http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017 ... naukowcow/

Masz sporo nieaktualna wiedze w tym wzgledzie Jacku, i w sumie trudno sie dziwic.Jacek Kurzawa pisze:
U nas tego problemu nie ma, publikowanie jest własciwie bezpłatne dla autorów, trud wydawania ich prac spoczywa na wydawcy, redaktorach i recenzentach. To się chyba jednak zmieni z czasem i dostęp będzie ograniczony, co wydaje się mi sprawą oczywsitą (dlaczego wcześniej o tym nie pomyslałem?)
Skoro sama lista JCR od dawna rodzila patologie, to bylo wiadomo od poczatku, ze Open Acces zrodzi patologie duzo wieksze. Ja tez prawie codziennie dostaje meilowe propozycje opublikowania czegokolwiek albo i wejscia do redakcji od roznych dziwnych czasopism - tematyka bez znaczenia - medycyna, fizyka, biologia etc. Nie znalem Beall's List i juz nie poznam, bo zostala w tym roku bez slowa wyjasnienia usunieta z sieci przez samego autora, ktory najwyrazniej wybral spokojne zycie dla siebie i rodziny, bo grozono mu juz procesami o milionowe odszkodowania. A szkoda, bo chetnie bym sprawdzil czy jest tam np. cos takiego jak PLOSOne - u nas za 40 pkt, gdzie za druk, pardon - Open Access, kaza sobie placic bodajze 1500 baksow i gdzie ostatnio widuje sie prawdziwe knoty naukowe tematycznie od sasa do lasa. Kogo wiec chcesz wysylac Andrzeju do komisji etyki, bo chyba nie Kulczyckiego?! Zwlaszcza po tym, jak mu analityczny artykul naukowo potwierdzajacy hipoteze pare lat temu postawiona przez Bealla wydrukowali w Nature.Andrzej J. Woźnica pisze: tak na marginesie: zapewne jakaś Komisja Etyczna powinna to chyba jednak rozpatrywać ...
.Marek Wanat pisze: Kogo wiec chcesz wysyłać Andrzeju do komisji etyki, bo chyba nie Kulczyckiego?! Zwlaszcza po tym, jak mu analityczny artykul naukowo potwierdzający hipotezę pare lat temu postawiona przez Bealla wydrukowali w Nature.
.Jej zdaniem, zagrożeniem dla nauki jest to, że pisma tego typu co prawda przeważnie działają zgodnie z prawem, ale ich praktyki są nieetyczne i sprzeczne z interesem wiedzy naukowej i naukowców.
"Ważne jest, aby w dobie powszechnego zachęcania do publikacji Open Access (OA) pamiętać, że OA nie jest wartością samą w sobie i powstaje wiele pism, które wykorzystuje ten nowy trend w nauce, nie licząc się zupełnie z jakością publikowanych artykułów" - dodaje Sorokowski.
Autorzy (eksperymentu - przyp.) liczą, że ich badania zwrócą uwagę na te akademickie pisma, które nie zapewniają odpowiedniej kontroli jakości. Jednocześnie w środowisku naukowców trwa dyskusja nad potrzebą tworzenia białych i czarnych list periodyków naukowych.
"Trzeba uświadamiać i edukować naukowców, że są instytucje, redakcje, które chcą pasożytować na ich dorobku i pieniądzach. Należy robić to od początku kariery naukowej. Trzeba też edukować w tym zakresie osoby, które zarządzają nauką" - podsumowują autorzy omawianego artykułu.