Moje parę zdań w kwestii Państwa i ogólnej sytuacji...
Państwo to taka instytucja, która wyznaje pięć podstawowych zasad:
1. zyski - prywatyzować, straty - nacjonalizować to absolutnie najważniejsza zasada !
(widać to wyraźnie teraz kiedy np. ciągle pomaga się z publicznych pieniędzy bankom i nakłada kolejne ciężary na społeczeństwo)
2. trzymać za mordy krótko i karać za wszystko
(--cenzura--, chińczyk, noga biegacza... jakie to ma znaczenie...)
3. obiecywać, kazać płacić i w zamian dawać najmniej albo nic
(emerytury, podatki, abonamenty, podatki od własności, opłaty drogowe, paliwowe i cała masa innych zakamuflowanych ciężarów)
4. utrzymywać rzesze urzędasów której rolą zamiast być pomoc ludziom - jest nadzór, karanie i egzekwowanie
(kto załatwiał cokolwiek w jakimkolwiek urzędzie wie o czym piszę)
5. władza ma trzymać się koryta silniej niż grawitacja, którą jak wiemy można pokonać !
Tu fragment wywiadu ze Stefanem Homburgiem - wybitnym ekonomistą o upadku strefy euro:
I co się wtedy stanie?
Przede wszystkim dotknie to boleśnie właścicieli majątków, podobnie jak bywało już w przeszłości. Podczas pierwszej i drugiej wojny światowej oszczędności obywateli poszły na kupno maszynerii wojennej, a potem zostało to ukryte przez reformy walutowe w 1923 i 1948 roku. W tej chwili w całej Europie biliony euro zostają skonsumowane przez państwo i te pieniądze są już bezpowrotnie stracone dla narodowej gospodarki. Zapłacić trzeba, pozostaje jedynie pytanie, kto ma to zrobić.
Co konsumenci mogą przedsięwziąć dla swojej ochrony?
Zwykły obywatel niewiele może uczynić. Historia pokazuje, że kiedy sprawa robi się poważna, rządy chwytają się radykalnych środków, takich jak wywłaszczenia, nakaz oddania majątku czy zakaz posiadania złota. Również zwykli posiadacze domów jednorodzinnych, osoby, które wykupiły dodatkowe ubezpieczenie emerytalne, czy mające ubezpieczenie na życie dostaną za swoje. Gdy państwo znajdzie się w stanie zagrożenia, przestaną obowiązywać nawet podstawowe prawa obywatelskie.
Czy nie ma więc żadnej nadziei?
Nadzieję mogą mieć ci, którzy nie posiadają nic, im bowiem nie można niczego zabrać. A także szanowane osoby z sektora finansowego, które jeszcze przez rok czy dwa będą zarabiać pieniądze z pomocą podatników, by potem własnym samolotem odlecieć na własną wyspę i przyglądać się z daleka, jak radzą sobie pozostali. I wreszcie nadzieję może mieć ten, kto prowadzi buddyjski styl życia i wyrzekł się całkowicie dóbr materialnych. Czarno widzę natomiast sytuację wszystkich innych.
Polecam też bardzo fajny filmik na youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=Ufk92V-sc30&NR=1