Przemek Zięba pisze:Wujek Adam pisze:
Poszczególne fiolki zatykam korkiem z waty albo z papieru toaletowego, a całość zamykam plastikową, zakręcaną pokrywką.
Proste to i praktyczne.
Polecam!
Pojemniki na mocz mają tą wadę iż niektóre z nich po lekkim naciśnięciu ,,odstrzeliwują" pokrywkę. Nie wszystkie bo bardziej elastyczne tej wady nie mają. Nie miałeś Adamie problemów ze spadająca pokrywką oraz wysypywaniem się fiolek? Pewnie gdyby pojemnik włożyć do plecaka i nie pozwolić na zgniatanie to trochę by pomogło. Ja stosowałem kiedyś zwykłe falcony (ze zdjętymi nakrętkami i zamknięte watą)wkładane do kubków po jogurcie/maślance/etc, które to kubki dodatkowo wykorzystywałem jako barberówki..Pojemnik - moczówka zwęża się ku dołowi....stąd chyba wkładasz je tak by spody fiolek opierały się na dnie? Ciekawy jestem, bo patent całkiem zacny, powiedziałbym nawet że bardzo fajny...
Jak widać na załączonej fotce stosuję moczówki z gwintowanym zamknięciem, więc po ich zakręceniu nic nie ma prawa "odstrzeliwać".
A zwężanie się ku dołowi owych moczówek wspaniale uzupełnia się z pewnym typem większych, plastikowych fiolek (również widocznych na zdjęciu), które w otwartym końcu mają poszerzającą kryzę.
Inne zaś fiolki, włożone w taki sposób, aby ich spody dotykały dna moczówki układam na tyle gęsto, że nie mają luzu w pojemniku, a jego rozszerzenie nie jest na tyle wielkie, aby luz ten im umożliwić.
Niełatwo to obrazowo opisać.

... ale znacznie prościej jest włożyć parę fiolek w moczówkę i samemu przekonać się jak to się spisuje!
