Wydawało mi się, że waty się już nie używa, ale się myliłem, Rosjanie używają jej namiętnie.....Po otrzymaniu partii okazów z Rosji okazało się, że połowa z nich jest przepięknie zafoliowana z podkładem z ręcznika ligninowego, w dobrym celofanie, natomiast reszta w byle jakiej folii i na dodatek położona na grubaśnym podkładzie z watą. No i zaczęły się zawody pod binokularem (oczywiście po uwodnieniu - a w takiej sytuacji robię to w ten sposób, że wstrzykuję wodę destylowaną pod folię i pozostawiam przez noc, góra 24 godziny w ciepłym miejscu - najczęściej w pojemniczku zamkniętym. Problemów nie mam o ile chodzi o wszelkie podkłady z wyjątkiem waty. O ile z większymi okazami powiedzmy powyżej 15 mm specjalnych problemów nie mam ( chodzi cały czas o watę) to z maluchami zaczynają się tragedie. Pomimo iz okaz jest elastyczny to wata niemalże okleja go a każda próba uwolnienia okazu wiąże się z koszmarem oderwanych kończyn całych lub ich części. Żmudne rozplątywanie niteczek ,,waciej" celulozy daje efekty ale trwa to zbyt długo i często coś jeszcze zostaje. A jak zostaje to przy naklejaniu zaczynają się niefajne efekty ciągnących się glutów niezauważonych niteczek nasączonych klejem, no i pomysłów nie mam co robić. Może macie jakiś patent na watę?
A BTW jak to się młodzieżowo określa - czy podtrzymujecie opinię o nie najlepszej jakości okazów ze wschodu?? Co prawda nie dotyczy to wszystkich i wszystkiego ale w rankingu Rosjanie jeśli chodzi o przygotowanie okazów do wysyłki i jakość samych okazów stoją raczej na niskiej pozycji według mnie ( i nie tylko mnie z tego co wiem) ..