Sprawa się ma tako, że ja głęboko wierzę w to, że Żeglarek, jeszcze się tu uchował. Dwa razy w życiu spotkałem tutaj Postojniaka wiesiołkowca, który jak wiemy nie był zbytnio związany z tymi terenami w poprzednich latach. Teren wokół Bielska znam dość dobrze, ale i pogłębiam tą znajomość, potencjalne środowiska jak już wspomniałem są tutaj dość liczne. Ja myślałem nad tym, aby ten motyl uchował się w naszym rejonie w jak największych ilościach, o ile występuje jeszcze tutaj. Ciekawa rzeczą byłoby odnowienie populacji. Kto takim czymś musi się zająć? Jakie są wymagania?
Teraz do konkurencji.
Od kiedy chodzę po górach, dolinach i innych pagórkach nie spotkałem nikogo, kto by łapał motyle poza mną. Aczkolwiek, wg moich obserwacji zainteresowanie motylami wzrasta. Jest to sygnał, na który trzeba uważać, bo ze wzrostem kolekcjonerów maleje liczba motyli, dlatego szkoda by było, aby taki motylek wpadł w niepowołane ręce. Ja od początku wiosny będę jak zwykle łaził po ''motyliskach'', dlatego każdy, nawet najmniej istotny fakt potwierdzający to, ze Paź ten jeszcze tutaj lata, będę głęboko rozważał. Broń boże mnie od tego, abym nie daj złapał takiego motylka do gabloty. Ale jeśli mocno się w głowę nie uderzę, to do tego nie dojdzie, OBIECUJĘ SOBIE.
Konkurencja konkurencją, ale trzeba unikać walki, ale jeśli jest ona nieunikniona, to trzeba ją wygrywać, wiadomo, wygra zawsze natura, ale człowiek może niemniej jej w tym pomóc, dlatego chylę czoła temu zadaniu.
Łukasz, jeśli dobrze pamiętam, to i Ty mieszkasz w Bielsku-Białej. Czy byłbyś zainteresowany wspólnymi wypadami w teren? We dwójkę raźniej, a co dwie pary oczu to nie jedna.
Serdecznie pozdrawiam
