Preparowanie chrząszczy
07.11.2003

Wstęp
Zatruwanie
Od jakiej wielkości  naklejamy chrząszcze?
Dlaczego właściwie naklejamy? (zalety i wady)
Kleje
A co z  czułkami i odnóżami?
Szpilki do kartoników
FAQ

 

Wstęp

    Czym dla językoznawcy są stosy fiszek leksykograficznych, czym retorty i odczynniki dla chemika, tym dla entomologa jest zbiór owadów. Na przestrzeni wieków zmieniało się pojęcie tego jaki powinien być zbiór. Jedno wszakże nie ulega wątpliwości: wielkie zbiory powstawały przez pokolenia, były tworzone przez zbiorczy trud (nieraz pochłaniały bez reszty olbrzymie majątki) wielu ludzi. Czasem przechodziły z nauczyciela na jego entomologicznego ucznia, częściej jednak trafiały do muzeów.
To co zrobimy my, może być cząstką wielkiej wspólnej całości, bowiem zbiory są uniwersalną wartością intelektualną, a wartości typów deskrypcyjnych nigdy nie można niedocenić do końca.
Jeśli zatem zabieramy się za kolekcjonowanie, róbmy to bardzo serio, bowiem łaczy się ono z pozbawianiem życia zwierzat. Przykre są widoki marnujących się zapoczątkowanych kolekcji, zakurzone i zjadane przez szkodniki, których powodem powstania była na przykład małpia chęć posiadania tego, co ma kolega z sąsiedniej klasy.
To co zostało napisane powyżej nie jest czczym moralizatorstwem wobec nasilającego się w ostatnich latach ruchu amatorskiego.

Zatruwanie

    Każdy ma ulubiony pojemnik, który używa jako zatruwaczki, wypada więc tylko dodać, że nie należy używać żadnej innej trucizny oprócz octanu etylu (ethyl acetate pure - C4H8O2). Nie od rzeczy wspomnieć jest o kilku związanych z tym drobiazgach: octan etylu jest substancją niezwykle lotną. Stosunkowo długo przebywa w gipsie. Warto więc wylać dno zatruwaczki 2-3 centymetrową warstwę białego gipsu. Jego temperatura zapłonu to minus 4 st C.
    Octan powinien być wkrapiany do zatruwaczki tak, żeby na okazy działały jedynie opary.
Po zatruciu owady przekładamy do pojemniczka z gazą z podniesioną wilgotnością (np. dolewając odrobinę octanu). Owady przechowujemy dość długo, drobne około 10 godzin, duże chrząszcze powinny przebywać tam dobę. Te dwie rzeczy zapewniają pełne rozluźnienie stawów a tym samym bezproblemowe preparowanie.
Preparowanie zaś zaczyna się od nakłucia owada na szpilkę lub naklejenie go na kartonik
 

Od jakiej wielkości  naklejamy chrząszcze?

    Jeszcze 100 lat temu wymiarem powyżej którego chrząszcza nabijano na szpilki było 6 mm. Późniejszy podręcznik R. Piechockiego podnosił ten rozmiar do 12 mm. W ostatnich latach przyjęło już się naklejanie na kartoniki chrząszczy o dł. ciała do 3cm a nawet do 6 cm, przy czym rozsądną granicą wydaje się być długość 25-30 mm.

Dlaczego właściwie naklejamy?

Okaz naklejony posiada następujące zalety:

- zabezpieczone są odnóża i czułki i cały okaz jest ogólnie trwalszy (np. przy upadku
- ma większą wartość wymienną (niektórzy wręcz mogą nie życzyć sobie okazów naszpilonych)
- jest dobrym obiektem do fotografowania a szczególnie do skanowania
- poprzez nabicie przez pokrywę zostaje osłabiona jedna pokrywa, co przy małych okazach może prowadzić do złamania pokrywy
- wygląda ładnie - to argumentem nie jest - bo celem kolekcjonowania nie jest oglądanie zbioru wieczorami i liczenie brakujących pazurków. (*)


(*) - Uwaga mocno kontrowersyjna z punktu widzenia "entomologów - filatelistów". Dlaczego zabijamy zwierzę (tu: owada) to temat na inny artykuł.

wady:

- niemożność obejrzenia okazu od spodu, co jest bardzo ważne przy oznaczaniu niektórych grup np. bogatków z rodzaju Agrilus - należy o tym wiedzieć i Agrilusy naklejać na trójkątne kartoniki.

Kleje

    Zasadą jest że przyklejamy chrząszcza w jednym punkcie. Leży on pośrodku drugiej i trzeciej pary bioder. Naturalnie przy naklejaniu wielkiego okazu klej powinien być naniesiony na cały spód ciała, jednak tak by nie  pomazać nim bioder bo potem trudno będzie ułożyć odnóża.

    Do przyklejania chrząszcza używamy klei wodnych (nie kleje z grupy „nitro”), by móc w przyszłości w razie potrzeby odkleić okaz. "Słusznym” klejem polecanym do przyklejania ciała owada jest „Syndetikon” mający tę zaletę, że po wyschnięciu zachowuje sporą elastyczność dzięki czemu okaz nie "odstrzeli" od kartonika w czasie np. przesyłki. Polecane są też inne kleje np. Bio-Kleber (jest przezroczysty, wodorozpuszczalny i dość szybko schnie) czy popularna i ogólnie dostępna guma arabska. Natomiast klej jest Vikol (do drewna), chociaż wodny, po długim okresie czasu "starzeje się", żółknie i kruszy.

A co z  czułkami i odnóżami?

    Preparowanie owada powinno przede wszystkim zabezpieczyć okaz i to w taki sposób, aby umożliwić oznaczenie gatunku, a więc ułożenie odnóży i czułków powinno w pierwszym rzędzie umożliwiać obejrzenie wybranych szczegółów. Zasadą jest, że odnóża powinny być położone jak najbliżej ciała. Długie czułki kierujemy wzdłuż ciała a bardzo długie zawijamy znowu do przodu i to niezależnie od tego czy jesteśmy „nabijaczem” czy „przyklejaczem” . Jasną sprawą jest, że staramy się o zachowanie symetrii i dość naturalny wygląd owada.

    Do przyklejania odnóży używa się pędzelka i rzadkiego, wodnego i przeźroczystego kleju. Godnym polecenia jest bardzo tani klej firmy Bioform (www.bioform.de ). Niektórzy obywają się bez kleju używając... śliny. W takim wypadku ślina siłami przyciągania pomaga ułożyć nóżkę (stopkę) w żądanej pozycji - po wyschnięciu odnóża są nieprzyklejone.

Szpilki do kartoników

    Kartonik nie powinien być nabity na szpilkę cieńszą niż NR.3.

    Szpilka powinna zapewniać dobre połączenie z kartonikiem. Użycie zbyt cienkiej szpilki w stosunku do masy owada spowoduje, że po jakimś czasie wyrobi się tekturka wokół dziurki i owad zacznie się obracać, co może zniszczyć sąsiednie okazy i obracanie kartoników jest dość dokuczliwe. Obwód szpilki zwiększa siłę rozporową i kartonik pewniej "siedzi"na szpilce.


FAQ - Frequently Asked Question (najczęściej zadawane pytania)

    Proszę o nadsyłanie pytań dotyczące preparowania chrząszczy. Na wszystkie Wasze pytania znajdą się odpowiedzi na łamach tej strony.

  1. Jak dobrać wielkość kartonika do naklejania. Firmy oferują ich taką ilość, że głowa boli ... ?

    Ja używam: 16 x 6 ; 18 x 7 ; 20 x 8 ; 25 x 10 ; 36 x 15. Inny polecany rozmiar to 16 x 8 [mm]. Chrząszcz, jego odnóża czy czułki nie powinny wystawać poza kartonik. Dobrze jest też zachować pewną odległość od końca pokryw do szpilki, by trzymając szpilkę nie uszkodzić okazu (palcem!).
     

  2. Jak odtłuszczać owady, które w gablocie zatłuszczają się ..? 

    Chodzi tu o to tłuszcz, uwalniający się z zapasów zgromadzonych w odwłoku, w t.zw. ciele tłuszczowym. Usunąć go można stosunkowo prosto, wrzucając chrząszcza do rozpuszczalnika - ja używam ksylenu, benzenu lub nawet octanu etylu. Należy może zwrócić uwagę, aby rozpuszczalnik był dobrej jakości - raczej nie techniczny (żeby nie miał żółtawego koloru, tylko był przejrzysty - wówczas będzie pewność, że nic "w zamian" nie osadzi się na okazie). W rozpuszczalniku okaz nie rozwilża się, więc trzeba postępować bardzo ostrożnie. Po wyjęciu (z reguły po kilku dniach) ostrożnie dotykam koniuszkiem chusteczki ligninowej do końca pokryw, aby wciągnęła nadmiar rozpuszczalnika i zostawiam do wyschnięcia. Po ok. 24 godz. rozpuszczalnik odparowuej i wracają kolory owada. Niektóre gatunki (biedronki, niekóre stonkowate - np. Clytra sp.) tracą jednak dużo z czerwonego koloru. Żeby zminimalizować wychodzenie tłuszczu na okazy warto zwrócić uwagę, aby przed zatruciem owad zużył swoje zapasy tłuszczu (dotyczy to zwłaszcza chrząszczy wyhodowanych). Okazy odtłuszczane powinny być całkowicie zanurzone w rozpuszczalniku (wielkość naczynia i ilość cieczy zależą, oczywiście, od wielkości odtłuszczanego okazu). Owada nie zdejmujemy ze szpilki - szpilkom rozpuszczalnik nie szkodzi. W którymś z polskich kluczy do motyli czytałem, że polecali ksylen jako lepszy od benzyny ekstrakcyjnej. Po odtłuszczaniu bowiem włoski na tułowiu ciem pozostają zlepione i po ksylenie rozdziela się je ponoć ostrożnym dmuchaniem, zaś po benzynie trzeba rozdzielać delikatnym pędzelkiem - może Jacek na własne doświadczenia na ten temat. Rozpuszczalniki nie są tak trudne do zdobycia - niektóre stoją na półkach w sklepach chemicznych, z farbami itp. Jeśli tam nie ma, trzeba poszukać kontaktu do dystrybutorów chemikaliów np. Polskie Odczynniki Chemiczne, lub pytać zaprzyjaźnionych osób w laboratoriach różnych instytucji. I prosze pamiętać, że większość z nich jest łatwopalna, a prawie wszystkie mniej lub bardziej toksyczne, więc nie inhalować się!!
    imię: Marek , dnia: 18.03.2003

  3. Chciałem sie do was zwrócic z podobnym problemem ale u motyli. Mianowicie chodzi tu o złuszczanie sie całego ciała niektórych motyli nocnych.A wygląda to tak, że ciało motyla jest jak by całe posmarowane olejem niekiedy przenosi sie to też na skrzydła. Dzieje sie to szczególnie u rodzin trociniarki (Cossidae) oraz barczatki (Lasiocampidae). Słyszałem, że takie motyle smaruje sie "czymś" (?) a następnie to wysycha.....? Czy zamacza się cały okaz razem ze szpilką?czy trzeba go zamoczyć w benzynie, a potem można poprawić octanem, czy jeśli ktoś nie posiada takiej benzyny może użyć odrazu octanu, jeśli tak to czy czas (topienia) się nie zmienia?

    Tłuszcz z odwłoków ciem, motyli (często przezierniki) i większych chrząszczy, który czasem "uwalnia" się z środka i zatłuszcza owada usuwam zanurzając cały okaz w benzynie ekstrakcyjnej i pozostawiając go tam na ok. godzinę. Najczęściej to wystarcza, ale można też później w octanie etylu.
    --------------------------------------------------------------------------------
    imię: Jacek, dnia: 21.03.2003
     

opr. J. Kurzawa


entomo @ 2001-2017 www.entomo.pl