Wypadek

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
uszaty
Posty: 128
Rejestracja: 12 lipca 2007, 13:25 - czw
Lokalizacja: Lubliniec

Wypadek

Post autor: uszaty »

Witam.Wczoraj wieczorem zdażył mi się przykry wypadek .Lupa,którą posiadam (rozkładana 30x21) przez moją nieuwagę wpadła do pudła ,w którym przechowuję owady.Zakląłem szpetnie,ale cóż było robić?Poszedłem zapalić ,uspokoić nerwy,potem policzyłem straty.

Zniszczeniu uległy min. 3 Barytonusy prawdopodobnie B.obscurus ,żaden z niego ciekawy gatunek ,ale był zbierany w okolicach Lublińca,i jeśli go nie znajde ponownie no to kicha.
Oprócz tego straciłem kilka Strophosoma faber (to w sumie też niewielka strata).
Brachysomus echinatus..

W całym zdarzeniu ,miałem jednak trochę szczęścia.Ocalały inne ciekawsze gatunki jak np. Sciaphobus rubi.
Pozdrawiam Łukasz
PS.mieliście koledzy takie przykre zdarzenia?
Przemek Zięba

Post autor: Przemek Zięba »

Współczuję !
Miałem podobny wypadek a raczej kilka. jednym z nich było uderzenie gablota w futrynę drzwi do pokoju a że chodzę po mieszkaniu dosyć szybko.....Straty były głównie w postaci poodpadanych czułków, odnóży, coś tam spadło (tzn się odkleiło). dwukrotnie kolekcja przeżyła najazd barbarzyńskich dzieci z rodziny ( moje są grzeczne) i próby obejrzenia okazów właśnie się suszących.....Straty były poważne i raczej niemożliwe do rekonstrukcji.
Awatar użytkownika
Rudziński Krzysiek
Posty: 121
Rejestracja: 08 lipca 2008, 11:25 - wt
Lokalizacja: Szczecinek

Post autor: Rudziński Krzysiek »

Ostatnio położyłem otwartą gablotę na ławę, taki misz - masz z maroka, aby poprzekładać niektóre okazy do właściwych miejsc. W centralnej części seria kozy- Phoracanthy. W pewnym momencie pojawił się mój kociamber i jednym zgrabnym susem ląduje przednimi łapskami prosto w kozy, he he , najciekawsze to to iż powyginał, poprzesuwał ale ani jednego okazu nie uszkodził. Może to wyższość preparowania na kartonikach, bo robale naszpilone nie miałyby szans.
Zdaje się że podobną sytuację opisywał Paweł J.
brakkonta

Post autor: brakkonta »

kociambery zawsze lądują na cztery łapy i jak widać potrafią też lądować pośród Phoracanth :mrgreen: Ot, zgrabna kocina - dać mu mięska.
Awatar użytkownika
Aneta
Posty: 16811
Rejestracja: 06 maja 2004, 12:14 - czw
UTM: CC88
Lokalizacja: Kutno
Has thanked: 1 time
Been thanked: 37 times

Post autor: Aneta »

Ano mieliśmy... Jakiś czas temu zdejmowałam pokrywę gabloty (taką na wpust-pióro) - pokrywa nie chciała schodzić, a ja zamiast ją lekko podważyć, szarpnęłam zbyt mocno i kant pokrywy wpadł do środka, prosto w motyle. Najpierw sklęłam się na głos, potem, nadal klnąc w duchu, zaczęłam szacować straty - na szczęście nie były nie do naprawienia; dwóm Amphipyrom poodłamywały się skrzydła, czułki i odwłoki, na co pomogło trochę kleju (jedno skrzydło straciło również trochę powierzchni, więc stuningowałam je kawałkiem skrzydła z innego, starego okazu ;) ). Niedawno też przy przekładaniu motyli wsadziłam niezręcznie paluch do innej gablotki i rozczłonkowałam przeziernika - znów czekało mnie misterne klejenie, ale szczęśliwie okaz wygląda nie najgorzej :cool:
Marek Hołowiński
Posty: 5109
Rejestracja: 04 grudnia 2007, 13:09 - wt
UTM: FB68
Specjalność: Sesiidae
Lokalizacja: Hańsk
Been thanked: 13 times

Post autor: Marek Hołowiński »

Na szafie leżała sobie gablota z nadwyżkami. Położyłem na niej kilka rozpinadeł z mikro, około setki motyli. Pewnego dnia ktoś przyjechał, ogląda zbiór, pyta o jakiś gatunek - tak mam w nadwyżkach. Chwytam gablotę, a rozpinadła ruchem jednostajnie przyspieszonym na podłogę. Prawie nic nie ocalało I tak przez pewien czas miałem trochę niedoborów.
Awatar użytkownika
Tawulec
Posty: 1745
Rejestracja: 13 września 2005, 19:00 - wt
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Tawulec »

Ja zniszczyłem kilka modraszków- zbyt szybko zdjąłem pokrywę i pęd powietrza oberwał sporą ilość skrzydeł. Jakoś się udało posklejać.
Awatar użytkownika
Rafał Celadyn
Posty: 7558
Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
UTM: CA-95
Lokalizacja: Młoszowa
Has thanked: 11 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: Rafał Celadyn »

U mnie w tym roku na rozpinadłach"rządziły"przezierniki było ich na tyle dużo ,że postanowiłem znależć dla nich "godne i bezpieczne miejsce".Ponieważ w szawce z całą resztą(sówki,miernikowce etc.)brakło miejsca,ulokowałem je w pokoju przeznaczonym do remontu,bo rzadko ktoś się tam kręci .Jednak meble (niech płoną w spokoju :mrgreen: )były tam leciwe i jedna z półek(ta na której leżały rozpinadła z "rzadziolami" :wink: typu S.andrenaeformis,S,vespiformis etc. )zamocowana prowizorycznie,poszła w dół z całym materiałem.Ciekawe jest to, że zniszczeniu uległy 3 Ch.empiformis,ale nie będę opisywał co się działo (k!@#$ja3=p!@#e!@#$ :cool: )zanim oceniłem straty :smile: .
Awatar użytkownika
Jacek Kurzawa
Posty: 9816
Rejestracja: 02 lutego 2004, 19:35 - pn
UTM: DC30
Specjalność: Cerambycidae
profil zainteresowan: Muzyka informatyka makrofotografia
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Has thanked: 43 times
Been thanked: 17 times
Kontakt:

Post autor: Jacek Kurzawa »

Kiedys mój ukochany pies Reksio z rozpaczy, że zostal zamknięty sam w pokoju, pogryzł troszkę drzwi i bardziej ... gabloty, które stały na ziemi (część stała za segmentem, w dawnych czasach, gdy nie mialem jeszcze szafy....) Wywlókł styropian i pogryzł nawet niektóre owady ze szpilkami, które były pokrzywione. A straty .... no cóż... nie obylo się bez łez.... To byla gablota z Syrphidami, najbardziej ucierpiały najciekawsze - Milesiinae, a szczególnie ... Criorrhina pachymera, Pocota personata (te czerwone kropki w Czerwonej Księdze to właśnie te okazy... :-) jedyne stanowisko w Polsce. ...) Mallota tricolor ze Spały i kilka innych bardzo rzadkich muchówek.

Pamiętam też, jak kiedyś Roman K. z Kluczborka uderzył przy nas niechcąco gablotą w szafę (bokiem).... Romku, pamiętasz? 2002 r? Żal, żal....

No i Microlera ptinoides (Cerambycidae), jedna z najmniejszych kózek Świata, Szczepanowi, wkrótce po zeskanowaniu, uległa zmiażdzeniu... do gabloty już nie wrócila ... :-(
pozostał jednak skan: http://www.zin.ru/ANIMALIA/COLEOPTERA/eng/micptizi.htm
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 1970, 01:00 - czw przez Jacek Kurzawa, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Miłosz Mazur
Posty: 2574
Rejestracja: 26 stycznia 2006, 11:33 - czw
UTM: CA08
Specjalność: Curculionoidea
Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
Has thanked: 2 times

Post autor: Miłosz Mazur »

Ja pamiętam jak straciłem cały swój pierwszy zbiór. Miałem 16 lat i było tego może 100 gatunków w sumie (totalny misz-masz motyle, chrząszcze, błonkówki, ważki i inne). Podczas przeprowadzki jeden z panów, którzy nosili meble postanowił nam pomóc w pakowaniu książek, wziął więc pudełko po butach w którym wówczas trzymałem mój zbiór, połozyl na dnie wielkiego foliowego worka i wszystko przywalił książkami...nie ocalał ani jeden okaz...to miał byc koniec mojej przygody z owadami gdyz byl to początek sezonu a ja po tym wydarzeniu byem tak rozgoryczony i zły że postanowiłem dać sobie spokój z owadami...po miesiącu juz latałem z siatką szukając nowych okazów ;) Ech ciągnie wilka do lasu :mrgreen:
Awatar użytkownika
Adam Larysz
Posty: 2150
Rejestracja: 03 lutego 2004, 11:43 - wt
Lokalizacja: Mysłowice/Bytom
Been thanked: 3 times
Kontakt:

Post autor: Adam Larysz »

Jak mój synek miał gdzieś koło roku, wystarczyła chwila nieuwagi - i włożył obie rączki do otwartej gabloty z kraśnikami. Kilkanaście okazów uszkodzonych, niektóre nie nadawały się do klejenia nawet. Na szczęście nie było to nic rzadkiego. Cóż, straty się zdarzają, a dzieciaki, szczególnie małe to trzeba daleko od zbioru...
Witas

Post autor: Witas »

Parę lat temu... Podczas zdejmowania motyli z rozpinadeł i "pakowania" ich do zbiorczej gabloty nastąpło małe upss :twisted: Gablota leżala na brzegu stołu, tak że część jej wystawała za rant. Musiałem ją potrącić i... udowodnione zostało naukowo, że kromka z masłem spada na posmarowaną stronę. Jako sprzęt ratunkowy główną rolę odegrał odkurzacz, bo o podklejaniu nawet mowy nie było.
Awatar użytkownika
Damian Bruder
Posty: 791
Rejestracja: 25 marca 2004, 15:15 - czw
UTM: XU91
Lokalizacja: Nowa Sól/Gniezno

Post autor: Damian Bruder »

Witas pisze:udowodnione zostało naukowo, że kromka z masłem spada na posmarowaną stronę.
Nie zawsze :!:
Przemek Zięba

Post autor: Przemek Zięba »

Damian Bruder pisze:
Witas pisze:udowodnione zostało naukowo, że kromka z masłem spada na posmarowaną stronę.
Nie zawsze :!:
Nie zawsze jak spada na podłogę ale na spodnie - zwłaszcza przy śniadaniu konsumowanym przed pracą - zawsze :mrgreen:
Awatar użytkownika
SiejeOwies
Posty: 474
Rejestracja: 03 września 2007, 18:29 - pn
Lokalizacja: Białystok

Post autor: SiejeOwies »

Może mój sposób kolekcjonowania trochę odbiega od Waszego ale... ;)

W tamtym roku przyjechała do Polski rodzina ze stanów i zaprosiliśmy ich do domu. I tak rozmawiamy i coś mnie tchnęło żebym pokazał moje zdjęcia owadów dla siostrzenicy - lat 13, które parę dni temu wywołałem za zaoszczędzone pieniądze specjalnie w większym formacie żeby powiesić na ścianę. A był to koniec wakacji więc jako student byłem spłukany;) Tak się jej spodobały że moja mama powiedziała że może wziąć kilka - czyli na rozum 3-5 liczy się jako kilka. I tak parzyłem jak przebiera najfajniejsze okazy i tyle widziałem połowę mojej kolekcji ;)
Awatar użytkownika
Jacek Kurzawa
Posty: 9816
Rejestracja: 02 lutego 2004, 19:35 - pn
UTM: DC30
Specjalność: Cerambycidae
profil zainteresowan: Muzyka informatyka makrofotografia
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Has thanked: 43 times
Been thanked: 17 times
Kontakt:

Re: Wypadek

Post autor: Jacek Kurzawa »

Mój kotek skoczył na biurko prosto do otwartej gabloty...... same Agapanthia, dobre gatunki.... ech.... część sie rozsypała. Kotek od tego dnia juz przestał wchodzić do mojego pokoju, pilnowałem go skuteczniej niż on mnie.

Było to w 2012 roku, zdążyłem już ochłonąć, ale męczyło mnie to przez kilka miesięcy.....
Awatar użytkownika
Brachytron
Posty: 4411
Rejestracja: 18 lutego 2005, 01:39 - pt
Specjalność: Acu, Odo
profil zainteresowan: Jacek Wendzonka
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Wypadek

Post autor: Brachytron »

Ciekawy konkurs na "sprawnych inaczej" :smiech:
2 lata temu usiadłem na gablocie. Szkło na szczęście mi w d..ę nie weszło a uchroniło mnie przed szpilkami :zg: Szpilki pokładły się jak sosny w katastrofie tunguskiej. Na szczęście zbiór był już oznaczony i to co mogłem dopasować przy pewności, że pochodzi od jednego okazu, pokleiłem na kartoniki. Przypadki beznadziejne zutylizowałem pozostawiając jedynie naszpilone etykiety. Straty nie były duże, bardziej bolała świadomość własnej bezmyślności, do dziś nie lubię zaglądać do tej gabloty bo mi się przypomina...
ODPOWIEDZ

Wróć do „*** HYDEPARK ***”