pozostałe poczwarki na dzień dzisiejszy zostały umieszczone w specjalnym pojemniku z drucianej siatki wraz z liśćmi bukowymi, nie poddającymi się rozwojowi pleśni a będącymi jednocześnie czymś w rodzaju izolatora cieplnego. Na efekty w postaci imago trzeba będzie poczekać do wiosny przyszłego roku.
Hodowla alchymisty prowadzona była w dwóch częściach po 66 i 70 jaj w warunkach hodowli tzw. „parapetowej” oraz hodowli ogrodowej w izolatorze w postaci wielkiego worka uszytego z muślinu i założonego na całą koronę dębu wraz z częścią pnia. Tak jak wspomniałem wcześniej samica składa jaja na pniu dębu preferując stronę północną, często omszoną. Jaja przyklejane do pnia mają barwę brunatnozielonkawą. Ich stadium trwa tylko 6 dni. Po wykluciu i zjedzeniu całej osłonki jajowej gąsienice prowadzą żer wyłącznie na starych liściach, wygryzając w nich tzw.„okienka” nie przegryzając go na wylot. W miarę wzrostu liść jest przegryzany na całej grubości, lecz po 2 wylince gąsienice zmieniają preferencje, wybierając tym razem liście w przyszczytowych częściach gałęzi
Od tej chwili będą szukały już tylko wyłącznie liści młodych, miękkich rosnących w rozproszeniu na całym drzewie. Prowadzą wtedy intensywne wędrówki w poszukiwaniu takiego właśnie pokarmu. Po zjedzeniu wszystkich miękkich listków na gałązce, często siedzą w bezruchu w ciągu dnia aby wieczorem pod osłoną zmroku odnaleźć inną gałąź z takimi liśćmi i ponownie żerują.
Żerowanie gąsienic trwa do końca lipca. Z chwilą przejścia trzeciego linienia wykazują one specyficzne reakcje lękowe, przypominające reakcje gąsienic Minucia lunaris czy Parnassius mnemosyne. Otóż w chwili zaniepokojenia odchylają przednią część ciała z odnóżami do tyłu i potrząsają odnóżami, wypuszczając jednocześnie zieloną kroplę płynu będącego zapewne treścią pokarmową przeżutego liścia z narządu gębowego, zmieszanego z płynem trawiennym. Po dłuższej chwili wciągają ten płyn z powrotem i wracają do normalnego zachowania, często jednak kropla odrywa się od narządu gębowego i spada.
Gąsienice przechodzą 4 linienia. Przed przepoczwarczeniem gąsienice zmieniają barwę z brunatnoczerwownawej na sinofioletową. Przepoczwarczenie, następuje pod korą pnia dębu. Wygryzają one w korze drobinki i kształtują z nich kolebkę, najczęściej chowając się pod grubszym kawałkiem kory w miejscu zacienionym. Ewentualne ubytki w kolebce z kory uzupełniane są przędzą. W części hodowli prowadzonej w warunkach domowych, gąsienice bez podstawionego kawałka kory zachowywały się dość nerwowo, szybko spacerując po całym pojemniku. Natomiast w części hodowli prowadzonej na zewnątrz na dębie, gąsienice od razu przystępowały do budowania kolebek.
Gatunek ten zimuje w naszym klimacie w postaci poczwarki. Na południu Europy wydaje drugie pokolenie na przełomie sierpnia i września. Zamiarem prowadzenia hodowli części gąsienic w warunkach domowych było sprawdzenie, czy będzie możliwe uzyskanie drugiego pokolenia przy wyłączeniu chłodniejszych nocy i zapewnieniem stałej temperatury jaka panuje w mieszkaniu. Okazało się jednak, że gatunek ten do wydania dwóch pokoleń w ciągu jednego sezonu zapewne potrzebuje silniejszych bodźców w postaci wysokich temperatur typowych dla południa Europy.
Z hodowli domowej uzyskałem tylko dwa okazy samców, których wyklucie nastąpiło w odstępie dwóch dni; 14-16.08.2011r. Pierwszy okaz uległ znacznemu uszkodzeniu z powodu niespodziewanego wyklucia i nie został włączony do zbioru. Natomiast drugiego samca prezentuję na załączonym tu zdjęciu.
Wszystkie pozostałe poczwarki na dzień dzisiejszy zostały umieszczone w specjalnym pojemniku z drucianej siatki wraz z liśćmi bukowymi, nie poddającymi się rozwojowi pleśni a będącymi jednocześnie czymś w rodzaju izolatora cieplnego. Na efekty w postaci imago trzeba będzie poczekać do wiosny przyszłego roku.
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
Dorzucę też materiały zdjęciowe dotyczące hodowli kilku innych równie ciekawych gatunków motyli, które prawdopodobnie również nie były nigdy hodowane w kraju. Na przedstawienie ich nie miałbym czasu na sympozjum, aczkolwiek ograniczę się raczej do zdawkowych opisów. Jest to niewielki fragment z 56 hodowli przeprowadzonych (lub zaczętych) przeze mnie w tym sezonie. Np. na terenie Pojezierza Leszczyńskiego udało mi się pozyskać samicę Amphipyra livida z kilkunastu okazów tam odłowionych, aczkolwiek nie ma jeszcze nic ciekawego do pokazania w kwestii stadiów przejściowych. Są wśród nich gatunki rzadkie jak i pospolite. Pragnę podziękować kilku swoim znajomym za towarzyszenie mi w poszukiwaniu cennych materiałów hodowlanych a w niektórych przypadkach za użyczenie takiego materiału. Nie mam za bardzo czasu aby zakładać poszczególne oddzielne tematy i będę wrzucał je ciągiem.
Diachrysia zosimi
Nie udało mi się znaleźć w internecie fotografii poczwarki tego gatunku. Wyglądają imponująco!
Diachrysia zosimi
Nie udało mi się znaleźć w internecie fotografii poczwarki tego gatunku. Wyglądają imponująco!
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
Thaumetopoea processionea
W tym przypadku dorzucę tylko kilka zdjęć których nie pokazywałem wcześniej. Głównie wygląd poczwarki, kokonów i imago. Bezpośredni ostrożny kontakt z gąsienicami nie powodował uczuleń, ale po wytrzepaniu na wietrze worka z muślinu, doznałem bardzo dotkliwych zmian na skórze przedramion (t-shirt), kiedy to cały ten pył osiadł mi na lekko wilgotnych rękach. Bąble i swędzenie przeokropne, trwające 4-5 dni. Gąsienice przed przepoczwarczeniem się zakopują się pod ściółkę tuż koło pnia i tam budują kokony często grupowo. Zimuje w postaci jaj.
W tym przypadku dorzucę tylko kilka zdjęć których nie pokazywałem wcześniej. Głównie wygląd poczwarki, kokonów i imago. Bezpośredni ostrożny kontakt z gąsienicami nie powodował uczuleń, ale po wytrzepaniu na wietrze worka z muślinu, doznałem bardzo dotkliwych zmian na skórze przedramion (t-shirt), kiedy to cały ten pył osiadł mi na lekko wilgotnych rękach. Bąble i swędzenie przeokropne, trwające 4-5 dni. Gąsienice przed przepoczwarczeniem się zakopują się pod ściółkę tuż koło pnia i tam budują kokony często grupowo. Zimuje w postaci jaj.
- Załączniki
Ostatnio zmieniony 16 września 2011, 13:55 - pt przez jon, łącznie zmieniany 1 raz.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Thaumetopoea pinivora
W tym roku wystąpił dość licznie w Borach Dolnośląskich ale i na Wybrzeżu w okolicach Gdyni (pojedynczo). Gąsienice również zakopują się przed przepoczwarczeniem do piaszczystej gleby. Do zdjęć musiałem je powyciągać. Zimuje jako poczwarka. Bonus w postaci filmu z procesją gąsienic
http://www.youtube.com/watch?v=Dn_-t1-wCjo
http://www.youtube.com/watch?v=kPLruXq9aSE
http://www.youtube.com/watch?v=EUAPCLHyTKI
W tym roku wystąpił dość licznie w Borach Dolnośląskich ale i na Wybrzeżu w okolicach Gdyni (pojedynczo). Gąsienice również zakopują się przed przepoczwarczeniem do piaszczystej gleby. Do zdjęć musiałem je powyciągać. Zimuje jako poczwarka. Bonus w postaci filmu z procesją gąsienic
http://www.youtube.com/watch?v=Dn_-t1-wCjo
http://www.youtube.com/watch?v=kPLruXq9aSE
http://www.youtube.com/watch?v=EUAPCLHyTKI
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
Drymonia velitaris
Bardzo lokalna ale na Dolnym Śląsku znana z dwóch silnych stanowisk. Hodowla bardzo łatwa, aczkolwiek musiałem tę i kilkanaście innych hodowli wozić ze sobą samochodem jeżdżąc tu i tam. Wtedy staje się to dość kłopotliwe, szczególnie przy słonecznej pogodzie. Stawanie, wietrzenie jazda i tak w kółko. Motyle częściowo wykluły w domu się jeszcze w tym roku. Jednak zimuje poczwarka.
Bardzo lokalna ale na Dolnym Śląsku znana z dwóch silnych stanowisk. Hodowla bardzo łatwa, aczkolwiek musiałem tę i kilkanaście innych hodowli wozić ze sobą samochodem jeżdżąc tu i tam. Wtedy staje się to dość kłopotliwe, szczególnie przy słonecznej pogodzie. Stawanie, wietrzenie jazda i tak w kółko. Motyle częściowo wykluły w domu się jeszcze w tym roku. Jednak zimuje poczwarka.
- Załączniki
-
jon
-
jon
Re: Catephia alchymista
Parasemia plantaginis
Okazy populacji z południa kraju charakteryzują się zredukowanym ciemnych deseniem na tylnych skrzydłach u samców. Za to mamy barwniejsze „plantaginisy”
Okazy populacji z południa kraju charakteryzują się zredukowanym ciemnych deseniem na tylnych skrzydłach u samców. Za to mamy barwniejsze „plantaginisy”
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
I dwa pospolitsze gatunki: Stauropus fagi z kosmiczną gąsienicą (zimuje poczwarka ale może wydać motyle w domu w tym roku) oraz Biston betularia z arcyciekawym kształtem głowy.
- Załączniki
-
jon
Re: Catephia alchymista
Myślę, że w połowie listopada będę w stanie dorzucić jeszcze kilka nowych zdjęć i wtedy też odpowiem (może nie odpowiem) na ew. pytania. Moim zamiarem jest przedstawienie swoich obserwacji, wniosków i sugestii, głównie po prostu zdjęć stadiów przejściowych. Nie spodziewam się tu większych dyskusji, zresztą (robota goni) nie będę miał na to zbyt wiele czasu za co przepraszam. Do listopada.
-
jon
- Dispar
- Posty: 1391
- Rejestracja: 04 kwietnia 2007, 21:55 - śr
- UTM: FC18
- Specjalność: Geometridae
- Lokalizacja: Łosice
Re: Catephia alchymista
W naturze można spotkać motyle u których zieleń wpada w lekko niebieskawą barwę.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Mam niebieskawe i zielonkawe i żółtawe. W wolnej chwili zrobię fotkę całej grupy. Generalnie jednak te różnice nie są duże.
-
jon
Re: Catephia alchymista
Potomstwo zeszłorocznej samicy alchymisty która "piła" mi ręki
. Zaczynają się wykluwać. Jednak kilka samic odłożyłem aby się nie spieszyły.