Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Jak długo usypiać motyla?
- manys
- Posty: 54
- Rejestracja: 02 czerwca 2009, 13:13 - wt
- Lokalizacja: zakole wiktorowo
Jak długo usypiać motyla?
Witam, przedwczoraj złapałem samice Gonepteryx rhamni. Trzymałem ją w zatruwaczce przepisowe 10 minut, a mimo tego ożyła na rozpinadle, więc znowu wsadziłem ją do zatruwaczki, ale znowu ożyła, dopiero trzymanie ją tam przez całą noc pomogło. Wam też się to zdarzało (tak samo było z samcem), czemu ten gatunek tak kurczowo trzyma sie życia
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Ostatnio zmieniony 18 lipca 2009, 01:26 - sob przez manys, łącznie zmieniany 1 raz.
-
KlaudiuszK
- Posty: 208
- Rejestracja: 03 czerwca 2009, 22:20 - śr
- Lokalizacja: Opole
To ja nie wiedziałem że jest do tego jakis przepisowy czasmanys pisze:Witam, przedwczoraj złapałem samice Gonepteryx rhamni. Trzymałem ją w zatruwaczce przepisowe 10 minut
-
jon
Ja motyla w zatruwaczce trzymam kilka sekund. Pod warunkiem że używam chloroformu. To się robi tak. Uśpionego czy odrętwiałego motyla z zatruwaczki wyciągasz, chwytasz go tak abyś mógł mu wstrzyknąć 1 małą kropelkę 10% amoniaku i wtedy żaden motyl na pewno nie będzie się ruszał na rozpinadle. Do wstrzykiwania stosuje się jak najmniejsze igły i strzykawki. Ja takie nabite strzykawki trzymam w kieszeni na klatce piersiowej albo w torbie gdzieś na wierzchu, pod ręką. Uważam, że dobrym gatunkiem do nauczenia się pozyskiwania okazów z natury w stanie perfekcyjnym są głównie samice Aphantopus hyperantus. Są cholernie wrażliwe na dotknięcia. I każdy najmniejszy ślad widać.
-
KlaudiuszK
- Posty: 208
- Rejestracja: 03 czerwca 2009, 22:20 - śr
- Lokalizacja: Opole
-
Cezary
- Posty: 178
- Rejestracja: 16 czerwca 2009, 13:57 - wt
- Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Miałem kilka przypadków z ożyciem motyla na rozpinadle, wcześniej wsadzałem go znów do zatruwaczki ale już się zaopatrzyłem w 25% amoniak. Hehe jest naprawdę mocny. ułamek sekundy i kaput z motylem. Ale zdarza się to żadko gdyz przed rozpięciem każdego okaza sprawdzam czy choćby mały ruszek nie wykonuje jeżeli tak to kilka minut ponownego zatruwania przed rozpięciem go całkiem paraliżuje;)
- Aneta
- Posty: 16817
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 37 times
Sorry za offtop, ale jak widzę powyższy błąd, to mną targa: "uśpić", "uśpiłeś"! Nigdy "uspać"!KlaudiuszK pisze:uspałeś
Wracając do tematu: ja najczęściej w przypadku motyli korzystam z zamrażarki - teraz bardziej koncentruję się na chrząszczach i motyle w terenie łapię okazjonalnie. Natomiast gdy świecę w domu, lodówkę mam niemal pod ręką
Co do motyla Manysa natomiast, stawiam na to, że stężenie oparów w zatruwaczce było za małe (chociaż czas też trochę krótkawy jak na moje zwyczaje) i dlatego latolistek stał się zombim.
- manys
- Posty: 54
- Rejestracja: 02 czerwca 2009, 13:13 - wt
- Lokalizacja: zakole wiktorowo
- manys
- Posty: 54
- Rejestracja: 02 czerwca 2009, 13:13 - wt
- Lokalizacja: zakole wiktorowo
- Aneta
- Posty: 16817
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 37 times
A ja nie czytałam w internecie, tylko wiem z własnego doświadczenia
10 minut - owszem, ale przy naprawdę dużym stężeniu octanu, takim, że ścianki zatruwaczki lekko wilgotnieją - tyle że to oczywiście nie nadaje się już dla motyli, bo zamokną im skrzydła. A owadom potrzymanym dłużej w octanie mięśnie się właśnie rozluźniają - kiedyś przetrzymałam w zatruwaczce jakiegoś niedużego ryjka, to zrobił się taki mięciutki, że aż odpadła mu głowa 
Co do zamrażarki - owszem, na początku owady są nieco sztywne (jak to mrożonki
), ale wystarczy żeby się ogrzały i odzyskują elastyczność.
A w kwestii odwłoka - jeśli nie jest on unieruchomiony, to może się unieść czy zagiąć. Ja zawsze przytrzymuję odwłoki paroma szpilkami, jak na focie:
Co do zamrażarki - owszem, na początku owady są nieco sztywne (jak to mrożonki
A w kwestii odwłoka - jeśli nie jest on unieruchomiony, to może się unieść czy zagiąć. Ja zawsze przytrzymuję odwłoki paroma szpilkami, jak na focie:
- Załączniki
-
-> Pokaż EXIFOriginal image recording time:2009:07:15 18:39:58Image taken on:15 lipca 2009, 16:39 - śrShutter speed:1/8 SecF-number:f/2.52ISO speed rating:320Camera-model:K770i
-
KlaudiuszK
- Posty: 208
- Rejestracja: 03 czerwca 2009, 22:20 - śr
- Lokalizacja: Opole
- mwkozlowski
- Posty: 978
- Rejestracja: 20 lutego 2005, 21:21 - ndz
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Aneta nie wstawiaj takich zdjęć, bo młodzież gotowa pomyśleć, że oszpilkowanie okazu na rozpinadle powinno tak wyglądać. Dla mnie zdjęcie jest dramatyczne, hardcore w najgorszym wydaniuAneta pisze:...A w kwestii odwłoka - jeśli nie jest on unieruchomiony, to może się unieść czy zagiąć. Ja zawsze przytrzymuję odwłoki paroma szpilkami, jak na focie:
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Jak Janusz łowił motyle, Tobie pewnie mama zmieniała pieluchy, nie krytykuj więc Jego rozwiązań - ja robię bardzo podobnie, chociaż strzykawek nie mam na "piersi" tylko w torbie. Najlepsze są insulinówki i nie wyobrażam sobie usypiania zawisaków, sówek czy niedźwiedziówek przez godzinę w zatruwaczce, wyjąłbym chyba tylko "użyłkowanie".KlaudiuszK pisze:To masz cholerne szczęście że jeszcze sam się nie uspałeśjon pisze:Ja takie nabite strzykawki trzymam w kieszeni na klatce piersiowej albo w torbie gdzieś na wierzchu, pod ręką.![]()
![]()
straszne komplikowanie sobie życia
ale jak kto woli, nocne to może i trzeba *szprycować*.... ciekawe co inni napiszą
- Aneta
- Posty: 16817
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 37 times
Z ową nadwrażliwością to był niewinny żart, ale skoro chcesz mówić serio, ok. Nie widzę w mojej metodzie rozpinania nic złego, zwłaszcza że - tak napisałam - motyle wychodzą po niej bez zarzutu. Ale jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi, to możesz po prostu je wymienić, a ja się ewentualnie do nich ustosunkuję.Grzegorz Banasiak pisze:Tu nie chodzi o moją nadwrażliwość, tylko o przykład. Nie sądzę, żeby obecni tu motylarze mieli inne od moich odczucia. Każdy ma prawo robić tak jak lubi, to nie podlega dyskusji.
- Piotr Glac
- Posty: 162
- Rejestracja: 22 kwietnia 2007, 23:07 - ndz
- Lokalizacja: RZESZÓW
Motyle rzeczywiście „zaszpilowane” ale jak pisała Aneta liczy się efekt końcowy!
Natomiast co do usypiania motyli – wg mnie najlepsza jest zamrażalka, nie tylko dlatego że zabija "na śmierć" ale największą zaletą jest to że mogę rozpiąć motyle wtedy kiedy mam czas poza tym nie wyobrażam sobie rozpinać motyli po 6-7 godzinnym powrocie np. z Białowieży
Niestety motyle po odmrożeniu są nieco twardsze i czasami składają skrzydła pod siebie co bardzo utrudnia ich rozpięcie (zwłaszcza modraszki)
Wstrzyknięcie "chemii" jest równie skuteczne – wszystkie moje acherontie pachną AXE
myśle nawet że gdyby (odpukać) pojawiły się mrzyki to za te egzemplarze na pewno się nie zabiorą 
Natomiast co do usypiania motyli – wg mnie najlepsza jest zamrażalka, nie tylko dlatego że zabija "na śmierć" ale największą zaletą jest to że mogę rozpiąć motyle wtedy kiedy mam czas poza tym nie wyobrażam sobie rozpinać motyli po 6-7 godzinnym powrocie np. z Białowieży
Niestety motyle po odmrożeniu są nieco twardsze i czasami składają skrzydła pod siebie co bardzo utrudnia ich rozpięcie (zwłaszcza modraszki)
Wstrzyknięcie "chemii" jest równie skuteczne – wszystkie moje acherontie pachną AXE
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Odpowiedź do Klaudiusza, który wyłączył PW, więc nie mogę odpowiedzieć inaczej:
"/Jak Janusz łowił motyle, Tobie pewnie mama zmieniała pieluchy, /
Takimi komplementami mozesz raczyc samego siebie, "
Więceu luzu chłopie, więcej luzu. To nie jest polityczne forum onetu i nikt tu nie ma zamiaru robić komuś na złość. Są tu ludzie, którzy mają większy entomologiczny staż niż Twój wiek, dyskusja z nimi na tematy merytoryczne może wiele nauczyć - i taka mniej więcej była intencja mojej wypowiedzi.
"/Jak Janusz łowił motyle, Tobie pewnie mama zmieniała pieluchy, /
Takimi komplementami mozesz raczyc samego siebie, "
Więceu luzu chłopie, więcej luzu. To nie jest polityczne forum onetu i nikt tu nie ma zamiaru robić komuś na złość. Są tu ludzie, którzy mają większy entomologiczny staż niż Twój wiek, dyskusja z nimi na tematy merytoryczne może wiele nauczyć - i taka mniej więcej była intencja mojej wypowiedzi.
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Aneta, no co Ty ! Ja nie chcę się wplątywać w jakieś nieporozumienia, przecież "cel uświęca środki" - jak mówi stare przysłowie pszczółAneta pisze:Z ową nadwrażliwością to był niewinny żart, ale skoro chcesz mówić serio, ok. Nie widzę w mojej metodzie rozpinania nic złego, zwłaszcza że - tak napisałam - motyle wychodzą po niej bez zarzutu. Ale jeśli masz jakieś merytoryczne uwagi, to możesz po prostu je wymienić, a ja się ewentualnie do nich ustosunkuję.Grzegorz Banasiak pisze:Tu nie chodzi o moją nadwrażliwość, tylko o przykład. Nie sądzę, żeby obecni tu motylarze mieli inne od moich odczucia. Każdy ma prawo robić tak jak lubi, to nie podlega dyskusji.
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Aneta pisze:Nie no, ja przecież też się nie chcę kłócić, tylko Twoje poprzednie posty zabrzmiały tak serio, że podświadomie włączył mi się tryb wielce oficjalnyA co do zupełniego oszpilenia; owszem, tak nie trzeba - ale jak widać można
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
-
jon
Grzegorz dzięki za postawienie się w mojej osobie, ale ja naprawdę nie chcę aby mi ktokolwiek tu "panował". Na forum jestem pod nickiem jon i bądźmy sobie równi. Aczkolwiek jakieś granice należy zachować. Faktem jest, że przez te strzykawki kiedyś zostałem wzięty za narkomana. Do tego jeszcze moje 3 sznyty na przedramieniu (po operacji żył), które pięknie kontrastują przy opaleniźnie. Do tego wystarczy się nie ogolić i włożyć niewyprasowaną koszulkę i masz etykietkę menela jak nic. Kobiety w pociągu ściskały torebki kiedy zdjąłem kurtkę z długimi rękawami zakrywającymi blizny.KlaudiuszK pisze:To masz cholerne szczęście że jeszcze sam się nie uspałeśjon pisze:Ja takie nabite strzykawki trzymam w kieszeni na klatce piersiowej albo w torbie gdzieś na wierzchu, pod ręką.![]()
![]()
straszne komplikowanie sobie życia
ale jak kto woli, nocne to może i trzeba *szprycować*.... ciekawe co inni napiszą
Nawiasem mówiąc to jeszcze nigdy nie widziałem tylu szpilek do obstawienia jednego motylka na rozpinadle jak przy metodzie Anety. Masz cierpliwość do przypinania ale i do zdjemowania motyli po suszeniu
-
KlaudiuszK
- Posty: 208
- Rejestracja: 03 czerwca 2009, 22:20 - śr
- Lokalizacja: Opole
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
-
jon
Dlatego nie przejmuj się niczym. Wiem o co Ci chodziło. Noszenie na klacie iluś strzykawek może być trochę dziwne.KlaudiuszK pisze:ilu ludzi tyle rozumowańchodziło o to ,że noszenie w kieszeni przy piersi jest moim zdaniem średnio bezpieczne. Można sobie to wbić , nic poza tym a że niektórzy robią z tego całą epopeje to już inna sprawa.
Pozdro
- Malko
- Posty: 2006
- Rejestracja: 19 grudnia 2008, 16:06 - pt
- Lokalizacja: Tarnów/Radłów/Kraków
Aneta dałaś czadu ze szpilkami ja daje na jedną stronę po 3
wracając do tematu woda amoniakalna też daje rade w kilka sec. nawet szerszeniom ,a co do Motyli zawsze pilnuje żeby był niezwietrzały octan etylu i wszystko gra nic nie ożywa:) a Jon ja mam strzykawki w plecaku i raz mnie policja złapała że co to niby ja nie nosze;/ było nieprzyjemnie ale skończyło się tylko na zmarnowanym polowaniu:/ Aneta , Grzesiek i Jon wszyscy Mi bardzo pomagają chociaż jestem na początku mojej drogi entomologicznej i traktują Mnie Jak "Swojego"
)))))))
- Aneta
- Posty: 16817
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 37 times
I takie np. zawisaki czy inne cięższe sztuki trzymają Ci się na tych trzech szpilkach - bo mi się wierzyć nie chceDawid_Masło pisze:ja daje na jedną stronę po 3![]()
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Trzymają się spokojnie, nawet te rozwilżane, chociaż w tym wypadku daję 1-2 szpilki więcej. Warunek, to kalka odpowiedniej grubości, która dokładnie dociska skrzydła, no i troszkę doświadczenia w preparowaniu (początkujący mogą mieć problemy).Aneta pisze:I takie np. zawisaki czy inne cięższe sztuki trzymają Ci się na tych trzech szpilkach - bo mi się wierzyć nie chceDawid_Masło pisze:ja daje na jedną stronę po 3![]()
No chyba że są to szpilki w rozmiarze XXL
Do preparowania używam szpilek entomologicznych gorszej jakości (mam specjalnie odłożone i tylko w tym celu wykorzystywaną porcję kilkuset sztuk).
Ostatnio preparowałem kilkanaście rozwilżanych Marumba quercus na styrodurowych rozpinadłach (było o nich na forum). Trzy szpilki wystarczały.
- Malko
- Posty: 2006
- Rejestracja: 19 grudnia 2008, 16:06 - pt
- Lokalizacja: Tarnów/Radłów/Kraków
też tak robię:)Grzegorz Banasiak pisze:Do preparowania używam szpilek entomologicznych gorszej jakości (mam specjalnie odłożone i tylko w tym celu wykorzystywaną porcję kilkuset sztuk).
Przepraszam ale ja dalej nie wiem o jaką kalkę chodzi:( czy mógłbyś mi powiedzieć gdzie kupić w plastycznym sklepie?Grzegorz Banasiak pisze:Warunek, to kalka odpowiedniej grubości, która dokładnie dociska skrzydła,
- Grzegorz Banasiak
- Posty: 4586
- Rejestracja: 02 lutego 2004, 23:27 - pn
- UTM: DC45
- Lokalizacja: Skierniewice
- Has thanked: 14 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
-
jon
To jest niczym warsztat malarza, który drzewa akurat maluje nie pędzlem a powiedzmy widelcem. Aneta używa strasznie dużo szpilek i taki jej urokAneta pisze:Nie no, ja przecież też się nie chcę kłócić, tylko Twoje poprzednie posty zabrzmiały tak serio, że podświadomie włączył mi się tryb wielce oficjalnyA co do zupełniego oszpilenia; owszem, tak nie trzeba - ale jak widać można
- Aneta
- Posty: 16817
- Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
- UTM: CC88
- Lokalizacja: Kutno
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 37 times
A propos - widelcem nie zdarzyło mi się malować, ale szpachelką czy trzonkiem pędzla, jak najbardziej
A co do tego mojego szpilkowania, to najprawdopodobniej jest kwestia materiału z jakiego zrobiony jest pasek przyciskający skrzydła - Grzegorz pisał wcześniej, że kalka dobrze je dociąża; ja nie używam ani jej, ani pergaminu, więc te szpilki to rekompensacja braku odpowiedniego obciążenia. Muszę poeksperymentować z kalka i się zobaczy
A co do tego mojego szpilkowania, to najprawdopodobniej jest kwestia materiału z jakiego zrobiony jest pasek przyciskający skrzydła - Grzegorz pisał wcześniej, że kalka dobrze je dociąża; ja nie używam ani jej, ani pergaminu, więc te szpilki to rekompensacja braku odpowiedniego obciążenia. Muszę poeksperymentować z kalka i się zobaczy
-
Piotr Kowalski
- Posty: 571
- Rejestracja: 03 lipca 2009, 09:06 - pt
- Lokalizacja: Ciemne
Stosowałem kalkę techniczną dawniej ale była ona marnej jakości. Zawsze jakieś łuski musiały na niej zostać po prostu była chropowata. Obecnie używam folii do ksero kopiarek jest dość ciężka. Zaletą jest to że że jest idealnie przeźroczysta natomiast minusem że nie należy jej pocierać bawełnianą ściereczką. 
-
entomolord
- Posty: 79
- Rejestracja: 09 czerwca 2009, 22:24 - wt
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Ja osobiście jakoś mam opory przed usypianiem. Uwielbiam obserwować motyle w ich naturalnym środowisku oraz je fotografować. Ostatnio się właśnie zastanawiałem, czy by sobie rusałki w ramkę nie odziać, aczkolwiek trochę mi żal zmniejszyć populację choć o jedną sztukę.
Aczkolwiek jeżeli się zdecyduję - podejrzewam, że oszpilkuję okaz podobnie jak Aneta - by efekt był jak najlepszy.
Ps. Jak się ustosunkujecie do twierdzenia, że motyla już porozpinanego w kolekcji powinno się chronić od światła bo kolory bardzo szybko blakną??
Aczkolwiek jeżeli się zdecyduję - podejrzewam, że oszpilkuję okaz podobnie jak Aneta - by efekt był jak najlepszy.
Ps. Jak się ustosunkujecie do twierdzenia, że motyla już porozpinanego w kolekcji powinno się chronić od światła bo kolory bardzo szybko blakną??