W 2014 roku miałem przejścia z pocztą i to kilka razy. Raz list szedł pocztą do mnie z żywym owadem.. 10 dni, jako priorytet ZWYKŁY (nie polecony) Owad nie był zabezpieczony, więc pośmiertnie groziło mu uszkodzenie. Cudem był w dobrym stanie, choć dotarł martwy (a miał być samcem dla żywej samicy, która na niego czekała). Kolejny raz list szedł ode mnie i nie dochodził do odbiorcy przez miesiąc po czym pojawił się u mnie w skrzynce jako zwrot. Adres odbiorcy był poprawny. Tu cudem jest że list zwykły został zwrócony do nadawcy, bo straciłem już wiarę w jego istnienie! Tylko że po co mi takie cuda, wystarczyłby cud doręczenia w ciągu 1-2 dni.Marek Hołowiński pisze: Przesyłka szła tydzień - strasznie długo...
W kolejnej przesyłce dotarł żywy samiec. List też szedł prawie tydzień.
Dlatego jesli przesyłamy owady i zależy nam na czasie doręczenia to wysyłać trzeba jako list POLECONY.