Strona 1 z 1
Potrzeba ochrony Limenitis populi
: wtorek, 8 kwietnia 2008, 20:46
autor: Adam Warecki
W ciągu ostatnich kilku lat drastycznie zmalała liczebność populacji pokłonnika osinowca.Obserwacje dotyczą Beskiu Niskiego, Bieszczadów i Pogórza Przemyskiego.
Przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w masowym usuwaniu z naturlanych siedlisk rośliny żywicielskiej dla gąsienic L.populi. Z przykrością stwierdzam, że ten jeden z największych naszych krajowych motyli dziennych zniknął zupełnie z wielu miejsc , gdzie przedtem ( raptem 3-4 lata temu) występował dość licznie. Wycinanie młodych osik porastających drogi i dukty leśne jest katastrofalne w skutkach. Przed kilku laty spotykałem hibernaria gąsienic na młodych osikach w liczbie klikunastu na odcinku drogi leśnej liczącej 5-6 km. w Magurskim Parku Narodowym .Obecnie w tym rejonie trudno w ogóle znależć choć jedną osikę!. Mam pytanie. Jaki sens ma wycinka młodych osik po drugiej stronie rowu( fosy)? Kto realizuje "wspaniały" pomysł czystych dróg leśnych i duktów na szerokości 3-4 m poza obszarem jej właściwego użytkowania. Podobny problem jest w Jaśliskim Parku Krajobrowym i w niektórych miejscach Bieszczadów. Na terenie Pogórza Przemyskiego od dwóch lat pokłonnik osinowiec jest wielką rzadkością.
Wiem ,że na forum entomologicznym zabierają głos koledzy , którzy są związani z gospodarką leśną. Mam do nich apel aby zastanowic się głębiej nad zagadnieniem wycinania osik w miejscach , gdzie motyl ten chętnie składa jaja, gdzie można spotkać żerujące gąsienice. Są to wspominiane drogi leśne przy ciekach wodnych z wystawą głównie płd/wsch.
W innych rejonach Polski być może jest lepiej.... ale obszar Podkarpacia i Małopolski a szczególnie Beskidu Niskiego jest istotnie zagrożony z możliwym dalszym uszczuplaniem populacji tego niegdyś pospolitego motyla.
: wtorek, 8 kwietnia 2008, 21:50
autor: Jarosław Bury
Adamie, mam podobne obserwacje ze swojego najbliższego i dalszego otoczenia - w ubiegłym roku dokonano "czyszczenia" poboczy dróg leśnych w Nadleśnictwie Kańczuga - zniszczono roślinność, gł. młode topole i osiki, ale również wierzby iwy, na poboczach wielu kilometrów dróg leśnych. W jakim celu? - ja nie umiem odpowiedzieć - bo drogi były b. szerokie i doskonale przejezdne. O ile rusałki doskonale sobie poradzą, to pokłonniki na pewno boleśnie odczuły to "porządkowanie"... Jestem przekonany, że nikt nie zastanawiał się nad konsekwencjami jakie to przyniesie dla tych pięknych motyli - bo leśników to po prostu nie interesuje
(Proszę wybaczyć, jeżeli ktoś poczuje się urażony - ale taka jest moja opinia)
Ostatnio kilka stanowisk rzadkich motyli, nie ukrywam, moich ulubionych, ma pecha - zrywki drzew na stanowiskach L. achine i N. rivularis pozostawiły księżycowy krajobraz - koleiny po ciągnikach i ciężarówkach wjeżdżających do lasu! Nieuprzątnięte reszki zciętych drzew, śmieci...
Nie chcę zamieszczać zdjęć, ale zapewniam, że las b. bardzo długo leczył rany po tak dokonanych cięciach, w dodatku wykonanych na stanowiskach
"chronionych" gatunków motyli. Obawiam się, że żaden z leśniczych nie zdawał sobie nawet sprawy, że posiada na swym terenie tak cenne gatunki,
podlegające w Polsce prawnej ochronie.
Jak to się ma do szumnych wypowiedzi leśników - że las to nie zakład produkujący drewno, lecz wrażliwy ekosystem, a głównym zadaniem leśników nie jest nadzorowanie pozyskiwania drewna, lecz ochrona lasu i dbałość o jego prawidłowe funkcjonowanie. Jak widać na przytoczonych przykładach niekiedy pracownikom leśnym b. daleko do realizacji tych szczytnych zapowiedzi!
: wtorek, 8 kwietnia 2008, 22:18
autor: eReM
Jarosław Bury pisze:Jak to się ma do szumnych wypowiedzi leśników - że las to nie zakład produkujący drewno, lecz wrażliwy ekosystem, a głównym zadaniem leśników nie jest nadzorowanie pozyskiwania drewna, lecz ochrona lasu i dbałość o jego prawidłowe funkcjonowanie. Jak widać na przytoczonych przykładach niekiedy pracownikom leśnym b. daleko do realizacji tych szczytnych zapowiedzi!
przeczytaj sobie Ustawę o lasach, to jedna z podstaw naszej gospodarki leśnej. I raczej zwykłych leśników-terenowców o to nie można oskarżać, bo mimo, że są gospodarzami lasów na danym terenie, to wykonują pracę pod nadzorem i na czyjeś polecenie. Głównym zadaniem lasów JEST pozyskiwanie drewna i zarabianie na tym niezłej kasy (poprzez umiejętne sterowanie dysponowana masą a znacznie większym popytem osiągane są co roku coraz wyższe ceny) i niech nikt nie daje się zwieść (np po przeczytaniu wyżej wymienionej Ustawy), że ochronna rola lasów jest ich główną rolą ;/
: wtorek, 8 kwietnia 2008, 23:35
autor: Stefan Kraśnicki
Wyjaśnienie przyczyny wycinania osik przez leśników jest bardzo proste.
Jest taki program w telewizji TVP 3 pasmo lokalne w sobotę godz. 22.00 oraz w niedzielę godz. 08.00 pod tytułem Odkrywanie Podkarpacia. Pokazano w nim wiele razy ten sam fragment reportażu ze stokówki nad Tworylnym w Bieszczadach, gdzie w obecności chyba byłego dyrektora BPN leśnik pokazywał ścięte osiki twierdząc, że łyko z nich jest przysmakiem jeleniowatych…Jak z tego było widać nie chodzi tu o znaczenie gospodarcze…
Niedługo Limenitis populi pojawi się na liście gatunków chronionych…
Niestety okropnie szyderczo brzmi to określenie chronionych…
: środa, 9 kwietnia 2008, 02:40
autor: admin
bzyku pisze:Przeczytaj Ustawę o lasach, to jedna z podstaw naszej gospodarki leśnej. (...) Głównym zadaniem lasów JEST pozyskiwanie drewna
Jak to czytam to mi się chce plakac, wyć i noż mi się w kieszeni otwiera!
(nie chodzi mi o wyjasnienia Bzyka, tylko istote sprawy..)
Las ma zadanie? A Gospodarka Lesna może niszczyc, bo jest (na jej wyłączny uzytek) stworzona ustawa o trzebiezy i grabieży lasów... Wszystko postawione na glowie!
Las byl przed nami.
Gospodarka Leśna to aparat do pozyskiwania pieniędzy na organizmie żywym, ktory jest nasza historyczna spuscizna i dobrem narodowym. Gospodarka Lesna moze wiec pustoszyc, niszczyc (klusownik nie, bo nie wzbogaca budzetu) na podstawie ustawy a las do tego jest przeciez (!) zeby go wycinać. Brzmi to upiornie.
Nie dajmy się zwariować! (ja zle znoszę okreslenie Gospodarka Lesna, juz dostaję drgawek, po ponad 20 latach przygladanie sie tej gospodarce w Lasach Spalskich i w calej Polsce....
Późno juz, ide spac, tym razem przybity.
PS. Panowie Lesnicy - ja sie na Was nie obrazam, ale system i rzeczywistosc mnie czasami przerasta i nie moge za nic pogodzic interesow z dobrem Przyrody.
Do tematu pokłonników i drzewek - wyczyszczą nam przydroża, "zaczeszą" i przystrzyżą łaczki, bedzie równiutko i "ładnie" jak w niemieckich landach. My bedziemy smigac brykami 200 km/h po równym asfalcie (tego chyba nie dozyjemy) a zeby zobaczyc poklonnika bedziemy musieli.... wykupic bilety lotnicze
Dzisiaj zastanawialem sie nad szalonym tempem zmian, jakie mozna ostatnio zaobserwowac np w drzewostanie spalskim, w ktorym 150-200 letnie sosny wypadają masowo. Jakas agonia lasów nadchodzi czy co?... za kilka lat drzewostany beda nie do poznania. Łąki też - powstaje własnie osiedle luksusowych willi na obrzezach rezerwatu

.
: środa, 9 kwietnia 2008, 07:12
autor: Łukasz
Ja u siebie, w pewnym rezerwacie, obserwowałem jakiś czas temu tego pokłonnika. Ciekawe jest to o tyle, że miałem okazję spotkać się tylko z dwoma masowymi pojawami - pierwszy był jakieś 9 lat temu, kiedy to tato mi złapał pierwszy okaz. Drugi był w 2005, pokłonników było więcej niż mieniaków. Ale tylko w tym jednym niewielkim rezerwaciku. Nigdy nie odnosiłem wrażenia, że jego populacja jakoś drastycznie spada, bo po prostu uważałem, ze to taki gatunek, który występuje masowo co kilka lat, a potem "regeneruje" populację. Aczkolwiek teraz mi się oczy otworzyły, bo rzeczywiście podejrzanie jest z naszymi większymi rusałkami. Jedno jest pewne - rokrocznie widuję coraz mniej mieniaków. W naszym lesie wprawdzie nie zauważyłem, żeby leśnicy wycinali topole i wierzby (raczej wywożą potężne ilości świerka, przy tym niszcząc łąki, ścieżki i polany, co jest żałosnym widokiem), ale coś tu chyba jest nie do końca w porządku...
: środa, 9 kwietnia 2008, 07:57
autor: Konto_usuniete
Jarosław Bury pisze:bo leśników to po prostu nie interesuje
Mylisz się interesuje. Tylko wybacz ale leśnik nie jest od wszystkiego, nie musi i choćby chciał nie będzie się znał na wszystkim.
A ja zadam pytanie z innej strony - czy o tym że w jakimś miejscu w parku w lesie są skupiska tych motyli poinformowaliście OFICJALNIE nadlesnictwo czy dyrekcję Parku????
NIE???? no to sorki ale stańcie przed lustrem uderzcie się w piersi bo jesteście współwinnni że te stanowska zniknęły - jeśli przyjmuje się postawę kwoki na jajach - moje nie rusz nie dam to trzeba się liczyć z takim wariantem.
Czemu czyścili ano chociazby dla tego że drzewa mogły przeszkadzać w wywozie drewna. Czemu przy rowach ano tem że rów zarasta.
NIestety zasad jest taka dane żeby zafunkcjonowały muszą być znane - jeśli się na nich siedzi - to takie są skutki.

: środa, 9 kwietnia 2008, 11:19
autor: beksinski
To chyba ogolny problem, ze ludzie nie bardzo wierza, ze pojedyncze dzialania cos dadza. Zaloze sie, ze wiekszosc ludzi (wlaczajac mnie) ma nadzieje, ze jak biora udzial w jakims programie rozmieszczeniowym, to te dane automatycznie wplywaja w jakis magiczny sposob na ochrone siedlisk i gatunkow. Ale tak pewnie w duzej mierze nie jest.
: środa, 9 kwietnia 2008, 14:38
autor: Jarosław Bury
Czytam sobie niektóre wypowiedzi powyżej i ogarnia mnie uczucie zdumienia, rozgoryczenia i frustracji...
Jasną sprawą jest, że las był, jest i będzie trzebiony, smutna prawda, wymogi ekonomiczne. Ale każdą czynność można wykonać w sposób profesjonalny i fachowy, albo w sposób świadczący o braku wrażliwości i wiedzy, graniczący z ignorancją czy wandalizmem...
Ochrona przyrody jako takiej to nie statutowy obowiązek leśników - jasne, tylko idąc tym tropem nie zdziwmy się któregoś dnia, gdy Zakład Energetyczny zrzuci ze słupów wszystkie gniazda bocianów, a np. Spółki Wodne zniszczą żeremie i wybiją bobry, bo przecież nie ochrona zwierząt to podstawowe - statutowe obowiązki tych instytucji!!!
W sprawie ochrony zwierząt kierujmy się raczej do organizacji zuchowych w przedszkolach i harcerskich w podstawówkach - one to mają w statutach!!!
W tej sytuacji nie dziwi fakt braku wiedzy i zainteresowania części leśników tym co żyje na podległym im terenie - patrz wątek o programie Natura 2000...
Z resztą w nawale statutowych obowiązków (czytaj: trzebież lasu) zapracowani leśnicy nie mogą znaleźć czasu na wszystko! Nie temu przecież służą studia leśne, by sprawnie rozróżniać gatunki roślin i zwierząt, z minimalna znajomością ich potrzeb i uwarunkowań prawnych w zakresie ich ochrony! Trudno każdemu rozróżnić żubra od muchy, czy motyla od żaby.
Spieszmy więc wszyscy z pomocą leśnikom - udajmy się gremialnie do siedzib Nadleśnictw i Leśnictw, (nie zapominajmy o Zakładach Energetycznych, Spółkach Wodnych itd) informujmy o rzadkich i chronionych gatunkach...
Pamiętajmy tylko!!!
Należy ubiegać się o zaświadczenie potwierdzające nasze zaangażowanie w tej kwestii - aby nie być później oskarżonym o współudział w dewastacji ojczystej przyrody
( urzędowa opłata przy wydaniu zaświadczeń to koszt 25 zł, jedynie Urzędy Skarbowe, za wydanie zaświadczenia o braku konieczności uiszczenia akcyzy każą sobie płacić 160 zł - może to dobry pomysł dla Nadleśnictw? )
Dziwi mnie tylko fakt, że niektóre zakresy wiedzy część leśników opanowała perfekcyjnie - np. obsługa broni palnej, arkana polowań na zwierzynę płową, czy sprawny załadunek świeżo zciętego drewna na ciężarówki...
"Zielony" Jarek.
: środa, 9 kwietnia 2008, 15:43
autor: Witas
Jarosław Bury pisze:Spieszmy więc wszyscy z pomocą leśnikom - udajmy się gremialnie do siedzib Nadleśnictw i Leśnictw, (nie zapominajmy o Zakładach Energetycznych, Spółkach Wodnych itd) informujmy o rzadkich i chronionych gatunkach...
Chciałbym widzieć minę leśnika, który dowiaduje się o takim kwiatku w swoim leśnictwie! Nie może prowadzić wyrębu, co za tym idzie nie może sprzedać drewna.
Miałem rozmowę w pewnym nadleśnictwie. Każde świecenie muszę zameldować, bo... tam może być zrywka, polowanie, i tak jeszcze parę rzeczy. O wjeździe samochodem do lasu nie wspomnę.
Jedynym wyjściem jest ochrona rezerwatowa ale ona opiera się przede wszystkim na florze, a ta jest raczej dość dobrze poznana, botanicy wiedzą co gdzie rośnie i raczej nie apelują o rezerwaty. Jeżeli powstają rezerwaty to w najmniej oczekiwanych miejscach i jest to raczej radosna twórczość biurokratów (sory chyba euro... bo oni tak kochają NATURE)
W jednym wypadku który znam energetycy wycinają krzaki i... Zachowują stanowisko
: środa, 9 kwietnia 2008, 16:19
autor: beksinski
Mimo tych wszystkich gorzkich slow, chyba jednak mowienie, informowanie, pisanie i przede wszystkim wspolpraca z tymi, ktorym dobro przyrody nie jest obojetne, to jedyne co mozemy zrobic. Na decyzje na szczeblu samorzadowym czy rzadowym mamy tylko czesciowy (tez istotny) wplyw poprzez wybory.
Ja staram sie wspolpracowac z kim tylko sie da, zarzadem parku krajobrazowego, lesnikami i uniwersytetami. W kazdym z tych miejsc w koncu znajdziecie kogos, kto jest bardziej wrazliwy, lub po prostu dobrze wykonuje swoj zawod. Daje to jakas szanse, ze o problemie uslyszy wiecej ludzi niz bywalcy tego czy innego forum.
Trzeba wierzyc, ze nie wszystkie dzialania sa zdeterminowane zdobyciem kaski.
: środa, 9 kwietnia 2008, 16:51
autor: eReM
Jarosław Bury pisze:
Z resztą w nawale statutowych obowiązków (czytaj: trzebież lasu) zapracowani leśnicy nie mogą znaleźć czasu na wszystko! Nie temu przecież służą studia leśne, by sprawnie rozróżniać gatunki roślin i zwierząt, z minimalna znajomością ich potrzeb i uwarunkowań prawnych w zakresie ich ochrony! Trudno każdemu rozróżnić żubra od muchy, czy motyla od żaby.
no tutaj to już przesadziłeś

W programie studiów leśnych wiele godzin poświęca się rozpoznawaniu gatunków owadów, roślin, grzybów etc. Sęk w tym, że wiedza ta jest w niewielkim potem stopniu potrzebna w pracy.
Poza tym nikt nie zwrócił uwagi, że za "urynkowienie" lasu nie tylko LP ponoszą odpowiedzialność. Pomijając polityków, którzy zawsze są winni

, lasy wypełniają zapotrzebowanie na drewno. Kogo zapotrzebowanie?? Nas, społeczeństwa. Na dzień dzisiejszy szacowane jest ono na ponad 28mln m3 drewna rocznie. Jak długo drewno będzie tak chodliwym i potrzebnym surowcem, nie będzie mowy o jednoczesnym pełnieniu przez las wielu funkcji, jak to zapisano w Ustawie. I w tej kwestii nic nie zmienicie, "żaba nie będzie nigdy ważniejsza od człowieka".
Łukasz pisze:
W naszym lesie wprawdzie nie zauważyłem, żeby leśnicy wycinali topole i wierzby (raczej wywożą potężne ilości świerka, przy tym niszcząc łąki, ścieżki i polany, co jest żałosnym widokiem), ale coś tu chyba jest nie do końca w porządku...
oj Łukasz, niewiele widać wiesz o lasach w pobliżu swojego miejsca zamieszkania... Dlaczego masowo wycinają i wywożą świerka? Nie słyszałeś o pladze kornika drukarza w Beskidzie Śląskim? Mają tam robić co według Ciebie?? Założyć rezerwat kornika i czekać aż schrupie wszystkie świerki do reszty? Zrywają przez łąki niestety

bo zrywka poduszkowcami to jeszcze takie małe science-fiction. No ale temat świerka ma się nijak do tego co powyżej...
A pokłonnik osinowiec powinien występować u Ciebie wcale nierzadko. W zeszłych dwóch latach dość licznie obserwowałem je 20km od Ciebie (jednorazowo po kilkanaście okazów samców siedzących na drogach leśnych, pojedynczo, w pewnych odstępach od siebie), po południowej stronie jez. Goczałkowickiego, w Chybiu i Zabrzegu. Początek czerwca, drogi leśne - sprawdź w tym roku.
: środa, 9 kwietnia 2008, 20:53
autor: Piotr Pawlikiewicz
Bzyku, bzyku baju baju. Powiedz mi a co się stanie jak padnie świerk przez kornika, jak go leśnicy nie sprzątną będzie leżał, i idę oddać rękę ze lasu kornik nie zje, no chyba ze to monokultura to wszystko możliwe, nawet strata ręki. Ale to czyja wina monokulturowych lasów moja?? Ale spadnie zysk i nikt nie będzie czekał skoro jest popyt. Słyszałem również że Białowieskie lasy tez padają w wyniku "kornika"

hehehe Druga sprawa, mogę się mylić w tym przypadku, ale być może świerk rośnie na stanowisku buka to w takim wypadku wycinajcie, tylko nie sadźcie z powrotem świerka. Myślałem że coś się zmieniło, ale te same kadry te same bajki nowym leśnikom opowiadają.
zresztą skoro jest tu dużo leśników, to się zapytam:
w Borach Tucholskich dwa lata temu widziałem sadzonki czeremchy amerykańskiej, po co??
: środa, 9 kwietnia 2008, 21:33
autor: eReM
przepraszam z góry za off-top ale muszę odpowiedzieć

A to się stanie, że świerk całkowicie wypadnie z drzewostanów. Mieszkam właśnie na takim terenie, wschodnia część województwa opolskiego, jeszcze 100 lat temu świerk stanowił niecałe 10% udziału w lasach, potem klęska i zaczął gwałtownie wypadać, dziś stanowi tylko marginalną domieszkę ;/ Zresztą kto tu był ten widział.
Mówisz buk... czy wiesz, że nie wszędzie da się zastąpić świerka bukiem?? Przytaczając znany zapewne przez Ciebie fakt, że te drzewa mają bardzo różne wymagania ekologiczne, świerk jest głównym gatunkiem tworzącym piętro regla górnego. Jaki inny gatunek proponujesz w jego miejsce, gdy zeżre go kornik?? Oczywiście gradacja ma swoje stadia, po stadium kulminacyjnym zacznie słabnąć, tylko co wtedy pozostanie?? W tej chwili Beskidy są blisko apogeum (zdajesz sobie sprawę, z tego, że ilość zaatakowanych drzew w Beskidzie Śląskim liczy się w kilkudziesięciu milionach m3??), w Sudetach zaczyna się też dziać coraz gorzej, widziałem wypadające całe góry...
Po trzecie... kto odpowiada za monokultury świerkowe w górach i sosnowe na niżu?? Wiesz jak długo rośnie las, może wystawmy rachunek za dzisiejsze monokultury hitlerowcom albo zaborcom ;/
Pamiętaj też, że problem z zamieraniem drzew dotyczy w Polsce (i w Europie) nie tylko świerka ale i dęba, jodły, jesionu. I kto temu jest winien? A może to wszystko baju baju...??
: środa, 9 kwietnia 2008, 22:37
autor: Dispar
Spadek populacji L. populi obserwujemy od początku lat 90-tych. Najliczniejsza populacja tego motyla jaką widziałem (P. Białowieska) zaczeła zanikać na początku 2000 roku. Pracuję w Lasach Państwowych 15 lat i mam do czynienia ze spedycją drewna wyciętego w lasach. W ostatnich latach wycina się zdecydowanie mniej osiki niż było to na początku mojej pracy. Więc jak to jest z tym wycinaniem lasów skoro ciągle rośnie nam lesistość w kraju? A może L. populi wycofuje swój zasięg w kierunku pólnocnym jak to się dzieje z np. derkaczem? Może ocieplenie klimatu ma na to wpływ jak i na świerki w P. Białowieskiej?
A to, że przedwczoraj prądu nie było w Szczecinie to też wina leśników

?
: środa, 9 kwietnia 2008, 22:50
autor: Jarosław Bury
Las lasowi nierówny...
: środa, 9 kwietnia 2008, 23:23
autor: brat
Według statystyk FAO tzw. lesistość świata zmniejszyła się o około 2 proc. w ostatniej dekadzie i stale się zmniejsza. Polska jest jednym z nielicznych państw, gdzie udaje się utrzymać tendencję odwrotną. Po II wojnie światowej lasy i bory zajmowały 21 proc. powierzchni naszego kraju, teraz zajmują prawie 30 proc.
I wypadało by się cieszyć, gdyby nie to co jest tematem dyskusji. Nie mam nic przeciwko lasom, ale np. przez nierozsądne zalesianie (czasami bezsensowne) naturalnych łąk , torfowisk, muraw kserotermicznych itp. zniszczono wiele siedlisk chronionych gatunków motyli (i nie tylko) oraz roślin. Bzyku nie znam się na chrząszczach, nie wiem jak Ty na motylach, ale każdy motylarz może wymienić co najmniej kilka takich miejsc ze swojego terenu. Więc nie dziw się nam motylarzom, że mamy taki stosunek do gospodarki leśnej.
Jako przykład podam słynne Podgórki Tynieckie (z Rezerwatem Skołczanka), kiedyś raj dla motyli opisywany przez Błeszyńskiego. Z krajobrazu stepowego niewiele pozostało, teraz to już w większości las z dużą domieszką obcych gatunków drzew. :sad:
: środa, 9 kwietnia 2008, 23:56
autor: Piotr Pawlikiewicz
Bzyku wytłumacz mi jeszcze tylko jedno po co sadzicie czeremchy amerykańskie

mam nadzieje ze to tylko marginalny przypadek. Co do zarastania łąk to jest wiele czynników jednym z nich co może dziwić to ochrona rezerwatowa, często jest tak że jest zrobiony rezerwat i to sie o nim zapomina i w wyniku naturalnej sukcesji zarasta. Przykład moje okolice, czy wspaniałe stanowisko w Dobromierzu, choć tam wiem ze pewną jego cześć karczują.
Las lasowi nierówny i leśnik leśnikowi też, mam nadzieje ze młoda fala leśników przegryzie się przez banały które ich częstowali starsi koledzy min. drukarz. I zaczną sami rozumować pewne zjawiska przyrodnicze a nie powtarzać głupio. Wymieranie drzew w Sudetach to przecież nie bezpośrednia wina drukarza lecz pośrednia. A może nawet któryś pomyśli że pewne fragmenty lasu należy zostawić same sobie (nie wiem ile, tak żeby był opłacalny wyrąb, tylko niech nie bedą to 2 drzewa, niech sie wali, niech leży, gnije, niech jeleń to obgryza a borsuk sra, żeby uwzględniali w nasadzeniach inne drzewa niż sosna itp. Że zaczną patrzeć na las jak na rasowego pieska którego trzeba pieścić aby wydał cenny miot a nie jak na świniaka byle szybko utuczyć i sprzedać. Podobno niektórzy już tak myślą a nawet robią...
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 07:28
autor: Jess Nymark
Kiedyś zapytałem pewnego leśnika (RDLP Szczecin) po co sadzą w lesie dęba czerwonego.
- Ano po to żeby jelenie miały co żreć.
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 07:54
autor: Konto_usuniete
Jarosław Bury pisze:Dziwi mnie tylko fakt, że niektóre zakresy wiedzy część leśników opanowała perfekcyjnie - np. obsługa broni palnej, arkana polowań na zwierzynę płową, czy sprawny załadunek świeżo zciętego drewna na ciężarówki...
taa... wg danych PZŁ tylko około 23% polujących to osoby wykonujące czynnie zawód leśnika. Zaś największą grupę stanowią byli wojskowi, policjanci i szeroko pojęta palestra. Zaś drewno na ciężarówki ładują tzw ZUL-e firmy zewnętrzne nie powiązane z lasami.
Jarosław Bury pisze:gdy Zakład Energetyczny zrzuci ze słupów wszystkie gniazda bocianów, a np. Spółki Wodne zniszczą żeremie i wybiją bobry, bo przecież nie ochrona zwierząt to podstawowe - statutowe obowiązki tych instytucji
i tak było jeszcze 15-20 lat temu słupy były czyszczone zaś żeremie rozssadzne nawet przy użyciu ładunków wybuchowych. Tylko tu mówimy o dwóch łatworozpoznawalnych gatunkach - zresztą dopiero od dwóch lat energetycy zgodzili się na zakłądannie osłon na przewody przy gnizadach - wcześniej wiele młodych ginęło siadając na dwóch drutach "na raz"
Jarosław Bury pisze:Należy ubiegać się o zaświadczenie potwierdzające nasze zaangażowanie w tej kwestii
to już jawna drwina wynikająca jak rozumiem ze wzburzenia
Witas pisze:Miałem rozmowę w pewnym nadleśnictwie. Każde świecenie muszę zameldować, bo... tam może być zrywka, polowanie, i tak jeszcze parę rzeczy. O wjeździe samochodem do lasu nie wspomnę
coż po prostu chce wiedzieć co dzieje się w lesie - a pamiętasz Kuriańskie - mieliśmy zgodę a leśniczy i tak podjechał "dyskretnie" zobaczyć co się dzieje.
Piotr Pawlikiewicz pisze:Ale to czyja wina monokulturowych lasów moja
nie

tylko 150 +50 lat grabieży przez zaborców, potem okupacji i wycinki przez niemców i rosjan a następnie dawania daniny naszemu "bratu" ze wschodu.
przykład - świerki w Beskidach - masowo padają czemu? a bo Habsburgowie którzy je posadzili w miejsce wyciętych w pień lasów sadzili świerki sprowadzane z Alp i teraz my tę żabę zjadamy.
Piotr Pawlikiewicz pisze:Borach Tucholskich dwa lata temu widziałem sadzonki czeremchy amerykańskiej, po co??
A trzeba było zapytać się na miejscu

a tak na serio - czy było to w lesie gospodarczym czy na terenie PN.
brat pisze: Nie mam nic przeciwko lasom, ale np. przez nierozsądne zalesianie (czasami bezsensowne) naturalnych łąk , torfowisk, muraw kserotermicznych itp. zniszczono wiele siedlisk chronionych gatunków motyli (i nie tylko) oraz roślin.
Tak zostało to zniszczone ale czesto nie wynikało to ze złej woli leśnika a z durnych instrukcji - "uproduktywniania" kazdego fragmentu powierzchni - dopiero np w instrukcji z połowy lat 90 jest odstępsto od koniecznosci zalesiania na siłę każdego fragmentu powierzchni. A "meliorację" łąk to co? to samo spóścićc wodę bo socjalistyczna gospodarka musi się rozwijac - likwidacja miedz, śródpolnych grusz, lip, dębów - tylko patrząc na dzień dzisiejszy nie wolno o tym zapominać.
brat pisze:większości las z dużą domieszką obcych gatunków drzew
a nie przypadkiem większosć z samosiewu????
Piotr Pawlikiewicz pisze:często jest tak że jest zrobiony rezerwat i to sie o nim zapomina i w wyniku naturalnej sukcesji zarasta
dokładnie tak - przykłąd rezerwaty w Puszczy Białowieskiej - czesto brak rezerwatu jest lepszy niżjego obecność.
Ale wynika to jeszcze z czego innego - lansowanego do praktycznie roku 2000 zachowawczego modelu rezerwatów - czyli zostawiamy tak jak jest przyroda sama wie co najlepsze. No i wyrosły takie "kwiatki".
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 09:08
autor: Adam Larysz
Piotr Pawlikiewicz pisze:Bzyku wytłumacz mi jeszcze tylko jedno po co sadzicie czeremchy amerykańskie
No jak to, po co? Po to, żeby było więcej żeglarka

: czwartek, 10 kwietnia 2008, 09:18
autor: Piotr Pawlikiewicz
No jak to, po co? Po to, żeby było więcej żeglarka

no tak podobno przestawił się na tą roślinkę.

Jak sobie teraz przypomniałem to te nasadzenia były wzdłuż drogi i dodatkowo zabezpieczone siatką. A czy na terenie Parku Narodowego, czy Krajobrazowego a może tylko w zwykłym lesie, musiałbym sprawdzić na mapie.
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 15:40
autor: Robert Rosa
Darek napisał:
... A może L. populi wycofuje swój zasięg w kierunku pólnocnym jak to się dzieje z np. derkaczem? ...
muszę powiedzieć, że coś w tym może być... przez ponad 20 lat szukałem tego gatunku wokół Piły i Drawska Pomorskiego i nic... a tu w zeszłym roku kolega (też motylarz) zbaraniał, bo zobaczył go przy swojej szkółce leśnej, jak wygrzewa się na ścianie drewnianej stodoły... co prawda przyjąłem doniesienie do wiadomości, ale w tym roku trzeba będzie poszukać materiału dowodowego dla pewności. Ponadto, coraz częściej występuje w okolicy A.ilia... a jeszcze kilka lat temu nie było go w okolicy wcale...
pozdro
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 16:03
autor: brat
grzegorzb pisze:a nie przypadkiem większosć z samosiewu????
Większość drzew posadzono, głównie brzozy, modrzewie, sosny i...dęby amerykańskie (dąb czerwony sztucznie wprowadzony do polskich lasów). Ten ostatni znakomicie się w Polsce przyjął rozsiewa się i rozprzestrzenia (i żadna gąsienica ich nie ruszy

). Nawet ktoś chyba uznał go za rodzimy gatunek umieszczając wizerunek jego liśći na monetach 1, 2, i 5 - groszowych !!!

: czwartek, 10 kwietnia 2008, 16:08
autor: eReM
Piotr Pawlikiewicz pisze:Wymieranie drzew w Sudetach to przecież nie bezpośrednia wina drukarza lecz pośrednia. A może nawet któryś pomyśli że pewne fragmenty lasu należy zostawić same sobie (nie wiem ile, tak żeby był opłacalny wyrąb, tylko niech nie bedą to 2 drzewa, niech sie wali, niech leży, gnije, niech jeleń to obgryza a borsuk sra, żeby uwzględniali w nasadzeniach inne drzewa niż sosna itp. Że zaczną patrzeć na las jak na rasowego pieska którego trzeba pieścić aby wydał cenny miot a nie jak na świniaka byle szybko utuczyć i sprzedać. Podobno niektórzy już tak myślą a nawet robią...
podsumuję krótko: wszystko co piszesz byłoby super, z tą jednak zasadniczą różnicą, że potrzebujemy kilkadziesiąt milionów m3 drewna rocznie. Zastanowić należałoby się nad tym, w których lasach zaprzestać użytkowania a które traktować jako typowo gospodarcze.
Jeśli chodzi o czeremchę amerykańską, to nie odpowiem Ci na to pytanie - po co. Bo nie ja ją tam sadziłem (używasz określenia "wy")

i jest to powszechnie uważany chwast i tępiony z lasów.
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 17:43
autor: Adam Warecki
Mój post traktujący Limentis populi jako gatunek zagrożony wynikał z wieloletnich obserwacji zarówno imago jak i stadiów rozwojowych, a szczególnie wspomninanych hibernariów. I tak zdecydowanie wycinanie młodych osik w miejsach szczególnych , gdzie istnieją dogodne warunki do rozwoju jest tego główną przyczyną. Ale czy jedyną? pewnie nie. W ubiegłym roku w znalezionych pięciu hibernariach , aż trzy gąsienice nie wyszły na wiosnę ( tutki liściowe nie były uszkodzone), po wypreparowaniu gąsienice były całe , ale już lekko zmumifikowane. We wcześniejszch latach takiego zjawiska nie obserwowałem.
Odnośnie ocieplenia klimatu. Przykład z Magurskiego Parku Narodowego i Pogórza Przemyskiego jest koronnym dowodem zniknięcia roślin żywicielskich z tych terenów i zdecydowanego spadku populacji pokłonnika osinowca. Teren Roztocza zdecydowanie zaoszczędzony i tam motyle te jeszcze można obserwować.
Poruszając tę tematykę chciałem zasygnalizować problem dla kolegów ( wiązanych z gospodarką leśną), którzy może mają większy wpływ na te zjawisko, niekiedy niepotrzebnego usuwania młodych osik, które rosną nie w rowie a za nim w odleglości kilku metrów od leśnej drogi.
Czasem naprawdę nie trzeba wiele działań by zaoszczędzić naturalne siedliska L.populi. Jeden z kolegów na Forum trafnie zauważył,iż trzeba takie informacje przekazać leśnikom, żeby mieli pewną świadomość, którą wielu z nich nie ma. Dowodem jest fakt ostatniego mojego spotkania z leśniczym na Pogórzu Przemyskim, który zaczepił mnie jak oglądałem kokorycz na skraju lasu. Na pytanie co ja tu robię, odpowiedziałem, iż obserwuję gąsienice niepylaka mnemozyny- akurat żerowała b.maleńka gąsieniczka dopiero po drugiej wylince ( zupełnie czarna - trochę małe te gąsieniczki w tym roku o tym czasie, kilka spotkałem po trzeciej wylince), poinformowałem pana , iż jest to gatunek chroniony w Polsce i należy chronić przed zagospodarowaniem ten kawałek skarju lasu. Pan był zaskoczony, że ma takiego motyla w swoim lesie. Inny przykład , o którym pisał Jarek Bury. Przed trzema już laty spotkałem niedaleko stanowiska Nepitis rivularis pana leśnieczego, który przygotowywał sąsiadującą z tawułą wierzbolistną łąkę pod uprawy roslin dla leśnych zwierząt. Poinformowałem , że na tej tawule ( pan nie wiedział, że jest to tawuła) żyją sobie gąsienice chronionego i rzadkiego motyla. Uzyskałem odpowiedż,że dobrze o tym wiedzieć, " bo chciałem wyciąć część tych krzaków, aby poszerzyć poletko dla roślin, teraz tego nie zrobię". Było warto tylko poinformować. Ale tej zimy jak Jarek Bury pisał odbywała się ścinka drzew w sąsiednim nadleśnictwie, gdzie ścięte drzewa były zwożone i ciągnione po części krzewów tawuły- efekt część krzewów uległa zniszczeniu. Myśle,że pewne działania są nieuchronne, ale niektórym można zapobiec.
: czwartek, 10 kwietnia 2008, 21:36
autor: Dispar
Kilka lat temu w leśnictwie Marka Hołowińskiego planowano zalesić dużą łąkę na której występowała liczna populacja E. aurinia. Wystarczyło mu zgłoszenie tego faktu do nadleśnictwa i łąka pozostała w stanie nienaruszonym. Szczęście, że w odpowiednim miejscu był odpowiedni leśniczy który zajmował się entomologią. A ilu mamy w kraju leśników których pasją jest entomologia? Ja znam chyba z siedmiu. W lesie jest tyle gatunków fauny i flory, że leśnik musiałby być alfą i omegą żeby pogodzić wszelkie uwarunkowania ich występowania.
Znam wiele miejsc gdzie osika rośnie licznie i gdzie jeszcze 20 lat temu L. populi był spotykany a nie widzę go tam już z 10 lat. Z tego co się dowiedziałem od znajomych ornitologów to kaczka krzyżówka w latach 20 i w 30 ubiegłego wieku była bardzo rzadko spotykaną w kraju kaczką a bardzo liczna była podgorzałka. Jak jest teraz z tymi gatunkami to każdy wie. Takie wahania populacji róznych gat. fauny i flory są ciągle obserwowane i wpływ w/g mnie mają na to zmieniające się warunki klimatyczne. Dąb czerwony rośnie u nas teraz dlatego, że ma odpowiednie warunki a osika zaczyna ginąć bo te warunki jej nieodpowiadają - za ciepło jest poprostu dla niej. Kiedyś w miejsce jednej wyciętej osiki momentalnie wyrastało 5 nowych a teraz po wycięciu jednej żadna nowa nie chce rosnąć. A co się dzieje z S. ligustri którego spotykam od dawna bardzo sporadycznie i tylko w P. Augustowskiej jest go tyle co u nas z latach 90-tych? Leśnicy wycieli mu liguster?
: piątek, 11 kwietnia 2008, 09:53
autor: jon
Przy zeszłorocznej inwentaryzacji leśnej w której wziąłem udział i miałem z tego tytułu mnóstwo kontaktów z leśniczymi, podleśniczymi, ku mojemu zaskoczeniu, ludzie ci okazali się bardzo wrażliwi na przyrodę i owszem oprócz dbania o swoje interesy związane z prowadzeniem gospodarki leśnej, handlem drewna, wycinką itp. okazali się oni jak najbardziej zainteresowani tym, aby mieć swój udział w ochronie wszystkich ciekawych, rzadkich, wymierających gatunków zwierząt. Wielu z nich ma bogatą literaturę i sami prywatnie interesują się przyrodą. Ja osobiście miałem wcześniej o leśnikach zdanie dość negatywne. Myślałem, że mają w głowie tylko biznes i choinki świąteczne. Ale to nieprawda. Oni też wychodzą z założenia, że las jest na tyle wielki, że starczy również miejsca dla motyli czy ptaków. Trzeba tylko z nimi rozmawiać. Są bardziej na to uwrażliwieni, niż pozostała część społeczeństwa nie związana z lasem. Oczywiście należy pamiętać, że to oni są u siebie a my u nich i nie powinno się im mówić co mają robić, a jedynie sugerować. Nikt nie lubi jak na swoim podwórku ktoś nam wytyka błędy i krytykuje. Do każdego trzeba umieć podejść, a załatwimy wszystko. Oni nie zawsze czują problem czasem nie wiedzą, że wycinając osikę pozbawiają możliwości rozwoju pokłonnika. Wystarczy to pokazać. Pewien leśniczy systematycznie czepiał się mnie, widząc mnie z siatką na motyle, bo nie wiedział co robię i o co mi chodzi. Byłem dla niego zbyt tajemniczy, a ludzie zwyczajnie obawiają się takich "cichociemnych". Aż w końcu go dopadłem i zagadałem do znudzenia a potem podarowałem mu zielony atlas motyli i od tego czasu mogę wjeżdżać do lasu samochodem tam gdzie tylko chcę. Po prostu przekonałem go, że nie węszę skąd by tu skroić drewno aby potem naładować bagażnik i się zmyć. A naprawdę interesują mnie motyle. Od tego czasu on sam fotografuje motyle i przesyła mi @. Wie, że nie można przeciągać ściętych drzew łąką na której żyje mnemozyna, bo w trakcie tych rozmów sam do tego doszedł.
: piątek, 11 kwietnia 2008, 10:00
autor: Marek Przewoźny
Odniosłem też podobne wrażenie przy tej inwentaryzacji, przyjęto nas z otwartymi ramionami i rzeczywiście większość leśniczych wykazała spore zainteresowanie.
: piątek, 11 kwietnia 2008, 10:57
autor: Przemek Zięba
Lesnicy są w większości w porządku, a fakt iż w każdym upatrują potencjalnego przestępcy wynika jedynie z faktu iż tak dzieje się od pokoleń. Człowiek z ,,lasu" tzn w stronach gdzie sie wychowałem zwany ,,lesianinem" chodził do lasu wyłącznie w celu kradzieży drewna, kłusownictwa i w terenach przygranicznych dla dawnych zaborów - przemytu.
Takie fanaberie jak obserwacje przyrody znane sa leśnikom od niedawna. Ale latami mieli do czynienia z przestępstwem w lesie ewentualnie polowaniami oficjalnymi.
Przyznam się że po uzyskaniu zgody od kilku nadleśnictw na połowy pasożytów - gdy rozmawiałem z leśnikami trudno było początkowo wyjaśnić szlachetne intencje badawcze.
Kiedyś padłem ofiarą ataku strażników leśnych, ponieważ niosłem w ręku coś co z daleka przypominało wnyki, które to podejrzane ,,urządzenia" wrzuciłem do samochodu.
dopiero wyjaśnienia że to ,,siatka na owady" czyli czerpak i prezentacja złowionych okazów wywołała uśmiechy na marsowych obliczach. Nawet uzyskałem podpowiedzi gdzie leżą stosy do przeglądania.
Nie jest źle i podobnie do Janusza uważam, że wielu z leśników to fajne chłopy i baby

: piątek, 11 kwietnia 2008, 11:42
autor: Jacek Kalisiak
Leśnicy to tacy sami ludzie jak pozostała część społeczeństwa, jedni interesują się tylko kasą, inni tylko dziewczynami, a cześć jest zainteresowana przyrodą. Zapewne niektóre zabiegi w lesie wykonywaliby rozważniej, gdyby polecenia przełożonych były opatrywane uwagą „wykonać przy jak najmniejszych szkodach dla środowiska”.
Co więcej uważam, że sukcesywnie społeczeństwo i państwo powinno podnosić koszt pozyskiwania dóbr ze środowiska i to pomimo „gwałtownego zapotrzebowania na drewno”. Każdy producent ponosi koszt na materiały do produkcji, zarówno w formie zapłaty za materiał, jak i w formie opodatkowania korzystania z dóbr natury. Jednak forma „opłacenia się” jest niewystarczająca. Można to pokazać na przykładzie Rospudy, gdzie kosztem miało być zrekompensowanie strat w środowisku naturalnym poprzez zasiedlenie odpowiednimi gatunkami sąsiednich środowisk. W sposób oczywisty chodziło to „odfajkowanie” jakiegoś przepisu, czyli wydanie pieniędzy na „wymagane prawem działania” z pełną świadomością, że nie będzie spełniony duch tego wymogu, a jedynie litera prawa.
Świadomość wagi środowiska naturalnego rośnie, problemem pozostanie, czy kiedy już społeczeństwo będzie „w pełni uświadomione”, będzie jeszcze jakaś „natura”.
Ja optuję za dwojakim kierunkiem zmian w prawie. Po pierwsze podniesieniem kosztu pozyskiwania terenów „naturalnych” tak bardzo, aby bardziej opłacalny był wykup terenu już przez ludzi zagospodarowanego i przeznaczenia go na inny cel gospodarczy. Np. w wypadku budowy autostrad wykupienie pasa lasu, torfowiska, naturalnych łąk powinno być drastycznie droższe niż wykupienie okolicznych pól czy innych użytków. Po drugie prawo powinno zobowiązywać do zachowywania odpowiedniego procentu terenów zielonych w stanie naturalnym i stopniową renaturalizację takich terenów. Czyli np. 10% lasów gospodarczych powinno być zostawiane w stanie nienaruszonym, kolejne 20% w stanie częściowo nienaruszonym z pozostawianiem złomów i suszu, itd. To samo, a może nawet intensywniej powinno się dziać w stosunku do łąk, polan, mokradeł, szuwarowisk, torfowisk, itd. Niezależnie od tworzenia rezerwatów i parków narodowych. Ja pamiętam jeszcze kwieciste łąki, rzeczne rozlewiska, oczka śródpolne, zakrzaczenia, grusze i dęby na miedzach. W środkowej Polsce to krajobraz zanikający i sukcesywnie rok po roku niszczony. Wszelkie oczka i zapadliska są rokroczni podorywane, linie lasów i łąk prostowane, zakrzaczenia wycinane, czyli środowisko naturalne jest „porządkowane” skutkiem czego zanika! Oczywiście nie jest tak we wszystkich częściach kraju, ale to postępuje. Nie jest tak, że to gwałtownie wycina gatunki, ale to po cichu postępujące wyniszczenie zmierzające do podporządkowania potrzebom człowieka każdego skrawka terenu. Trzeba walczyć o zachowanie różnorodności środowisk i mikro-srodowisk w naszym najbliższym otoczeniu! Nie tylko w Parkach Narodowych, co i tak idzie z niejakimi trudnościami.
: piątek, 11 kwietnia 2008, 11:52
autor: Piotr Pawlikiewicz
podsumuję krótko: wszystko co piszesz byłoby super, z tą jednak zasadniczą różnicą, że potrzebujemy kilkadziesiąt milionów m3 drewna rocznie. Zastanowić należałoby się nad tym, w których lasach zaprzestać użytkowania a które traktować jako typowo gospodarcze.
To się zastanówcie, a jak macie za duży popyt i się nie wyrabiacie to podnieście ceny drewna

: piątek, 11 kwietnia 2008, 12:20
autor: Jarosław Bury
Z poziomu emocjonalnego chciałbym przejść na poziom bardziej merytoryczny.
Nie ma potrzeby bronić leśników - z pewnością większość z nich to wrażliwi i wartościowi ludzie - ale nie o ochronę leśników przecież tu chodzi, lecz o bardziej skuteczne egzekwowanie prawem zagwarantowanej ochrony rzadkich i wartościowych gatunków zwierząt, w tym przypadku owadów i ich siedlisk!
Inna sprawa, środowisko mocno skonsolidowane... i dobrze, warto jeszcze powalczyć o propagowanie wiedzy w każdej formie - jeżeli padnie to na podatny grunt, prędzej, czy później przyniesie pożądane skutki.
PS. co do wypowiedzi Jacka - marzy mi się, aby świadomość proekologiczna była na takim poziomie jak piszesz, tyle tylko, że na razie rzeczywistość skrzeczy...
PS. 2. Może to zły pomysł, ale tak sobie myślę, że może jakaś organizacja ekologiczna wykupi część nakładu nowego atlasu motyli dziennych i rozda bezpłatnie leśnikom w ramach wzbogacania wiedzy o krajowych owadach ?
: piątek, 11 kwietnia 2008, 15:24
autor: eReM
Piotr Pawlikiewicz pisze:podsumuję krótko: wszystko co piszesz byłoby super, z tą jednak zasadniczą różnicą, że potrzebujemy kilkadziesiąt milionów m3 drewna rocznie. Zastanowić należałoby się nad tym, w których lasach zaprzestać użytkowania a które traktować jako typowo gospodarcze.
To się zastanówcie, a jak macie za duży popyt i się nie wyrabiacie to podnieście ceny drewna

My mamy za duży popyt?? Dla kogo to drewno? Ty nie korzystasz?

A cena rośnie i to bardzo mocno z roku na rok...
Co do atlasów - to świetny pomysł, żeby rozpowszechnić je w Nadleśnictwach. Corocznie biblioteczki leśniczych wzbogaca wiele pozycji kupowanych przez Nadleśnictwa, w tym sporo z zakresu entomologii, np ostatnie wydawnictwa Starzyka. Nie widziałem jednak by był wśród nich atlas motyli - może lobby zbyt słabe?
: piątek, 11 kwietnia 2008, 19:28
autor: Piotr Pawlikiewicz
Bzyku chyba uczono cię ekonomii i rozumiesz pojęcia popyt, podaż. Popyt (ang. demand) - funkcja przedstawiająca kształtowanie się relacji pomiędzy ceną dobra (towary i usługi), a ilością (liczbą sztuk) jaką konsumenci chcą i mogą nabyć w określonym czasie. Czyli wyrażając się "macie duży popyt", miałem na uwadze że jest duże zapotrzebowanie przez nas na produkty drewniane. Wraz ze wzrostem ceny danego dobra, zmaleje zapotrzebowanie na dobro. W każdym bądź razie za tą samą cenę przez was otrzymaną wytniecie mniej lasu. No chyba że drewno stanie się towarem luksusowym więc sprawa weźmie znowu w łeb

Ale nie jestem ekonomem i nie mnie to analizować. W każdym bądź razie macie w swoich statutach chronić las

a jednocześnie jesteście firmą sprzedającą drewno. Ciężko to pogodzić. Ale do tego można stosować wiele instrumentów i tak jak zaznaczył Jacek również instrumentów ekonomicznych.
Co do wydawnictw czy czasem II część atlasu prof. Buszko nie trafiła do nadleśnictw??
: piątek, 11 kwietnia 2008, 20:50
autor: eReM
hmm, zajmuję się właśnie sprzedażą i wydawało mi się, że wiem czym jest popyt i podaż, no ale dzięki za wykład. A z taką rezygnacją z drewna to na razie science-fiction, zobacz ile samo budownictwo potrzebuje drewna... a Ty mówisz żeby podwyższać cenę... to zrezygnują z drewna. Kiedyś zapewne będą "szklane domy", ale chyba jeszcze nie teraz.
Zobacz ile drewna potrzebują papiernie... Czy to też wina leśników, że w Polsce pojęcie 'makulatura' funkcjonuje raz w roku w szkołach podstawowych??
Nawet cena drewna opałowego jest cholernie wysoka i żal mi się robi jak przychodzą ludzie pytać o cenę i odchodzą, bo ich nie stać... Może Wy macie sporo pieniędzy i ten problem Was nie dotyczy... Poza tym z lasem związane są Zakłady Usług Leśnych, całą rzesza ludzi, dla których las to miejsce pracy i źródło dochodów.. Pozwalniać?? ehh zresztą co będę tłumaczył komuś kto tego nie rozumie ;/
Co do atlasu Buszki to czekam z niecierpliwością na to nowe wydanie, które miało być jeszcze przed świętami...
: piątek, 11 kwietnia 2008, 21:39
autor: Jacek Kalisiak
bzyku pomyliłeś chyba kilka rzeczy
Po pierwsze nie ma zasobów nieograniczonych i nie ma przyzwolenia na bezgraniczne korzystanie z zasobów. To jest proste.
Po drugie nie nawijaj nam tu o biednych ludziach, których nie stać na drewno opałowe. W wielu miejscach na świecie ludzie umierają z głodu, a ty marnotrawisz czas, prąd i pieniądze na forum entomo
Wiesz, jakimi podatkami są obciążone różne produkty na rynku? Jaką akcyzą? A może wiesz, jaka część kosztu tego drewna na opał to wynagrodzenia twoje i twoich kolegów leśników? I tak można by dyskutować długo, ale przecież nie o to chodzi.
Niektóre dobra są wykorzystywane do napełnienia kiesy państwowej, inne są wyłączone z obiegu gospodarczego. Np. państwo nie czerpie korzyści z prostytucji, chociaż popyt jest całkiem spory. Środowisko naturalne jest dobrem tylko warunkowo odnawialnym. Las jako plantacja drewna na opał jest stosunkowo łatwo odnawialny, las jako środowisko życia i bioróżnorodności jest bardzo trudno odnawialny. Decyzja, jakiego rodzaju lasy chcemy mieć w Polsce nie jest decyzją czysto ekonomiczną, a Polska nie Afryka, tu się z głodu nie umiera, na pewne umiarkowane działania na rzecz przyrody mamy obowiązek sobie pozwolić. Jest w Europie wiele krajów, które nie eksploatują swoich lasów w takim stopniu jak Polska. Ja nie jestem zawziętym ekologiem, ale to nasze pokolenia zadecydują czy Ziemia nie stanie się betonową pustynią.
: piątek, 11 kwietnia 2008, 21:39
autor: Marcin Wencel
bzyku pisze: ehh zresztą co będę tłumaczył komuś kto tego nie rozumie ;/
Chodze do Technikum Leśnego i to rozumiem;)
Janusz Masłowski pisze: ku mojemu zaskoczeniu, ludzie ci okazali się bardzo wrażliwi na przyrodę i owszem oprócz dbania o swoje interesy związane z prowadzeniem gospodarki leśnej, handlem drewna, wycinką itp. okazali się oni jak najbardziej zainteresowani tym, aby mieć swój udział w ochronie wszystkich ciekawych, rzadkich, wymierających gatunków zwierząt
Nie rozumiem zaskoczenia.... z nami leśnikami jest podobnie jak z księżmi : Są leśnicy z powołania oraz są leśnicy, którzy zajmują się leśnictwem tylko dla pieniędzy.
Ci pierwsi to leśnicy z ciała i duszy. Znam wielu takich leśniczych którzy każdą wolną chwilę spędzają w lesie bo tam się czują jak w domu, bo to kochają. Ja sam się do takich zaliczam

(Narazie jestem uczniem- fakt - ale czuję się już leśnikiem) Bardzo mi przykro że leśnicy są postrzegani tutaj jako niszczyciele, którzy tylko wycinają drzewa żeby mieć kasę. Owszem są i tacy których tylko to interesuje ale większość jest leśnikami, bo....ciężko opisać to uczucie..... bo po prostu czują potrzebą bycia w lesie i ochrony lasu co jest jedną z podstawowych dziedzin leśnika
P.S niektórzy jednak mają tutaj inne zdanie o leśnikach i to cieszy
W życiu bym nie chciał betonów dookoła siebie. Tak jak ktoś już tu napisał: Każdy z nas musi dbać o środowisko przyrodnicze swojego otoczenia. Niezależnie od tego czy ktoś jest leśnikiem czy nie.
Pozdrawiam
: piątek, 11 kwietnia 2008, 21:55
autor: Jacek Kalisiak
Bardzo mi przykro że leśnicy są postrzegani tutaj jako niszczyciele, którzy tylko wycinają drzewa żeby mieć kasę.
Ale dlaczego ci jest przykro? Przecież to normalne! Zdecydowanej większości społeczeństwa chodzi o zarabianie pieniędzy i godne życie. Nie ma w tym nic złego!!! Jeżeli jeszcze uczciwie te pieniądze zarabiają to można to wręcz chwalić!
Odpowiedzialność za nasze środowisko naturalne spoczywa na wszystkich obywatelach w równym stopniu. Może w większym na politykach, niektórych wybitnych ludziach nauki, na "elitach" i "decydentach"
I niech dalej leśnicy zajmują się leśnictwem! Ale postulujmy i domagajmy się, aby zwiększać obszary leśne (w ramach lasów użytkowych) wyłączone spod gospodarki leśnej częściowo lub całkowicie, domagajmy się wzbogacania krajobrazu leśnego o mokradła (widziałem skutki osuszania lasów w Przedborskim PK, takie lasy niedługo znikną z naszego krajobrazu), o śródleśne łąki i inne elementy. Zabiegajmy by las był tylko częściowo plantacją (to konieczność), ale w coraz większym stopni lasem naturalnym.
I nie tylko o lasy tu chodzi, w Polsce znika z krajobrazu przyrodniczego również wiele innych środowisk. I nie jest to winą rolników, orzących ziemię dla pieniędzy

: piątek, 11 kwietnia 2008, 22:45
autor: Marcin Wencel
Zgadzam sie z Panem w zupełności

Jestem również zwolennikiem lasów całkowicie naturalnych. I również mówie nie osuszaniu bagien bo przecież to wspaniałe środowisko życia wielu gatunków flory i fauny.
A przykro mi że postrzega sie leśników jako ludzi którym tylko i wyłącznie chodzi o kasę! Prawdziwemu leśnikowi zależy na czymś więcej....bzyku to pewnie rozumie

: piątek, 11 kwietnia 2008, 23:58
autor: Robert Rosa
ufff, cóż za dysputa hehe, napiszę tylko... nie martwcie się o zasoby biblioteczek w nadleśnictwach... w tych, w których bywałem są na półkach w/w pozycje literatury "owadziej" i jeszcze wiele innych zazwyczaj... każdy leśnik może z nich korzystać do woli... problem tylko w jakim stopniu z tego korzystają.
: sobota, 12 kwietnia 2008, 00:25
autor: eReM
Jacek Kalisiak pisze:bzyku pomyliłeś chyba kilka rzeczy
Po pierwsze nie ma zasobów nieograniczonych i nie ma przyzwolenia na bezgraniczne korzystanie z zasobów. To jest proste.
Proste jest też to, że nie tniemy lasów jak leci tylko według planów, w oparciu o badania prowadzone przynajmniej od ponad 100 lat (dotyczących m.in maksymalnej ilości pozyskiwanego corocznego przyrostu drzewostanów czy też stosowanych rodzajów rębni i trzebieży)
Po drugie nie nawijaj nam tu o biednych ludziach, których nie stać na drewno opałowe. W wielu miejscach na świecie ludzie umierają z głodu, a ty marnotrawisz czas, prąd i pieniądze na forum entomo

W ramach akcji "od słów do czynów" proponuję nie przykładać swojej cegiełki do marnotrawstwa drewna na meble, rzeczy kuchenne, konstrukcję więźby dachowej etc etc i wymienić wszystko co posiadasz z drewna na... co tylko chcesz

Szczególnie dobrze i GODNIE wyglądałoby takie zachowanie u tych, których słowa "gospodarka leśna" drażni. Pokażcie solidarność z lasem!
Jest w Europie wiele krajów, które nie eksploatują swoich lasów w takim stopniu jak Polska. Ja nie jestem zawziętym ekologiem, ale to nasze pokolenia zadecydują czy Ziemia nie stanie się betonową pustynią.
proszę zatem o przykłady "tych" krajów. Niemcy, Czesi i Słowacy, Skandynawowie, czyli jedni z większych "potentatów" leśnych w Europie tną swoje lasy na potęgę. W nowych krajach UE, Rumunii i Bułgarii trwa boom gospodarczy i lasy tną jak nigdy wcześniej.
My pozyskujemy jeszcze jedynie około 60% rocznego przyrostu (co oznacza, że 40% odkłada się i lasy się starzeją). Moglibyśmy oczywiście pójść w ślady niektórych krajów azjatyckich i chroniąc swoje lasy, przyczyniać się do eksploatacji lasów w innym kraju - ale czy o to chodzi?? Może ktoś zaproponuje inną alternatywę?
Wracając choć na chwilę

do tematu wymierania rodzimych gatunków, to Lasom Państwowym mimo wszystkich cięg, które obrywają od ekologów, zawdzięczamy, że sytuacja w Polsce nie jest jeszcze tak zła jak w Zachodniej Europie. Na pewno nie jest to firma doskonała (sam krytykuje ją za wiele wad) ale zastanówcie się co by było gdyby lasy przeszły w prywatne ręce tak jak to jest na Zachodzie? Myślicie, że taki prywatny właściciel lasu wybierze opcję niedochodowej ochrony jakiegoś rzadkiego gatunku na swoim terenie czy też wykorzysta las do zarobienia pieniędzy??
Reasumując, tak jak ktoś napisał mądrze powyżej, w kwestii ochrony rodzimej przyrody potrzebny jest dialog a nie wytykanie błędów i zwalanie odpowiedzialności na innych.
: sobota, 12 kwietnia 2008, 08:03
autor: Tomasz Świderski
Jacek Kalisiak napisał:
Po pierwsze podniesieniem kosztu pozyskiwania terenów „naturalnych” tak bardzo, aby bardziej opłacalny był wykup terenu już przez ludzi zagospodarowanego i przeznaczenia go na inny cel gospodarczy. Np. w wypadku budowy autostrad wykupienie pasa lasu, torfowiska, naturalnych łąk powinno być drastycznie droższe niż wykupienie okolicznych pól czy innych użytków.
.
Pomysł wydaje mi się tylko teoretycznie dobry

, koszty budowy autostrad czy innych dróg wyższych klas technicznych są już obecnie tak wysokie, że nawet stosunkowo dużekwoty żądane za jakiś teren np. Bagna czy torfowiska nie uchronią go przed wykupem jeśli wariant trasy przebiegający takim Bagnem jest najtańszy z możliwch, lub z jakichś względów promowany przez decydentów. Jak duża miałaby to być róznica w cenie by wykluczyła taką ewentualność ? Dla przykładu koszt samej tylko dokumentacji projetkowej remontu drogi klasy "G"-W uproszczeniu Taka wojewódzka lub krajówka o jednej jezdni 7m z uzbrojeniem podziemnym i długości ok 4km wacha się obecnie w granicach 300-450 000 Tys. złotych, Nie mówiąc już o kosztach samego remontu-ten może iść w miliony PLN. Zebym nie był gołosłowny:
http://www.zdm.gliwice.pl/przet/74/zwoObwodnicy.pdf
Myślę, że tu problem tkwi głównie w edukacji przyrodniczej społeczeństwa. To trzeba zacząć już w szkołach. Dopóki dla osób pracujących np. w GDDKiA (I NIE TYLKO) i decydujących o wyborach wariantu przebiegu tras po bagnach skakać będą "jakiejs tam żaby", nie unikniemy drastycznych konfliktów, na których z pewnością ucierpi przyroda.
Kiedyś gdy w ogóle nie mówiło sie o ekologii nikt tym się nie przejmował. Teraz mamy dowdy myślenia o tych sprawach (przynajmniej formalnie na papierze) w Ustawach i prawach, wiem są one często niedoskonałe, a przepisy idiotyczne, głupie czasem wzajemnie sprzeczne, czasem niepotrzebnie czegoś zabraniające itp. Świadczy to o tym, że ci co je posłom pisali sami się chyba za bardzo na ochronie przyrody nie znali lub nie słuchali tych, co się znają. Tym niemniej obserwujemy już zmiany w śiwadomości społecznej, a to dużo.
: sobota, 12 kwietnia 2008, 08:58
autor: Piotr Pawlikiewicz
bzyku pisze:W ramach akcji "od słów do czynów" proponuję nie przykładać swojej cegiełki do marnotrawstwa drewna na meble, rzeczy kuchenne, konstrukcję więźby dachowej etc etc i wymienić wszystko co posiadasz z drewna na... co tylko chcesz

Szczególnie dobrze i GODNIE wyglądałoby takie zachowanie u tych, których słowa "gospodarka leśna" drażni. Pokażcie solidarność z lasem!
OK. wszystkie meble w moim mieszkaniu są z drugiej ręki
gazet nie czytam, jak już to tygodnik angora który gwarantuje mi cały przegląd artykułów z tygodnia a i on z drugiej ręki, mamy internet do tego
jak drukuje na próbę, to na jednej stronie, potem można drugą stronę wykorzystać.
Jedyny elementy stale przeze mnie wykorzystywane to gabloty, srajtaśma i książki no i papier do drukowania.
Nie urażaj się tak bzyku, sam zaznaczyłeś że chodzi wam o pokrycie zapotrzebowania rynku na drewno i tu nic nie zrobicie. Tylko po co te bajki o korniku drukarzu.
: sobota, 12 kwietnia 2008, 09:18
autor: Dispar
A może wróćmy do tematu L.populi?
Jest w kraju kilka gatunków motyli które do rozwoju stadiów preimaginalnych potrzebują m.in. mrożnej zimy z grubą pokrywą śniegu. Jest tak w przypadku L. tremulae i L.proxima.
Być może jest tak też z naszym pokłonnikiem osinowcem - wycinanie osik też gra tutaj dużą rolę ale może nie jedyną ?
: sobota, 12 kwietnia 2008, 10:24
autor: Jacek H.
Dispar pisze:wycinanie osik też gra tutaj dużą rolę ale może nie jedyną ?
Osiki ci u nas ciągle dostatek i wątpię aby to brak rośliny żywicielskiej miał decydujący wpływ na stan populacji pokłonnika osinowca. Mamy wiele przykładów wycofywania sie gatunków pomimo obfitości "pokarmu" Np. kornik sześciozębny Ips sexdentatus żyjący na sośnie, jeszcze jakieś 30-40 lat temu był liczny w Skandynawii, obecnie w Szwecji uważany niemalże za wymarły, dlaczego? Nie można zwalać na brak sosny, nawet tej starej, preferowanej przez tego kornika, nie chodzi tu o ocieplający się klimat bo to gatunek ciepłolubny, więc o co? Tak na marginesie w Polsce także powoli obserwujemy spadek liczebności tego kornika. Być może chodzi tutaj o bliżej nieokreślone zjawiska wewnątrzpopulacyjne (coś dla genetyków) lub konkurencję pokarmową wywołujące wycofywanie się "słabszych" gatunków lub długofalowe fluktuacje liczebności.
Jeśli chodzi o ochronę przyrody i bioróżnorodności w lasach to przepisy, ustawy, instrukcje mówiące o tym, w dużej mierze już są, aby były skuteczne leśnik musi mieć nie tylko świadomość przyrodniczą, ale także czas i motywację, aby je realizować. Świadomość przyrodnicza leśników, (do których sam się zaliczam, WL Kraków) rośnie powoli, ale rośnie. I będzie to proces stały, o ile będzie pobudzany przez rosnącą zamożność społeczeństwa, a tym samym akceptację ponoszenia kosztów ochrony przyrody oraz przez zwiększony nacisk na wypełnianie pozaprodukcyjnych funkcji lasu.
Jacek