"Nalot dywanowy" Acanthopsyche atra
- Rafał Celadyn
- Posty: 7552
- Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
- UTM: CA-95
- Lokalizacja: Młoszowa
- Has thanked: 11 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
"Nalot dywanowy" Acanthopsyche atra
Dzisiaj wróciłem wcześniej z pracy,przeglądając hodowlarkę z koszykami zauważyłem że wykluło się kilka samic P.atra,był u mnie kumpel który z motylami miał niewiele do czynienia ,ale chciał koniecznie zobaczyć "motyle bez skrzydeł",siedzieliśmy na ogródku, więc odstawiłem hodowlarkę do cienia (pod stół).W ciągu pół godziny zrobiło się koło nas tłoczno .Samiczki zwabiły kilkadziesiąt samców,wyglądało to jakby wyroiły się pszczoły,było jch mnóstwo,kilka wpuściliśmy do hodowlarki i...
trochę się na oglądaliśmy
.Jeden koszyk umieściłem na drzewie i ta samica znalazła swojego amanta.Jak zwykle dołączam kilka fotek z tego wydarzenia
.Przy okazji kilka pytań :jak długo muszę czekać na nowe pokolenie(jajeczka),chciałbym spreparować kilka samiczek(na sucho)kiedy i jak
je wyciągać by nie uszkodzić :koszyczka,egzuwium,samej samicy, i jajeczek(o ile to możliwe
).Prosze też o kilka słów o hodowli "od jaja".Z góry dziękuję Rafał.
- Załączniki
- Kamil Mazur
- Posty: 1921
- Rejestracja: 19 grudnia 2004, 15:14 - ndz
- Specjalność: Psychidae
- Lokalizacja: Rzeszów
- Kontakt:
Kurczę fajny widok, no nie ?
W ciągu 2-3 tyg. powinny wyjść gąsienice.
Od jaj karmiłem je wyłącznie najmłodszymi pędami wierzby (co nie znaczy, że nie zeżrą czegoś innego - z wierzbą miałem najmniej kłopotu bo rośnie pod blokiem, a po borówkę musiałbym lecieć do lasu).
W końcu sierpnia przestają żerować i sobie łażą, więc nie ma sensu trzymać ich na siłę, dlatego od razu gdzieś we wrześniu można wsadzić je do lodówki. Powoli, najpierw do chłodnej części potem do zimnej.
Wtedy to będziesz widział ile zakończy rozwój w jednym roku ile w dwóch (te będą dużo mniejsze). Ja wszystkie za małe wypuściłem w sierpniu, a zostawiłem tylko największe.
Rozmrażasz je w styczniu i w ciągu 3 tygodni od rozmrożenia masz motyle, bo po diapauzie dorosłe gąsienice nie pobierają pokarmu.
Hodowla dość uciążliwa jak to z koszówkami, bo jeśli trzymasz je w pudełku "na płasko" to kupy kleją się do koszyczka i może być kłopot z pleśnią itd, zresztą taki koszyczek niezbyt ładnie wygląda. Co do wyglądu koszyczka to też musisz zadbać o to (jeśli oczywiście chcesz mieć ładne koszyczki) dostarczając gąsienicom budulca (ja zwykłem dawać im razem z wierzbą suche pocięte pędy traw, z których gąsienice sobie wygryzają odpowiedniej długości kawałki i przyczepiają do koszyczka).
Znaczenie lepiej jest hodować je na wsadzonych, rosnących roślinach (np. borówce). W ten sposób hodowałem Epichnopterix pulla - na wykopanej z ziemią kępie trawy, którą normalnie podlewałem nie patrząc na nic, czy się topią czy nie - jak po deszczu. Masz wtedy spokój z odchodami, co mi dawało bardzo popalić u atry - musiałem je odrywać pęsetą
bo zależało mi na wyglądzie koszyczków.
Ale skoro masz tyle atry w okolicy, widzisz jak to leci do samic to czy jest faktycznie sens hodować i się użerać? Pójdź wiosną pozbieraj co gotowe i czekaj na wyklucie.
Aby wyciągnąć samicę z koszyczka (nie przecinając go) wkładasz igłę łbem do środka koszyczka od strony mocowania i przepychasz delikatnie zawartość uprzednio rozszerzając nieco drugi otwór (wylotowy) koszyczka. Najlepiej zanim się wykluje, bo wtedy widzisz kiedy to następuje.
Koszyczek samca od samicy odróżniasz po jedwabnej białawej rurce jaką jest zakończony (znajduje się w niej wylinka gąsienicy jak korek). Takiego koszyczka nie ruszasz bo i po co - sam sobie wyleci. Koszyczek samicy takiej rurki nie ma i brak również wspomnianej wylinki.
Gąsienica po zakończeniu żerowania linieje do przedpoczwarki, obraca się w środku i linieje ostatecznie do poczwarki (stąd wylinka otworze wylotowym oraz w środku koszyczka).
Mógłbyś mi przesłać kilka samców (jeśli są w miarę ładne, samic nie chcę) skoro ich jest aż tyle ?
W ciągu 2-3 tyg. powinny wyjść gąsienice.
Od jaj karmiłem je wyłącznie najmłodszymi pędami wierzby (co nie znaczy, że nie zeżrą czegoś innego - z wierzbą miałem najmniej kłopotu bo rośnie pod blokiem, a po borówkę musiałbym lecieć do lasu).
W końcu sierpnia przestają żerować i sobie łażą, więc nie ma sensu trzymać ich na siłę, dlatego od razu gdzieś we wrześniu można wsadzić je do lodówki. Powoli, najpierw do chłodnej części potem do zimnej.
Wtedy to będziesz widział ile zakończy rozwój w jednym roku ile w dwóch (te będą dużo mniejsze). Ja wszystkie za małe wypuściłem w sierpniu, a zostawiłem tylko największe.
Rozmrażasz je w styczniu i w ciągu 3 tygodni od rozmrożenia masz motyle, bo po diapauzie dorosłe gąsienice nie pobierają pokarmu.
Hodowla dość uciążliwa jak to z koszówkami, bo jeśli trzymasz je w pudełku "na płasko" to kupy kleją się do koszyczka i może być kłopot z pleśnią itd, zresztą taki koszyczek niezbyt ładnie wygląda. Co do wyglądu koszyczka to też musisz zadbać o to (jeśli oczywiście chcesz mieć ładne koszyczki) dostarczając gąsienicom budulca (ja zwykłem dawać im razem z wierzbą suche pocięte pędy traw, z których gąsienice sobie wygryzają odpowiedniej długości kawałki i przyczepiają do koszyczka).
Znaczenie lepiej jest hodować je na wsadzonych, rosnących roślinach (np. borówce). W ten sposób hodowałem Epichnopterix pulla - na wykopanej z ziemią kępie trawy, którą normalnie podlewałem nie patrząc na nic, czy się topią czy nie - jak po deszczu. Masz wtedy spokój z odchodami, co mi dawało bardzo popalić u atry - musiałem je odrywać pęsetą
Ale skoro masz tyle atry w okolicy, widzisz jak to leci do samic to czy jest faktycznie sens hodować i się użerać? Pójdź wiosną pozbieraj co gotowe i czekaj na wyklucie.
Aby wyciągnąć samicę z koszyczka (nie przecinając go) wkładasz igłę łbem do środka koszyczka od strony mocowania i przepychasz delikatnie zawartość uprzednio rozszerzając nieco drugi otwór (wylotowy) koszyczka. Najlepiej zanim się wykluje, bo wtedy widzisz kiedy to następuje.
Koszyczek samca od samicy odróżniasz po jedwabnej białawej rurce jaką jest zakończony (znajduje się w niej wylinka gąsienicy jak korek). Takiego koszyczka nie ruszasz bo i po co - sam sobie wyleci. Koszyczek samicy takiej rurki nie ma i brak również wspomnianej wylinki.
Gąsienica po zakończeniu żerowania linieje do przedpoczwarki, obraca się w środku i linieje ostatecznie do poczwarki (stąd wylinka otworze wylotowym oraz w środku koszyczka).
Mógłbyś mi przesłać kilka samców (jeśli są w miarę ładne, samic nie chcę) skoro ich jest aż tyle ?
- Rafał Celadyn
- Posty: 7552
- Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
- UTM: CA-95
- Lokalizacja: Młoszowa
- Has thanked: 11 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
- Adam Larysz
- Posty: 2150
- Rejestracja: 03 lutego 2004, 11:43 - wt
- Lokalizacja: Mysłowice/Bytom
- Been thanked: 3 times
- Kontakt:
Ech, piękny widok...
Widać, u Ciebie jest ten gatunek bardzo liczny.
Nie zapomnę, jak dwa lata temu znalazłem u mnie koszyk samicy już przyprzędzony - 10 IV. Za tydzień już się wylęgła.
Przez ładnych parę dni wystawiałem ją w miejscu, gdzie ją znalazłem na wabia, na samce. Niestety, nie przyleciał ani jeden...przypuszczam, że dlatego, że trzymałem koszyk w domu to szybciej się wylęgła i nie było jeszcze samców w naturze i nie znalazła adoratora :sad:
Od tamtego czasu nie znalazłem tam ponownie tego gatunku. Pewnie dlatego, że to królestwo Reisseronii
Co do koszyków - ja wyjmuję zawartość rozcinając koszyk wzdłuż małymi nożyczkami (takimi do paznokci) - robiąc to ostrożnie nic się nie uszkodzi, wyciągałem tak nawet żywe gąsienice i żadnej nic się nie stało
Widać, u Ciebie jest ten gatunek bardzo liczny.
Nie zapomnę, jak dwa lata temu znalazłem u mnie koszyk samicy już przyprzędzony - 10 IV. Za tydzień już się wylęgła.
Przez ładnych parę dni wystawiałem ją w miejscu, gdzie ją znalazłem na wabia, na samce. Niestety, nie przyleciał ani jeden...przypuszczam, że dlatego, że trzymałem koszyk w domu to szybciej się wylęgła i nie było jeszcze samców w naturze i nie znalazła adoratora :sad:
Od tamtego czasu nie znalazłem tam ponownie tego gatunku. Pewnie dlatego, że to królestwo Reisseronii
Co do koszyków - ja wyjmuję zawartość rozcinając koszyk wzdłuż małymi nożyczkami (takimi do paznokci) - robiąc to ostrożnie nic się nie uszkodzi, wyciągałem tak nawet żywe gąsienice i żadnej nic się nie stało
- Kamil Mazur
- Posty: 1921
- Rejestracja: 19 grudnia 2004, 15:14 - ndz
- Specjalność: Psychidae
- Lokalizacja: Rzeszów
- Kontakt:
Ja widziałem coś takiego z E.pulla. Samice były wsadzone w pończochę, a samce się tłukły wokoło.
Adam, jak znalazłeś jeden koszyczek to musi być i drugi. Mogą być ilościowe wahania roczne, bo to jest w zasadzie 1-2 letni gatunek. Choć to tez nie jest zasadą...
Rafał, jeszcze tak dodam, że po przezimowaniu trzymaj gąsienice osobno, bo to złodzieje koszyczków.
Adam, jak znalazłeś jeden koszyczek to musi być i drugi. Mogą być ilościowe wahania roczne, bo to jest w zasadzie 1-2 letni gatunek. Choć to tez nie jest zasadą...
Rafał, jeszcze tak dodam, że po przezimowaniu trzymaj gąsienice osobno, bo to złodzieje koszyczków.
- Rafał Celadyn
- Posty: 7552
- Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
- UTM: CA-95
- Lokalizacja: Młoszowa
- Has thanked: 11 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Adamie myślę, że u Ciebie też na pewno są! To rzut beretem
,co do widoku to naprawdę szokujące przeżycie,nie policzyłem ich ,ale mogło ich być około 80,co ciekawe przylot zaczął się przed 13-tą ,a skończył około 14 .50,dwie samice z pięciu, na pewno na pewno nie zostały zapłodnione,więc może mają określoną porę lotu
.
Kamil:O koszyczkach pamiętam z innego tematu
Kamil:O koszyczkach pamiętam z innego tematu
- Adam Larysz
- Posty: 2150
- Rejestracja: 03 lutego 2004, 11:43 - wt
- Lokalizacja: Mysłowice/Bytom
- Been thanked: 3 times
- Kontakt:
- Rafał Celadyn
- Posty: 7552
- Rejestracja: 18 czerwca 2007, 17:13 - pn
- UTM: CA-95
- Lokalizacja: Młoszowa
- Has thanked: 11 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt: