Mam problem. Niestety, zdjęcie ciężko będzie zdobyć, ponieważ to coś jest bardzo, ale to bardzo małe... Nawet aparat nie bardzo jest się w stanie zorientować, że nie jest to po prostu plama na ścianie... Ma 2-4mm długości, jest takie beczułkowate, ma ledwie widoczne, mikroskopijne czułki, które sterczą jakby w górę... Jest czarne, ale po przyjrzeniu się z bardzo bliska widać piaskowe czy żółte paseczki, ułożone mniej więcej w "W", tylko trochę "rozciągnięte"... Jest toto nieowłosione, a ponadto, jeżeli dobrze pamiętam, spotykam to nierzadko u dziadków na ścianach i u mnie z 2 lata już... Albo więcej, nigdy uwagi nie zwracałem, bo rzadko na to wpadałem... Póki co koło łóżka były 3, nad biurkiem jedno, ale wygląda na to, że przybywają z krainy zwanej parapetem... A, prawda, nie latają i (chyba) nie gryzą... Co do wzorku na pancerzu i ogólnego wrażenia jest to podobne do
Tego, ale zakładam nowy temat, bo nie lata i nie jestem w stanie stwierdzić dziur w tkaninach
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.
PS:Tak, mam dobry wzrok, nic nie biorę, picie też się staram ograniczać...