Strona 1 z 1

Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 21:28
autor: Jarosław Wenta
Różni znajomi, wiedząc o moich zainteresowaniach od czasu do czasu znoszą mi złapane okazy. Jak się zapewne domyślacie w różnym stanie. No i po południu dostarczono mi udręczoną samiczkę Laothoe populi, która całą dobę spędziła w słoiku poza lodówką. Moja żona przyjęła ów prezent pod moją nieobecność i włożyła okaz do lodówki w plastykowym pojemniku, wiedząc, że ja bym tak samo uczynił. Nieszczęsna Laothoe populi zniosła w tym pojemniku kilkadziesiąt (20-30) jaj. Nie wiem, czy zapłodnionych. Chciałbym przechować te jaja do czasu wyjścia gąsienic i wypuścić je na jakąś osikę lub wierzbę. Jak mam do tego czasu te jaja przechowywać? Czy może z tego, że w ciągu ostatnich 30 godzin nie miał do niej dostępu żaden przystojniak można wywnioskować, że jaja są niezapłodnione i nie warto się nimi przejmować? Wziąć je tedy na jutrzejszą kanapkę jako swoisty kawior? Poradźcie coś, proszę.

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 21:33
autor: Grzegorz Banasiak
1. wyjąć z lodówki
2. włożyć do pojemnika (przewiewnego wyłożonego papierem toaletowym, ligniną itp.)
3. od czasu do czasu wkroplić na ligninę parę kropel wody
4. czekać
5. wylęgłe gąsienice umieścić na osice lub topoli
6. wypić piwo za powodzenie

:) :) :)

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 21:36
autor: Kamil Mazur
Pozostaw w spokoju, jak się pokurczą za kilka dni, będzie to oznaczało że są niezapłodnione. Jajka nie wymagają jakichś specjalnych metod przechowywania najlepiej imitować normalną pogodę poddawanie ich takim czynnikom jak by spoczywały przyklejone do liścia konkretniej - woda niż bezpośrednie słońce ;)

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 21:46
autor: Jarosław Wenta
Dzięki. Póki co zrealizowałem algorytm w nieco innej kolejności:
1. Rozpocząłem picie piwa
2. W "przerwaniach" przełożyłem jajeczka do pojemnika przykrytego gazą
3. Kontynuując piwo (ale gorąco!!!) napisałem posta na forum

Hej!

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 21:49
autor: Grzegorz Banasiak
Jaja zawisaków dość często lekko się "zapadają" przed wylęgiem czekaj więc spokojnie. Jeśli po 3 tygodniach nic się nie wylęgnie możesz wypić piwo na stypie po tych biedactwach ;)

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 22:16
autor: wojtas
Grzegorzu a czy osika to nie topola? :wink:

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 22:22
autor: Jarosław Wenta
wojtas pisze:Grzegorzu a czy osika to nie topola? :wink:
Ojej, to jasne, że "osika"= topola osika, "topola"=topola czarna.
Po co się rozpisywać :wink:

Re: Nieoczekiwany prezent.

: czwartek, 10 czerwca 2010, 22:28
autor: Grzegorz Banasiak
wojtas pisze:Grzegorzu a czy osika to nie topola? :wink:
W sensie rodzaju - tak, gatunku - już nie.
Populus tremula
Populus nigra (o niej myślałem, potocznie topola)

Re: Nieoczekiwany prezent.

: piątek, 18 czerwca 2010, 19:00
autor: Jarosław Wenta
Dwie godziny temu wylęgło się pierwszych 5 gąsienic. No proszę, już mają kolce. Słońca na balkonie już nie mam, więc zdjęcia nie załączam. Ale informacja jest: wylęg nastąpił 8 dni od złożenia jaj (przy przechowywaniu w mieszkaniu, co na pewno miało niebagatelny wpływ). Jaja leżały na chusteczce papierowej codziennie zwilżanej wodą ze spryskiwacza. Gówniarzom przyniosłem gałązkę młodej osiki i czekam, czy zaczną żreć.

Pozdrawiamy ;-)

Re: Nieoczekiwany prezent.

: niedziela, 20 czerwca 2010, 18:29
autor: Jarosław Wenta
Słońce się nie pokazuje, znowu pada. Zdjęcia zrobiłem przy lampie. Gąsieniczek już kilkanaście się wylęgło.

Re: Nieoczekiwany prezent.

: niedziela, 27 czerwca 2010, 18:10
autor: Jarosław Wenta
Dzisiaj (27.06) gąsienice odzyskały wolność. Zamieszczam pożegnalne fotki. Miejsce odwiedzam dość często, więc może uda mi się znaleźć już dużą?