I jeszcze coś z lechowego aparatu - tym razem czysto entomologicznie.
Armenia to trudny teren pod względem owadziarskim (no dobrze, nie dla wszystkich, ale dla chrząszczarzy, w tym zwłaszcza dla kózkarzy
Być może z niniejszej relacji to nie wynika, ale aby spotkać ciekawe gatunki musieliśmy tyrać po górach, łąkach i lasach dniami i nocami! Pobudka była zwykle o 7 rano (polskiego czasu o piątej!). Krótki czas na kosmetykę, szybkie śniadanie i do roboty! Wieczorami zaś czekała nas najczęściej warta przy ekranie przeciągająca się często do późnych godzin nocnych, skutkiem czego sypialiśmy średnio po 4 - 5 godzin.
Ale oczywiście było warto.
Bo nie ma to jak osobiste "dotknięcie" terenu i zobaczenie na żywca gatunków, które dotąd oglądaliśmy w wersji spreparowanej, lub na fotkach w publikacjach.
Widok kopulującej parki Enoploderes sanguineus...
Pierwsza ogromna Semnosia zauważona na Ferula sp. ...
Smerinthus kindermanni kotłujący się przy lampie...
Anagyptus danilevskii w ręku Grześka zdjęty z framugi drzwi...
Echinocerus bobelayei biegający po malwach...
Isotomus comptus wygryzający się z grabowego bala...
Jaką to ma wartość?
Dla mnie te chwile i te obserwacje są po prostu bezcenne.
W pewnym sensie nasza armeńska wyprawa wciąż trwa!
A dzieje się tak dlatego, że jeszcze nie spreparowaliśmy i nie oznaczyliśmy całego materiału.
Jeśli wśród niego trafi się coś niespodziewanie ciekawego, to Szanowni Forumowicze zostaną o tym w tym wątku poinformowani.